Luma: Koniec państwa liberalnego

Obecnie obserwujemy ciekawy proces, dziejący się w sferze polityki, a mianowicie kres idei państwa liberalnego. Zostało ono zafundowane  USA  i Europie Zachodniej po II wojnie światowej. Być może był to eksperyment dwudziestowiecznych elit (wielki kapitał i masoneria), mający pokazać, że można stworzyć państwo, gdzie dobro i zło współistnieją ze sobą, gdzie w rywalizacji wartości zwyciężają te negatywne, a dobro jest przesuwane na peryferia życia społecznego i kulturalnego. Państwo liberalne to taki swoisty ,,wolny rynek” idei, partii, poglądów, wartości, kultur, etc. Po analizie sytuacji współczesnego świata wydaje się, że ten eksperyment przyniósł pozytywne efekty dla tych, którzy taki system programowali. Na wielu obszarach zwyciężyły kultury złe i pogrążyły Europę w kryzysie. Nie tylko w ekonomii sprawdza się pewna prawidłowość, że zły pieniądz wypiera dobry pieniądz.

Kryzys związany z islamskimi uchodźcami i terroryzmem bieg historii nieco przyspieszył. W Europie i w Polsce trwa ostra walka polityczna. Stare liberalne i lewicowe elity jeszcze rządzą, ale czują na swoich plecach oddech buntujących się tradycyjnych części społeczeństw i coraz bardziej aktywnych grup, posługujących się hasłami nacjonalistycznymi. Przed nami pojawia się dość oczywista wizja najbliższej przyszłości: żywot państwa liberalnego zakończy albo lewica albo prawica.  Albo zrobi to w naszym przypadku jakaś frakcja demoliberalna typu PO, N czy KOD (nazwy nie są istotne), w Europie natomiast ich krewniacy ideowi (Macron, CDU), albo jakaś forma prawicy. W przypadku zwycięstwa tych pierwszych –  a trzeba przyznać, że w większości krajów sprawują władzę –  będziemy mieli państwa, gdzie tzw. zdobycze liberalne na stałe zatriumfują, a za pomocą cenzury, m.in. ścigania mowy nienawiści oraz przy pomocy działań policyjnych, wypchnie się prawicę na margines. Poglądy prawicowe, jako faszystowskie, będą ścigane w majestacie prawa. Niech jednak zwolennicy typowego państwa liberalnego się nie cieszą, bo rządy tak daleko, jak oni sobie życzą, się nie posuną. Zbyt radykalni zostaną uznani za ekstremistów i populistów. Władza zakonserwuje tylko niektóre ,,zdobycze”, np. multikulti, śluby homosiów czy obecność islamu w kulturze i prawie. Tych, co będą chcieli dalszej liberalizacji, czeka albo pałka albo medialne unicestwienie. Dla odebrania głosów prawicy i dla porządku, bo myślę, że sami są przerażeni zamachami terrorystycznymi, zaczną lepiej kontrolować granicę i środowiska islamskie. W ten sposób przejmą część prawicowego i antysystemowego elektoratu. Wyciągną wnioski z przypadku np. M. Le Pen. I nie muszę chyba tłumaczyć, że nastąpi szybsze ,,dobijanie” katolicyzmu i wielowiekowej europejskiej tradycji, a przy ,,słabym” Papieżu nie będzie to trudne.

Będzie to sytuacja przypominająca zwycięstwo Napoleona 1799 r. Nie objął on władzy po to, by zniszczyć dzieło rewolucji ale żeby ,,zakonserwować” niektóre jej zdobycze i, przy okazji, roznieść je jak zarazę po Europie. Uciszył wtedy zwolenników kontynuacji krwawej wersji rewolucji i zalegalizował tylko tę część, która okrzepła i się sprawdziła. Niektórzy monarchiści dość naiwnie odetchnęli wtedy z ulgą, myśląc, że to koniec rewolucji. A to było pozorowane cofnięcie się, by, jak to ujmują informatycy, ,,zapisać zmiany”.

I jeszcze jedno nawiązanie do historii (jak przystało na nauczyciela historyka z 20-letnim stażem). Otóż podobnie zrobił J. Piłsudski. Jak wiadomo ideowo związany był z PPS-em. Przewrót majowy został poparty przez polską lewicę, m.in. przez jego macierzystą partię. Domagała się ona wprowadzenia reform w duchu czysto socjalistycznym. A co zrobił Piłsudski? Socjalizmu oczywiście nie wprowadził. Był za to etatyzm w gospodarce i drobny flirt z arystokracją, zamordyzm w polityce, a rozczarowanych przywódców PPS-u i ich zwolenników rozpędzała policja. Potem był Brześć i Bereza Kartuska.

Ogólnie rzecz biorąc lewica i liberałowie zakończą byt liberalnego państwa i zalegalizują zło, które do tej pory ścierało się z dobrem. Owe zło zdążyło już okrzepnąć i społeczeństwa przyjęły je jako normalność bądź przeciwko niemu nie stawiają już większego oporu.

Jeżeli wygra prawica, to będzie musiała wiele energii włożyć w budowę normalnych społeczeństw, opartych na tradycyjnych wartościach, wywiedzionych z etyki chrześcijańskiej. Nie będzie to łatwe, bo opór materii będzie spory. Świat medialny nie jest niestety domeną prawicy, która nie ma też tej lekkości w prezentowaniu swych poglądów. Prawica to działania etyczne więc PRAWDA jest bronią, którą powszechnie się stosuje. Prawda nie jest atrakcyjna medialnie.

Prawica będzie musiała pewnych rzeczy zakazać, np. publicznego zgorszenia czy ślubów homo i będzie musiała odebrać większość przywilejów ekonomicznych, do których spore grupy się przyzwyczaiły. Znikać więc będą państwa socjaldemokratyczne (etatystyczne). Wszystkie te działania doprowadzą do protestów i wtedy szanujące się państwa będą musiały użyć siły. Nie ma co się łudzić. Innej drogi nie będzie, a teoria niektórych konserwatywnych liberałów, że wolny rynek spowoduje przypływ miłości obywatela w stosunku do państwa, to utopia. Niektórym to pewnie humor poprawi, bo kto nie lubi np. niższych podatków, ale beneficjentom obecnego systemu nie zależy na wolności w gospodarce.

No tak, a jaka jest obecna sytuacja Polski? Lewica i liberałowie są w opozycji, a prawica to takie klocki Lego rozsypane na dywanie. Rządzi Prawo i Sprawiedliwość i realnie trzeba podejść do tej sytuacji. Otóż PIS to takie wały przeciwpowodziowe, które chronią wylanie rzeki na okoliczne tereny. Widoków na uregulowanie nurtu rzeki nie ma, wał w niektórych miejscach przecieka, ale nadal spełnia swoją rolę. Jeżeli nastąpi poważne przerwanie wału, to woda (rewolucja) nie tylko zaszkodzi PIS-owi ale zaleje – niestety – nas wszystkich. I będzie to kres państwa liberalnego ale z porządkiem, czy raczej nieporządkiem, demoliberalnym. To takie małe nawiązanie do myśliciela brazylijskiego Plinio Correi de Oliveira*. Natura horret vacuum.

Jarosław Luma

* W swojej znanej książce ,,Rewolucja i Kontrrewolucja”, wyd. Arcana, na str. 95 pisał: ,,Skoro Rewolucja jest nieporządkiem, to Kontrrewolucja jest przywracaniem porządku.”

Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *