Luma: Katalizator zmian A.D. 2020

Gra pandemią chwilowo przygasła. Zapowiedzi rządu są jednak dość niepokojące, bo zapowiada się powrót kolejnej fali, tym razem o większej sile rażenia, na jesieni. Niektórzy ironizują, że nasza władza ma dar proroczy i już wie, co będzie za kilka miesięcy. Może nawet wiedzą ile nowych przypadków będzie każdego kolejnego dnia, np. 28, 29 czy 30 września. I wszelkie ograniczenia naszej wolności, mniej lub bardziej bzdurne, wrócą. Jako koronasceptyk  zajmuję się obserwacją celowości decyzji, podejmowanych w ostatnim czasie przez rząd i oceniam działania pod kątem strategii, taktyki, interesu narodowego i naszej wolności.

Biorę to za pewnik, że prawie każda władza wykorzystuje wszelkie kryzysy do ograniczania wolności swoim obywatelom, do zwiększania kontroli nad społeczeństwem i do załatwiania, pod pozorem kryzysu, różnych interesów politycznych czy gospodarczych. Szczególnie ta ostatnia kwestia znajduje się w kręgu zainteresowania władzy, bo przecież trzeba jakoś wynagrodzić swoich działaczy. Nikt przecież nie zgodzi się ,,wkręcić” w wir partyjnej polityki za nic, ot tak charytatywnie, a ci, co kłamią najwięcej muszą też mieć i z tego solidne profity. Nie bez znaczenia jest też sposób na poradzenie sobie z kryzysem gospodarczym, który już się mocno u nas zadomowił, a tzw. dziura budżetowa na razie jest nieznana. Po cóż więc dla Prawa i Sprawiedliwości była ta farsa z pandemią? Otóż cel, który wydawał się łatwy do osiągnięcia, to reelekcja Andrzeja Dudy. Można powiedzieć, że do pewnego momentu plan realizowano bardzo dobrze. Narzucenie społeczeństwu strachu, niepewności i wdrożenie działań, które miały uzmysłowić przeciętnemu Polakowi, że żyje tylko dzięki opiece władzy, dzięki dobrym decyzjom, które nawet pochwalały niektóre kraje europejskie. Staliśmy się podobno takim modelowym, wzorcowym krajem. W taki właśnie momencie miały odbyć się wybory prezydenckie, korespondencyjne oczywiście, bo przecież rząd nie dopuści do narażenia Polaków na niebezpieczeństwo. Trzeba przyznać, że plan był dobry, bo sondaże wskazywały na zwycięstwo urzędującego Prezydenta już w I turze. Nic z tego jednak nie wyszło i doszło jednak do starcia wyborczego tzw. metodą tradycyjną przy urnach wyborczych. PAD wygrał ale wynik do końca nie był pewny.

Jesteśmy już jednak po wyborach. Jest jeszcze jedna rzecz, która jest mało zauważalna dla Polaków, a która jest realizowana przez rządzących. Dotyczy kwestii solidarności narodowej. Co jakiś czas władza, obojętnie czy aktualna czy poprzednia, rozbija struktury społeczne i jako tako funkcjonujące związki między Polakami, czyli te wątłe już więzi narodowe. W zamiarze jest powstanie wspólnoty strachu, ufającej tylko omnipotencji władzy, a nie dumnej wspólnoty narodowej wolnych ludzi. Na wiosnę nastąpił właśnie taki przeskok ogromnej części społeczeństwa ku władzy, ze strachu, po prostu przed wyimaginowanym zagrożeniem. Kiedy już wydawało się, że ten duopol zaczyna powoli się rozbijać na wiele elementów, i z tego była szansa na powstanie porządnej polityki narodowej z realizowanym ,,na zimno” interesem narodowym, nagle na horyzoncie pojawia się histeria związana z wirusem i PIS ponownie skupia wokół siebie miliony Polaków, podobnie jak to było po katastrofie smoleńskiej. Cofnęliśmy się więc o kilka ładnych lat wstecz. Teraz znów to co narodowe, prawicowe będzie pisowskie, no bo przecież niby kto zabezpieczył Polaków przed tak ogromnym zagrożeniem? Doprowadziło to do odklejenia się wielu grup ludzi, których jak magnes PIS przyciągnął ku sobie. Oto tak naprawdę  największe zło, związane z tą całą operacją pod nazwą ,,walki z pandemią”. Rozbić tworzące się już struktury społeczne, jeszcze słabo posklejane i na nowo spowodować powstanie dwóch obozów: my i oni. PIS i antyPIS. Nie powinno być w polityce innych sił, innych środowisk prawicowych, a te, które roszczą sobie jakieś pretensje do aspiracji politycznych, należy rozbić specjalnym pozakonstytucyjnym ustawodawstwem. I to jest niestety na rękę Amerykanom, którzy używają nas do szachowania Rosji, mającej dać sobie spokój w wielkim konflikcie USA-Chiny. Potrzebny im jest ten sam obóz u władzy w zwasalizowanej Polsce. Tu ma być przewidywalnie, pewnie, bo gra idzie o wyższą stawkę. PAD musi mieć kolejną kadencję. Znów jesteśmy kartą przetargową wielkich mocarstw. Używa się nas w roli dywersanta na mniej ważnych frontach globalnych zapasów. A wisienką na torcie jest wypowiedź p. ambasador Mosbacher. Była to zwykła zagrywka dyscyplinująca, taki sygnał, by PIS nie poczuł się rozleniwiony, zbyt pewny siebie, bo interesy amerykańskie mogą także w razie czego realizować inni. Zauważmy, że na początku tej ,,walki z pandemią” stacja TVN niemalże kopiowała przekaz telewizji publicznej, podając zalecenia władz i wstrzymując krytykę działań rządu. Po słowach p. ambasador stacja dostała tak jakby skrzydeł i zaczęła już bez pardonu atakować a to premiera, a to prezesa Kaczyńskiego. Stąd Hołownia, a potem Trzaskowski. Amerykanie nie lubią stawiać na jednego konia.

Podobnie było z katastrofą smoleńską, która rozbiła społeczeństwo polskie na dwa obozy i pozwoliła skonsolidować się w dwie dominujące siły. W polityce zewnętrznej natomiast dała spokój dla Niemiec i jako wasal władzę sprawowała partia lojalna Berlinowi, tak teraz konsolidacja wokół PIS daje spokój USA. Wygląda na to, że istotnym graczom światowej sceny politycznej zależy na tym, by Polskę utrzymywać w permanentnej wojnie domowej, w zwarciu dwóch dominujących obozów. Nie pozwalają na powstanie trzeciej, niezależnej, narodowej siły, bo takie właśnie wydarzenia jak ,,pandemia” czy Smoleńsk mają nas dzielić według pewnego klucza, klucza strachu, zagrożenia i budowania zaufania dla władzy, wspartej jedynie słusznym sojuszem z jakimś mocarstwem.

Mam wrażenie, że PIS (tak jak poprzednie rządy) zachowuje się jak chemik, który obserwuje społeczeństwo i za pomocą katalizatora (koronawirus, zagrożenie rosyjskie, Smoleńsk, konstytucja, etc.) przyspiesza bądź spowalnia reakcję, redukuje, utlenia… Dzieli społeczeństwo w sposób sztuczny, wbrew naszej cywilizacji, nie dopuszczając do odbudowy tożsamości narodowej. I to jest chyba największe zagrożenie jakie niosą rządzący Polską od 30 lat.

Jarosław Luma

[Głosów: 15   Average: 4.8/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *