Motas: Kto obali rządy PiS-u?

Coraz bardziej widoczne stają się w społeczeństwie oznaki niezadowolenia. Dopiero co zakończony strajk nauczycieli stanowił swoiste ukoronowanie trwającej od kilkunastu już miesięcy fali protestów kolejnych grup zawodowych.

Niezadowolenie to posiada dwa istotne podłoża. Na czoło wysuwają się przede wszystkim postulaty finansowe (młodzi lekarze, personel medyczny, hodowcy i rolnicy, służby mundurowe, nauczyciele, pracownicy pomocy społecznej, inspekcji weterynaryjnej, sądów i prokuratur), drugi stanowią zaś względy merytoryczne (sędziowie).

O ile w pierwszym przypadku przyczyna podobnego stanu tkwi w nadmiernie rozbuchanym systemie socjalnym – kolejne słabo opłacane zawody, widząc rozdawnictwo obecnego rządu, upominają się o podwyżki – o tyle w odniesieniu do „flagowego” projektu PiS-u, jaką jest reforma sądownictwa, jej oponenci, nie godząc się z kierunkiem dokonywanych w tej materii zmian, sprzeciwiają się pozbawianiu czwartej władzy właściwych jej atrybutów niezależności.

Znamienne pozostaje, że w odniesieniu do obu przypadków rządzący kultywują charakterystyczną dla swojej formacji narrację, mówiącą o prawdziwym podłożu niezadowolenia. Jest nią rzecz jasna postkomunistyczna sieć, oplatająca szczelnie Polskę. Postkomunistyczni sędziowie, nauczyciele, lekarze, resortowe dzieci, wnuki i prawnuki. Nic to, że średnia wieku wspomnianych grup jakiekolwiek rzeczywiste afiliacje z „komuną” sprowadza do udziału w „resortowych” koloniach letnich, względnie do spożycia cytrusów zakupionych na święcie „Trybuny Ludu”. Zgodnie jednak z panującą wówczas ideologią, także i dziś walka klasowa zaostrza się wraz z postępem rewolucji. I tak, im dalej od PRL-u, tym jej rzekomych współtwórców i beneficjentów więcej.

Wracając jednak do pytania postawionego na początku, obserwując narastający stopień niezadowolenia kolejnych grup społecznych z rządów „dobrej zmiany”, jedynie kwestią czasu wydaje się, kiedy przepełni się przysłowiowa czara goryczy. Póki co konflikt, przynajmniej na polu oświaty, został odroczony do września. Akcje strajkowe zapowiadają jednak pracownicy socjalni i korporacje taksówkarskie. Z czasem obecna władza utraci zapewne także i poparcie wśród jej niezaprzeczalnych beneficjentów, opłacanych obecnie hojnie przez niekontrolowane rozdawnictwo rządu.

I tak jak niejednokrotnie przed 1989 r. bywało, ci, którzy najwięcej dzięki władzy zyskali (wówczas byli to robotnicy), doprowadzili w konsekwencji do jej upadku. Sytuacji rządu nie poprawia wcale bezpardonowe podporządkowywanie sobie kolejnych sfer życia publicznego, z telewizją na czele, bezceremonialne zawłaszczanie świąt i przestrzeni publicznej smoleńsko-pisowską symboliką. Wszystko to w połączeniu ze słabo skrywaną arogancją, idącą w parze z postępującą wasalizacją Polski, czyniącą ją de facto amerykańsko-izraelskim kondominium.

Maciej Motas

za: http://www.mysl-polska.pl

[Głosów:9    Średnia:4.9/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *