Lewicki: Pratasiewicz, czyli mgła dezinformacji nad Białorusią

Od długiego już czasu trwa  wojna informacyjna między  Rosją i Zachodem. Ta wojna polega na odmiennej, często przeciwstawnej, interpretacji posunięć politycznych, gospodarczych, obronnych, a nawet wykładni historii czy wręcz podstaw cywilizacji, dokonywanych, z jednej strony przez Rosję, a z drugiej przez to, co Rosja określa jako kolektywny Zachód, czyli, z drobnymi wyjątkami, państwa UE oraz pięć krajów anglosaskich, na czele z USA.  Tym, co zasadniczo dzieli obie strony, jest, dla przykładu, stosunek do propagowania wolności LGBT, które Zachód uważa za kwintesencję praw obywatelskich, zaś Rosja prawie w całości to odrzuca.

Nie będę tu jednak rozważał na czym polegają te różnice, ale skupię się na pewnym elemencie tej wojny hybrydowej, którą jest dezinformacja, czyli ukrywanie, odwracanie, bądź wręcz podsuwanie  fałszywych informacji, celem siania zamętu w obozie przeciwnika i dyskredytowania wybranych osób. Uważa się, że Rosja zdecydowanie lepiej radzi sobie w tej konkurencji. Takim przykładem może być przypadek Antoniego Macierewicza, który będąc polskim ministrem obrony dał się nabrać na nieprawdziwe internetowe informacje o tym, że Rosja zakupiła, za jednego dolara, wielkie okręty desantowe klasy Mistral. Co gorsza, tę, w sposób oczywisty absurdalną wiadomość, Macierewicz podał w Sejmie. To mocno uderzyło w wizerunek i powagę ministra jak też i rządu. I o to zapewne chodziło tym, którzy umieścili tę wiadomość w sieci, choć pewnie nie przypuszczali, że aż tak wielka ryba da się na to złapać.

Obecnie można obserwować, trwającą już kilka dni, walkę informacyjną wokół postaci Ramana Pratasiewicza, białoruskiego aktywisty i dziennikarza, który został zatrzymany w Mińsku po wymuszonym lądowaniu samolotu linii Ryanair. Większość polskich mediów przedstawiało Pratasiewicza jako niezłomnego dziennikarza, który odważnie przeciwstawiał się władzy reżimu w Mińsku. Kreowano go na bohatera i organizowano kampanię na rzecz jego uwolnienia. Zaraz po zatrzymaniu, powołując się na jego matkę, kolportowano wiadomość, że jest on w szpitalu w stanie krytycznym z powodu choroby serca. Okazało się jednak, że władze białoruskie już następnego dnia opublikowały film z jego wypowiedzią, w trakcie której mówi on, że jest zdrowy i na dodatek składa wyjaśnienia na temat swojej działalności. W odpowiedzi na to zaczęto twierdzić, że Protasiewicz został zmuszony to takiego oświadczenia biciem i jest zastraszany. Jednak dopuszczona do niego adwokatka, stwierdziła, że jest on w dobrej kondycji fizycznej i psychicznej: „trzyma się dzielnie”, jest “wesoły i pozytywny” i “nie ma się o co martwić”.

Na dodatek, zaraz potem zaczęły się pojawiać doniesienia, które mogłyby wskazywać na poważne rysy na  wizerunku opozycjonisty. Najpierw  szef Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego Białorusi generał Iwan Tertel, który jest polskiego pochodzenia, oświadczył, że Raman Pratasiewicz – współtwórca kanału Nexta, jest ekstremistą i brał też udział, jako członek neonazistowskiej formacji Azow, w walkach na Ukrainie. Początkowo uznano to za dezinformację, za próbę zamącenia wody i dyskredytowanie świetlanej postaci Protasiewicza. Tymczasem jednak, to co potem zaczęło wychodzić na jaw świadczyło, że jednak coś jest na rzeczy. Najbardziej, rzec by można, wkopał Pratasiewicza  Andrij Biłecki, ukraiński neonazistowski polityk, zwany „białym wodzem”, który był też twórcą i dowódcą batalionu Azow. W sprawie Pratasiewicza oświadczył on, m.in.: „ Tak, Raman naprawdę, razem z Azowem i innymi jednostkami wojskowymi, walczył przeciwko okupacji Ukrainy. Był z nami w pobliżu Szirokino, gdzie został ranny . Ale jego bronią jako dziennikarza nie był karabin maszynowy, ale słowo”. Już pobieżna analiza tej wypowiedzi wskazuje na zawartą tam sprzeczność, gdyż albo Protasiewicz był dziennikarzem, albo walczył. Pogodzenie obu tych zajęć jednocześnie nie jest możliwe, przynajmniej w naszym pojęciu, gdzie dziennikarz powinien być bezstronny, czyli niezaangażowany w konflikt, który przedstawia. Inaczej przestaje być dziennikarzem, a staje się uczestnikiem  sporu, stroną i kombatantem. Biłecki potwierdził zatem, że Pratasiewicz na Donbasie był, zaś kwestią jest tylko ustalenie w jakim charakterze tam występował.

Przypomnieć należy, że formacja Azow, ma neonazistowski charakter i używa takich, związanych z nazizmem, symboli, jak  Wolfsangel (wilczy hak), czy Schwarze Sonne (czarne słońce). Z uwagi na to  Azow był mocno krytykowany, objęty sankcjami przez rząd USA, zaś członkowie Izby Reprezentantów Kongresu USA żądali umieszczenia go w spisie organizacji terrorystycznych. To wyjaśnia dlaczego kręgi zaangażowane w popieranie Pratasiewicza chcą zminimalizować jego związki z Azowem, a w szczególności zaprzeczają by był on członkiem tej formacji i uczestniczył w walkach.   I tu pojawiło się wiele sprzecznych informacji, podawanych nawet przez te same osoby. I tak, ojciec Pratasiewicza, stwierdził ostatnio, że jego syn był tylko dziennikarzem na Ukrainie i w walkach nigdy udziału nie brał. Tymczasem, w sieci pojawiło się nagranie, gdzie osoba, która ma być tymże samym ojcem Protasiewicza, mówi, że brał on udział w walkach na Ukrainie. U mnie ten film budzi niejakie wątpliwości, gdyż jest małej rozdzielczości i podobieństwo przedstawionej postaci do ojca Pratasiewicza nie jest oczywiste. Pojawiło się też wiele fotografii, na których Pratasiewicz ma występować w uniformie Azowa i z bronią,  a nawet filmik mający jakoby dokumentować jego uczestnictwo w imprezie będącej czymś w rodzaju przysięgi tej formacji.

Osobę Pratasiewicza łączy się też z wywiadem jaki pierwotnie ukazał się na portalu, finansowanego przez USA, Radio Swoboda, a przestawiającej członka Azowa o pseudonimie „Kim”. Ten „Kim” to ma być  właśnie Pratasiewicz. Przeczytałem ten tekst i zauważyłem, że są tam elementy budzące wątpliwości. Choćby taki, że pytany o jakieś własne dane, ów „Kim” podaje, że ma 22 lata, gdy tymczasem Pratasiewicz, w czasie gdy wywiad był przeprowadzany, miał lat 20. Nie jest to rzecz rozstrzygająca, gdyż wywiadowany mógł nie podać swojego prawdziwego wieku, ale jednak wątpliwość się pojawia. Dla mnie, tak czy inaczej, już samo to, że Pratasiewicz był, jak to potwierdził Biłecki, razem z Azowem,  stawia go w negatywnym świetle.

Warto jeszcze zająć się jedną sprawą, która w Polsce jest mało znana. Chodzi o istnienie na Białorusi  sympatii neonazistowskich. Bezspornym jest fakt, że w Azowie była pokaźna grupa Białorusinów, którzy brali udział w walkach. Był to odział „Pogoń”, który miał na stałe liczyć około 40 ludzi, a ogółem przez jego szeregi przeszło ich dużo więcej. Na wspomnianym już portalu Radia Swoboda natknąłem się na wywiad z innym Białorusinem o pseudonimie „McLaud”, który tę sprawę cokolwiek wyjaśnia. Mówi o motywacjach białoruskich nacjonalistów i ubolewa, że języka białoruskiego używa na Białorusi  nie więcej niż 10 proc. mieszkańców. Sam też udziela tego wywiadu mówiąc po rosyjsku. Zwraca uwagę, że na Białorusi, zasadnicza linia podziałów politycznych wyróżnia dwie kategorie, które funkcjonują jednocześnie jako epitety: kołchoźnicy i naziści. Jest też zrezygnowany i prosi, rządzącego wówczas na Ukrainie, Poroszenkę, by nadał białoruskim ochotnikom z Azowa ukraińskie obywatelstwo, gdyż wracać nie mają do czego. Zapewne ostatnie zamieszanie na Białorusi na chwile obudziło nadzieje tych białoruskich ochotników neonazistowskiej formacji na powrót na Białoruś, ale obecnie one znowu gasną. Czy oni mogliby Białorusi przynieść coś dobrego, poza rozpętaniem konfliktu wewnętrznego?

Dla każdego, cokolwiek interesującego się tematem, ujawnione tak spore neonazistowskie sympatie na Białorusi są zaskoczeniem. Bo przecież zaciągnięcie się do walki, w  tego rodzaju formacji jak Azow to już jest poważna sprawa. Nie to co spożywanie w krzakach tortu ozdobionego swastyką z batoników, choć i to oczywiście jest naganne.

Polacy nie zdają sobie z tego sprawy, ale poziom kolaboracji z niemiecką III Rzeszą na Białorusi, szczególnie zachodniej, miał bardzo duży zakres, niewiele chyba ustępujący temu co działo się na terenie Galicji. Bardzo wielu Polaków wie o istnieniu zbrodniczej  dywizji SS Galizien, zaś mało kto słyszał, że istniała też białoruska dywizja SS. Była to  30 Dywizja Grenadierów SS, zwana też 1 białoruską (weißruthenische Nr. 1). Wielu Białorusinów służyło też w różnego rodzaju kolaboranckich formacjach policyjnych, a tylko białoruskich ochotników do SS miało być aż 12 tysięcy. Taką liczbę podaje George H.Stein w książce “The Waffen SS: Hitler’s Elite Guard at War,1939–1945”. Nie powinno zatem dziwić, że jacyś, obecnie żyjący, potomkowie tych ludzi, uważają wybory swoich przodków za właściwe i chcą ich bronić, a nawet powtarzać ich działania. Do takich może należeć, na przykład, Stanislau Ganczarou pseudonim „Maszyna Terroru”, członek Azowa, osądzony na Białorusi. W sieci znalazły się zdjęcia jego tułowia, pokrytego tatuażami o nazistowskiej treści, wśród których wyróżniał się herb wspomnianej białoruskiej dywizji SS.

Sam wiele lat przebywałem w województwie podlaskim i słyszałem taką ciekawą relację o pewnym szczególnym przykładzie tej białoruskiej kolaboracji. Otóż, gdy w połowie lat ’80 zacząłem tam pracę w telekomunikacji, to starszy, dobiegający już 60 lat, pan Franek, opowiedział mi o wydarzeniu którego był świadkiem. Gdzieś w połowie 1944 roku, w  Grajewie, ostatniej stacji kolejowej przed starą granicą III Rzeszy, na linii od Białegostoku do Ełku, działy się takie rzeczy. Była tamtędy prowadzona ewakuacja niemieckiego wojska, do Prus Wschodnich, po klęsce zadanej im na Białorusi przez siły marszałka Rokossowskiego, podczas operacji Bagration. Ewakuowali się też niemieccy oficerowie, wraz z dobytkiem. Jednak ci oficerowie często nie byli sami, a znaczna ich część miała tzw. „żony polowe”. Były to najczęściej Białorusinki, które ich obsługiwały,  także seksualnie.  Jednak zarządzania niemieckich władz były dla nich bezlitosne.  Żaden z tych oficerów nie mógł zabrać tej swojej tymczasowej białoruskiej „żony” na teren starej Rzeszy. One wszystkie musiały pozostać w Grajewie, zaś tylko ich, jak byśmy dziś powiedzieli, niemieccy partnerzy mogli jechać dalej. Pan Franek był świadkiem tych dramatycznych i  czułych  miedzy nimi pożegnań. One zostały w Grajewie i ich los wkrótce się wyjaśnił. Zaraz po tym, jak niemieccy oficerowie odjechali, Grajewo zajęła Armia Czerwona i została tam ustanowiona palcówka NKWD. Ci zaś zebrali razem te damy i potraktowali je po swojemu. To znaczy, obcięli im włosy do gołej skóry i zapakowali do transportów odjeżdżających na wschód, do obozów pracy. Taki to miała skutek, dla tych kobiet, ta ich osobista fraternizacja z niemieckimi oficerami podczas ostatniej wojny. Faktycznie był to rodzaj kolaboracji i kobiety, które się tego dopuszczały, były wszędzie przedmiotem pogardy i podlegały różnym karom. Być może los tych białoruskich kobiet jest i dziś pewnym ostrzeżeniem dla tych na Białorusi  co patrzą tylko na Zachód i tam zmierzają, bez względu na cenę i własną godność.

Widać, że obecne zamieszanie wokół Białorusi, było przykrywane dużą ilością dezinformacji, która spełniała jakby rolę mgły uniemożliwiającej rozeznanie się w rzeczywistym przebiegu zdarzeń, oceny postaci bezpośrednich uczestników, jak też kierujących nimi, i  zabezpieczających działania, służb innych państw. Niektórzy oceniają, że polskie służby, pod których opieką miał być Raman Pratasiewicz, słabo się sprawiły z tym zadaniem. Jeszcze daleko nie wszystko wiemy, ale już mgła się rozrzedza i coraz jaśniejszy obraz się wyłania, różny jednak od naszych dotychczasowych wyobrażeń jak i tego, co chciałaby nam serwować propaganda.

Stanisław Lewicki

Facebook

2 thoughts on “Lewicki: Pratasiewicz, czyli mgła dezinformacji nad Białorusią”

  1. i małe uzupełnienie: publikacje z foiareasearch.net
    tzw. bieżączka czyli kwestia ‘porwania’ samolotu czyli osoby Protasiewicza>
    Roman Protasevich
    .https://www.foiaresearch.net/person/roman-protasevich
    i to jest z dnia “August 17, 2020 – Last updated: May 25, 2021”
    od 2012 roku
    ale ja zwracam uwagę na to co się pisze
    ‘2018
    On April 12, 2018, he arrived in Warsaw, Poland.9 On April 20, 2018, he flew via Brussels to Washington.10 On April 23, 2018, he posted a picture with the subtitle “The most important week in my life begins.”11 The same day he posted a picture of himself inside the US State Department, stating “Never had so many important and interesting encounters in my life. Tired but very pleased.”12 In DC he met with fellow regime change swamp creature, the Ukrainian-American Gleb Zhavoronkov.”
    ‘According to his Facebook page, he started working for the USAID-supported radio in Belarus Euroradio.fm on August 31, 2018’
    ‘2020

    In February 2020, Protasevich announced his new job as future editor of the Nexta Telegram network on the Polish-Belarusian channel Belsat: “In 10 minutes live on Belsat I will talk about the first media in Belarus of the 21th century as the future editor-in-chief of Nexta.”19 He confirmed his new stint with a status message on Facebook, stating that he started working for Nexta in Warsaw, Poland, on March 19, 2020.17’
    czyli gostek wszedł na payroll USAID>CIA>MI6, etc jak Romaszewska,
    i już konkretnie >
    ‘2021
    Politico reported that on May 23, 2021, Protasevich had boarded a Ryanair flight from Athens, Greece, to Vilnius, Lithuania, but when the plane entered Belarusian airspace it was intercepted and ordered to land in Minsk, where Protasevich was arrested.’
    ‘No mention of what Protasevich may have actually done in Athens, or intended to do in Vilnius. His presence in Greece roughly coincided with a visit of the Western-backed regime change leader in exile, Sviatlana Tsikhanouskaya, with the President of Greece, Katerina Sakellaropoulou,24 and US Ambassador to Greece, Geoffrey Pyatt”” i ten Geoffrey Pyatt to ex ambasador USA w Kijowie podczas ….Majdanu 2014 i jest znany i był podwładnym Victorii ‘f…k EU’ Nuland, która jest dzisiaj zastępcą US Sekretarza Stanu, Blinkena>>pikuś
    ale źródła >
    US-Polish axis propping up nationalist onslaught on Belarus
    z September 1, 2020 – Last updated: January 1, 2021
    .https://www.foiaresearch.net/article/us-polish-axis-propping-nationalist-onslaught-belarus
    i bardziej ‘lokalny’ rys>
    ‘Another murky figure in the Ukrainian-Belarusian-Polish regime change axis, is the Polish “photojournalist” Witold Dobrowolski, traveling the world to “report” on violent uprisings, from Maidan, over Hong Kong to the recent protests in Belarus. His photos show that he is always just a step away from the (neo-Nazi) black block when attending demonstrations. Dobrowolski, formerly the editor of the Polish neo-Nazi magazine SZTURM,”
    a jedynym kanałem jutubowym jaki dał głos ‘Polish neo-Nazi’
    czyli Szturm, Grzegorz Ćwiek jest>>CEPolska Mossakowskiego
    , częsty rozmówca prof. Wielomskiego, miłośnik Franco, ‘łacinnik’, ‘obrońca Polaków na Białorusi’, etc, etc.
    i jeszcze dodatkowe dowody ‘wielkości’>
    Duda: Rosja nie jest normalnym krajem, jest państwem-agresorem
    .https://pl.sputniknews.com/polska/2021052614319902-duda-rosja-nie-jest-normalnym-krajem-jest-panstwem-agresorem/
    oraz:
    Szczerski: Nord Stream 2 to bomba, podłożona przez Rosję pod integrację europejską
    .https://pl.sputniknews.com/polska/2021052814330236-szczerski-nord-stream-2-to-bomba-podlozona-przez-rosje-pod-integracje-europejska-sputnik/
    a tam:
    ‘polityk (Szczerski) wytłumaczył decyzję prezydenta USA Joe Bidena, by odstąpić od sankcji za projekt z błędną oceną rzeczywistości, błędną kalkulacją oraz opisem faktycznym.’
    i resztę sobie można darować
    Churchill miał powiedzieć:
    dyplomata dwa razy pomyśli zanim czegoś nie powie
    i tym samym szczerski strzelił w stopę Dudzie, który może zapomnieć o kolejnej wizycie w Białym Domu czy Pałacu Elizejskim (oraz o Legii Honorowejjaką trzaskower zaposiada jak najbardziej) czy Buckingham Palace.
    Palce lizać jak widzę ten strach w oczach zjednoczonych prawiczków aka patrioci>wszelkiej maści
    a dowód tutaj:
    warzecha dyskutuje w PROFESOREM dudkiem
    Nord Stream 2 – co oznacza dla Polski? (2 godziny temu!!)
    .https://www.youtube.com/watch?v=YwQNiSZkSf8

  2. Białoruski nacjonalizm jest dla Polski tak samo groźny jak ukraiński! Niechaj zatem polski rząd zejdzie z obłoków na ziemię, aby bliżej przyglądnąć się kogo tak naprawdę broni! Gdyby ew. A. Łukaszenka został obalony to do władzy na Białorusi dojdą takie same elementy faszystowskie jak na Ukrainie i wtedy podobnie jak tam wysuną swoje urojone żądania terytorialne wobec Polski! A przecież to właśnie my Polacy mamy słusznie uzasadnione racje swoich żądań terytorialnych wobec tychże państw (i innych sąsiadujących z nami na wschodzie aż po pd. Estonię) i powinniśmy domagać się od nich rewizji naszych polskich granic! Odsunięcie od władzy prez. Ukrainy W. Janukowycz a teraz usiłowania w tym kierunku na Białorusi odsunięcia A. Łukaszenki dla nas Polaków to zgubny przekaz…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *