Panasiuk: Ameryka przeszkadza Europie i Azji

Na początku bieżącego roku – 2022 dług USA przekroczył 30 bilionów dolarów. Kwota astronomiczna, ale to wynik corocznego dokładania deficytów już od wielu lat. W roku 2021 budżet USA zanotował deficyt w wysokości 2,7 mld przy przychodach około 4,0 mld USD i wydatkach łącznych około 6,7 bln USA (2 mld to pakiet stymulacyjny dla gospodarki), czyli 40% wydatków zostało sfinansowane przez dług, którego łączny koszt obsługi wynosi 28 mld USD rocznie, i to przy istniejących od 2 lat zerowych stopach procentowych. Gdyby na przykład stopy wynosiły sztywno np. 2% koszt obsługi długu wyniosłyby nawet 600 mld rocznie. Do tego trzeba jeszcze dodać konieczność spłaty starych obligacji i zachęcenia lub zmuszenia całego świata do zakupu nowych. Ostatnio, co roku mamy sytuację, że USA stają przed widmem bankructwa i tylko kolejne „placet” kongresu oddala to widmo do następnego roku. Trzeba sobie powiedzieć uczciwie, że USA od paru dekad nie stać na ten poziom wydatków, który forsują kolejne administracje. Jest to życie ponad stan, możliwe tylko z racji posiadania przez USA statusu mocarstwowego (od 1989 roku) i statusu dolara, jako waluty rezerwowej. Ale zmuszanie całego świata do akceptacji status quo dolara groźbą sankcji lub projekcją siły militarnej nie może trwać wiecznie. Powoli strach znika i regionalne ośrodki siły, które umocniły się w epoce globalizacji kontestują wiarygodność amerykańskiej hegemonii i waluty. Nikt nie chce się już dawać okradać jak Indianie w XIX wieku, który za prawdziwe towary otrzymywali szklane, kolorowe paciorki. A dolar powoli staje się taką atrapą z wyraźnie przeszacowaną wartością.

Pierwsze „sprawdzam” powiedziała Europa. Euro wprowadzone w 2002 roku zostało pierwszą poważną walutą, która odważyła się kontestować pozycję dolara na świecie i to z pozytywnym skutkiem. Obecnie EUR to 27% światowych rezerw dewizowych i największa ilość gotówki w obiegu.  A jednocześnie waluta gwarantowana przez dwadzieścia państw nie może być w łatwy sposób przedmiotem manipulacji, tak jak amerykański dolar przez kolejne administracje.

Pozycja euro na świecie budzi wrogość USA i nie jest przypadkiem, że Stany Zjednoczone w XXI wieku, jako jeden ze strategicznych celów wzięły sobie osłabienie Europy a w szczególności Unii Europejskiej. USA nie podoba się także to, że Europa Zachodnia w dalszym ciągu jest jednak oazą stabilności gospodarczej, która w dużej mierze zawdzięcza tanim surowcom rosyjskim. Bliskość zasobów i doskonała infrastruktura transportowa wschód-zachód powstała w ciągu ostatnich trzydziestu lat powoduje, że mimo wysokiego standardu życia Europa jest konkurencyjna gospodarczo i może być niezależna od wpływu USA. Doświadczyliśmy tego szczególnie po kryzysie finansowym 2008, kiedy Europa wyszła wyraźnie wzmocniona.

Poza widoczną niezależnością ekonomiczną – USA nie podoba się również silne dziedzictwo kulturalne i tradycje łacińskiego ładu filozoficznego.  Dywersja antykultury amerykańskiej przyszła do Europy po 1945 roku. Prymitywizacja, nachalna, przaśna ludyczność poprzez kino i telewizję zawładnęła świadomością mas. Antykultura popularna wyparła wysoką kulturę europejską i zepchnęła ją na margines życia publicznego, gdzie do tej pory wegetuje.

USA – kontrolując oceany i wielki światowy handel od wielu lat rozmontowują europejską gospodarkę narzucając siłowo różne „ liberalizacje” polegające na zmuszaniu państw europejskich do otwarcia swoich rynków na amerykańskie towary „kolonialne”. Mały biznes europejski nie miał szans w starciu z potężnymi korporacjami zza Wielkiej Wody, które zaopatrywały się w krajach trzeciego świata. Miliony budowanych przez stulecia biznesów – esencja cywilizacji europejskiej – upadło. Opierająca się na tych niezależnych biznesach wielka kultura europejska traciła mecenasów, jak też wyrafinowanych odbiorców. Rządy państw europejskich postawione pod ścianą z przystawionym do czoła pistoletem szantażu finansowo- militarnego zgadzały się na wszystko. Degradacja Europy posuwała się krok po kroku.

Równolegle Anglosasi od lat hodowali powolne sobie kadry „libertyńskie”. Dziesiątki amerykańskich fundacji, z najgłośniejszą – Fundacją Sorosa na czele, miało za zadanie uzyskanie kontroli nad elitami decyzyjnymi Europy, tak, aby po dwudziestu, trzydziestu latach móc poprzez nie kontrolować biegiem spraw na Starym Kontynencie. To właśnie te zarażone nihilizmem elity przemocą narzucają całej Europie antywartości, gender, uprzywilejowanie mniejszości seksualnych, kult satanizmu, czy też wymyśloną w USA politykę klimatyczną, poprzez którą chcą do końca zniszczyć stary europejski przemysł. Przecież pierwsza giełda, na której sprzedawano, CO2 powstała w 2001 roku właśnie w USA.

Co pewien czas obserwujemy jakąś „plagę” zawleczoną na Europę przez USA, nasłaną z reguły w celu osłabienia gospodarki europejskiej. Równocześnie widzimy zuchwałe próby cynicznego wymuszania, różnych haraczy pieniężnych zarówno na całej Unii Europejskiej, jak i jej sąsiadach.  Od pięćdziesięciu lat Ameryka nie wspiera Europy, ale z nią wojuje. I jest to walka na śmierć i życie.

Pamiętamy najazd migrantów z Afryki i Syrii w 2015. Miliony przybyszy zalały Europę. Okazało się, że etapy ich wędrówek były doskonale zaplanowane, posiadali oni pieniądze, iPhony, a nawet internet. Dla nikogo nie jest tajemnicą, kto organizował szlaki ich przemarszów.  A jeszcze wcześniej rok pamiętny rok 2014 i skuteczny przewrót na Ukrainie. W miejsce demokratycznie wybranego prezydenta Janukowicza zamachowcy narzucili nielegalne struktury władzy odwołujące się do ideologii nazistowskiej.  Zamach stanu na Majdanie spowodował wybuch sączącego się nieustanie konfliktu na Donbasie, który oddziaływał na cała Europę i był pretekstem do nałożenia na Rosję sankcji w imię „solidarności„ z Ukrainą.  Sankcje w dużej mierze przerwały zbudowane po 1991 roku wzajemne europejskie relacje handlowe.  Był to wieli sukces polityki wojennej USA. Unicestwiono rodzącą się nić porozumienia paneuropejskiego i mocno osłabiono Europę. W 2014-15 Notowania EUR do USD spadły prawie o 23%. Nikt nie kwestionował już hegemonii USA i dolara.

Kiedy USA zajęte były wojnami w Afganistanie, Iraku i Syrii na wschodzie pojawił się konkurent gospodarczy potężniejszy niż Europa? Chiny ustami przewodniczącego XI zgłosiły w 2013 r. akces do hegemoni przedstawiając światu projekty „Jednego pasa i jednej drogi”- własnej, chińskiej przestrzeni infrastrukturalnej łączącej Azję, Europę i Afrykę bez udziału Stanów Zjednoczonych. Śmiałość i szybkość realizacji wizji przewodniczącego KPCh zaskoczyła USA. Powstało dziesiątki różnych inicjatyw łączących kontynenty. Sam wolumen przeładunku transportów koleją na trasie Chiny–Europa (w TEU) od 2014 do 2018 roku wzrósł ponad 10-krotnie. Łącznikiem lądowym między Chinami i Europą z natury rzeczy jest Rosja i to ona została głównym lądowym beneficjentem „Jednego pasa i drogi”.

Chiny od roku 2019 stały się dla Europy największym partnerem gospodarczym.  Utworzenie nowych korytarzy handlowych na kontynencie bez kontroli USA niewątpliwie stanowi wielkie zagrożenie dla dolara.  Eksport Europy do Chin 2020 roku wyniósł 202,5 mld EUR r., a import 383,5 mld EUR. Mniej więcej tyle samo Europa eksportuje do USA. W tym samym czasie gospodarka USA uwstecznia się i degeneruje. Dane statystyczne ujawniają strukturę gospodarki USA podobną do gospodarek krajów trzeciego świata. W ostatnich latach importuje ona towary przetworzone a sprzedaje nieprzetworzone o niewielkiej wartości dodanej.  Do tego ma wielki i rosnący deficyt handlowy. Tylko w 2021 roku USA kupiło w Chinach towary przetworzone za 576 mld USD a sprzedało za zaledwie 180 mld USD, głównie surowce i żywność. Deficyt handlowy w wysokości 397 mld z Chinami ukazuje słabość i upadek amerykańskiej gospodarki.   W takiej sytuacji to dolar stał się najważniejszym towarem eksportowym USA i jego niezagrożona dominacja, jako światowej waluty rezerwowej to cel numer jeden każdej administracji USA. Bez możliwości corocznego dodrukowywania dolara USA stałoby się bankrutem, co podważyłoby i tak mocno nadszarpnięty status mocarstwowy i na długi czas uniemożliwiłoby finasowanie państwa.

Biorąc pod uwagę powyższe wydaje się, że wiele ostatnich „plag”, których doświadczał cały świat, a w szczególności kontynent euroazjatycki, było sztucznie wykreowanych przez administracje Stanów Zjednoczonych. Na przykład pandemia tzw. koronowirusa z perspektywy ostatnich dwóch lat wydaje się celową dezinformacją medialną prowadzoną przez Stany Zjednoczone. Wykorzystały one swoją olbrzymią przewagę informacyjną, aby narzucić fałszywą narrację całemu światu. Była to bez wątpienia nowoczesna wojna hybrydowa bez udziału wojska. Jej celem było wytworzenie w świadomości społecznej fałszywego zagrożenia tak, aby rządy mogły przekonać społeczeństwa o potrzebie dalszego zadłużenia państwa na „konieczne” programy ratunkowe a tym samym zwiększenie popytu na dolara. Był to także atak na tradycyjne gospodarki i próba ich większego „ usieciowienia”, aby koncerny i fintechy mogły przejąć jak najwięcej tradycyjnego rynku. Epidemia była tez żniwami dla najmocniejszej gałęzi amerykańskiej gospodarki- koncernów bio-farmaceutycznych. Nie wiemy jeszcze, jakie niespodzianki zgotowali Anglosasi społeczeństwom, które zostały zmuszone do przyjęcia wakcyny i jaki jest jej prawdziwy skład.

Fałszywa pandemia była także próbą zerwania większości istniejących tradycyjnych powiązań biznesowych głównie na kontynencie na kontynencie europejskim, prawdziwym resetem europejskiego handlu. Przerwane łańcuchy dostaw, brak klientów ze względu na ograniczenia dostępowe, trudności finansowe przerwało życie tysięcy firm. Tylko w Polsce w ciągu 2 ostatnich lat zlikwidowano 368 tys. firm. Ich miejsce zajęły korporacje i fintechy zza Oceanu.

Ale mimo wysiłków twórców pandemia nie zburzyła do końca silnych więzi gospodarczych na kontynencie. Europa z zachodnią techniką i wschodnimi surowcami wyszła obronną ręką i znowu okazał się wytrzymalsza niż gospodarka USA. Nic, więc dziwnego, że Stany Zjednoczone zdecydowały interweniować, rozerwać zdecydowanie więzi gospodarcze pomiędzy wschodem a zachodem Europy, oraz przysporzyć mocniejszej dawki adrenaliny mieszkańcom Starego Kontynentu. Odgrzano stary tlący się konwikt w Donbasie. Podpuszczono prezydenta Zeleńskiego obietnicami współpracy, wstąpienia do NATO i wielomiliardowej pomocy finansowej dla Ukrainy, aby ten spróbował odzyskać terytorium Donbasu dla Ukrainy. Wiadomo było, że sprowokowana Rosja musi odpowiedzieć i będzie to odpowiedź zbrojna. I tak się stało. W parę dni przed spodziewanym atakiem Rosja wyprzedziła Ukraińców i precyzyjnymi nalotami zdruzgotała całą armię ukraińską niszcząc na zawsze jej zdolności bojowe.

Agresja Rosji stała się pretekstem dla zmuszenia Europy do zerwania wszelkich kontaktów handlowych z Rosją oraz kradzieży jej zagranicznych aktywów oraz aktywów zwykłych Rosjan.  Akcję wymuszania zorganizowały anglosaskie koncerny medialne i fintechy podległe de facto administracji USA. Olbrzymi nacisk informacyjny wykorzystywał głęboko zakodowany w kulturze europejskiej stereotyp rycerski i przynależne do niego konotacje etyczne. Nakazuje on stanąć po stronie słabszych i atakowanych a potępiać agresorów. W imię tego w mediach zachodnich rozpętano nagonkę na wszystkich, którzy prowadzą interesy z Rosją, a nawet na artystów, sportowców, dziennikarzy. Zachęcano do siłowych i fizycznych ataków na obywateli Rosji i prześladowania dzieci w szkołach.

W imię wydumanej „solidarności” z oligarchią ukraińską rządy poszczególnych państw zrywały kontakty na dostawy najtańszych na świecie surowców rosyjskich i karały tym samym swoich obywateli podwyżkami na paliwa, gazu i energii elektrycznej.  Cena benzyny wzrosła o prawie 100% a gazu ziemnego nawet dwadzieścia razy w porównaniu z rokiem 2020. Niedługo, na życzenie Europejczyków może brakować żywności- pszenicy, oleju słonecznikowego, a nawet ziemniaków.

Czy Europa musi się samookaleczać, niszczyć byt milionów gospodarstw i tysięcy firm w imię przymusowej solidarności? Wiadomo, że nie; bo nie jest to bynajmniej w jej interesie. Ale robi to, gdyż władza anglosaskich mediów liberalnych wpoiła społeczeństwom zachodnim kult fałszywej pojętej demokracji i tzw. „wartości” europejskich. Posługując się tymi od dawna wypracowanymi kalkami mentalnymi Europa niszczy własnymi rękami fundamenty swojej gospodarki przedkładając utopijne fantazje solidarności nad zwykły rozsadek, z którego zawsze słynęła. Anglosasi sterując mediami posiadają prawie absolutną kontrolę nad świadomością Europejczyków.

Pobocznym celem wojny na Ukrainie jest przerwanie lądowego szlaku transportowego Chiny –Europa. Wiadomo, że w obliczu wojny wielki handel zrezygnuje z transportów przez terytoriom, gdzie się toczy wojna i wybierze szlaki oceaniczne, które kontroluje marynarka USA. Ważne jest również dla USA, aby lincz medialny napiętnował negatywnie Rosję w oczach opinii światowej. To krok, aby wymusić, żeby kontrahenci w żaden już sposób nie przemieszczali swojego towaru przez terytorium „agresora” – Rosji. Wtedy problem z Jedwabnym Szlakiem zniknie na zawsze.

Kolejna destabilizacja Europy w tak krótkich okresach czasu nie jest przypadkowa. Wynika z pogłębiającego się kryzysu finansowego Stanów Zjednoczonych i bezalternatywnością wyboru, przed jakimi stoi administracja USA. Tylko bowiem wytworzenia stanu ciągłego zagrożenia wojennego zmusza cały świat do operowania „bezpiecznym” dolarem i pozwala bezkarnie się zadłużać, a jednocześnie poprzez podwyżki cen surowców i wygenerowaną w ten sposób inflację redukować poziom zadłużenia publicznego w USA.

Przeżywająca narastające problemy wewnętrzne USA nie jest już jak było sześćdziesiąt lat temu gwarantem stabilności na kontynencie euroazjatyckim, ale poważną przeszkodą w rozwoju gospodarczym kontynentu. To troublemaker całego świata.  Pierwsi zrozumieli to Chińczycy po kryzysie 2008 roku i ich inicjatywa „Pasa i Drogi” ( można to określić „własnej drogi”) była właśnie odpowiedzią na te zagrożenia niesterowności ze strony USA. To szukanie alternatywnych dróg do zapewnienia sobie bezpieczeństwa. Tak samo rozpoznała to Rosja i prezydent Putin, który także zaczął iść swoją drogą w poszukiwaniu gwarancji stabilności. Drogi te wykluczają obecność USA na kontynencie.

Bycie sojusznikiem USA i członkiem NATO nie jest jak kiedyś przynależnością do elitarnego klubu najbardziej rozwiniętych krajów świata dysponujących najbardziej nowoczesna technika wojskową. Tak było kiedyś. Teraz większość państw NATO posiada najgorzej wyposażone i wyszkolone armie, których zapóźnienia technologiczne szacowane są na 40-50 lat. Agresywny drenaż finansowy ze strony USA, i przymus kupowania tam sprzętu rozłożył budowany od lat własny przemysł obronny i zniszczył wszelkie próby rozwoju własnej myśli zbrojeniowej.

Państwa NATO stały się dla biedniejących USA rezerwuarem zasobów, które wykorzystują prowadząc swoją politykę. Wystarczy spojrzeć na Polskę, która na polecenia USA jest zmuszona oddawać Ukraińcom własną broń i amunicję, chociaż ma jej niewiele, skupować bezwartościową hrywnę, udzielać kredytów, utrzymywać ukraińska armię wysyłając darmową ropę i darmowy gaz, oddawać swoje szpitale, szkoły i żłobki dla przybyszów, którzy nigdy nie zapłacą za nic. Czy to jest w polskim interesie? Na pewno nie!  Ukraińcy nigdy nie zwrócą nam zainwestowanych pieniędzy, nie można tez spodziewać się żadnej wdzięczności, czy choćby nawet zezwolenia na ekshumację zamordowanych na Wołyniu.   Podobnie jest w innych krajach Europy Zachodniej, które są de facto pod okupacją amerykańskiej finansjery i mediów i coraz gorzej znoszą nowe pomysły Wielkiego brata zza Oceanu.

Kiedyś USA kojarzyły się Europejczykom z dobrobytem i stabilnością, teraz ci na Zachodzie i Wschodzie wiedzą, że tak już nie jest. Stany Zjednoczone z budowniczego stały się destruktorem przestrzeni euroazjatyckiej, który raczej przeszkadza za wszystkim w rozwoju.  Wojna na Ukrainie jest tego koronnym przykładem. Z założenia miała się ona być bombą atomową zrzucona na euroazjatyckie kanały współpracy gospodarczej i kolejnym wpędzeniem w tryby atlantyckiego kieratu. Ale paradoksalnie może być próba złamania hegemoni USA w Europie i wyparcia Ameryki z kontynentu. Rosja pierwsza powiedział: sprawdzam i niewątpliwie nie zrobiła tego sama. W jej cieniu stoi nowy prawdziwy hegemon, który chce wyrwać USA jej najcenniejszy skarb – dolara i globalne zaufanie.  Czy Rosję będzie stać, aby, tak jak w 1813 i 1945 roku przywrócić nowy, kontynentalny ład w Europie? Wcale nie stoi na straconej pozycji i wydaje się, że ma potężne poparcie prawie całego kontynentu.

Piotr Panasiuk

Click to rate this post!
[Total: 41 Average: 4.2]
Facebook

11 thoughts on “Panasiuk: Ameryka przeszkadza Europie i Azji”

  1. „W parę dni przed spodziewanym atakiem Rosja wyprzedziła Ukraińców i precyzyjnymi nalotami zdruzgotała całą armię ukraińską niszcząc na zawsze jej zdolności bojowe.”

    O, naprawdę? 🙂

    Reszta twierdzeń autora jest podobnej jakości. Bezwzględna wysokość długu danego kraju nie ma większego znaczenia, liczy się możliwość jego spłacenia. Czyli po pierwsze relacja tego długu do PKB (wiele krajów ma wyższą niż USA, np Japonia), po drugie zaś wiarygodność jako kredytobiorcy. To nie przypadek, że USA, z dość wysokim długiem, mają tą wiarygodność na bardzo wysokim poziomie, a Rosja, mimo niewielkiego zadłużenia, śmieciową.

    PKB per capita w USA jest, po odliczeniu naftowych szejkanatów i specyficznych enklaw jak Luksemburg, czy Singapur, najwyższe na świecie.

    Wydajność gospodarki amerykańskiej, liczona w PKB na jedną przepracowaną godzinę jest 2,6 raza wyższa niż w Rosji, i 6,7 raza wyższa niż w …ChRL.

    Dodatkowo, przekonanie Rosji, że po usunięciu z równania USA łatwo poradzi sobie z Europą, jest też absolutnie nieuzasadnione. W rzeczywistości potencjał rosyjski jest zbliżony wielkością do potencjału Włoch czy Hiszpanii, a wyraźnie niższy od potencjału Francji, Niemiec, czy Wlk Brytanii. Zresztą widać naocznie na Ukrainie co Rosja jest warta.

    Rozwój najbardziej zaawansowanych cywilizacyjnie krajów na świecie (USA, UE, Australia, Kanada, Japonia, etc) już od bardzo dawna nie opiera się na surowcach, jak w wieku XVIII, ani nawet na kapitale jak w wieku XIX, tylko na innowacjach, czyli tym segmencie, którego gospodarki takich krajów jak Rosja, czy ChRL, nie są w stanie wygenerować. Zwiększenie, wskutek rosyjskich działań, cen surowców, spowoduje oczywiście pewne perturbacje i spowolni chwilowo rozwój tych krajów, ale wcale go nie zahamuje.

    1. Tak, Rosja miała dana wywiadowcze, że zostanie podjęta prze 40 tys armie proba odzyskania ziem Donbasu. Rosja opublikowała dokumenty ukraińskie- rozkazy ataku. Proszę sobie wyszukać w sieci.

      Rosja ma najwyższą wiarygodność płatniczą na świecie. posiada 15% zadłużenia PKB, ale jej rezerwy umozliwiają szybką spłate całości, jest tez zabaezpieczona złotem. Pomimo propagandy zachodniej struktura handlu USA pokazuje że upodaobia sie on do krajów III Świata. Sprzedaje surowce i zywność- a importuje wysoko przetworzone produkty. USA nie jest w stanie spłacić swojego zadłużenia. Nie rozumie Pan realiów japońskich, to państwo karteli narodowych, które wzakenmie kooperują, praktycznie bez wolnego rynku. Dług jest nabywany przez kartele i obywateli, dlatego jest przymusowe” zaufanie i mozliwość jego generowania. Polska np nie porafiłaby sprzeaać długu juz od 80% zadłużenia PKB . Stagnacja gospodarki japońskiej wynika z jej fatalnej struktury.Najbardziej innowacyjnym krajem sa CHiny a nie USA. Świadczy o tym np struktura wyniany USA-CHINY . To USA kupuje zaawansowane produky, a nie CHiny.

  2. Aha. I Ukraina mając koncentrowane przeciwko sobie siły Putina na Białorusi i Krymie, otoczona z trzech stron, miałaby wysyłać swoją armię do Donbasu, gdzie w przypadku wybuchu konfliktu natychmiast zostałaby otoczona? Zresztą sam przebieg wojny świadczy o czymś zupełnie przeciwnym. Nie udało się Rosji ani otoczyć, ani rozbić żadnych znaczących sił ukraińskich. Nawet gdyby ukraińskie dowództwo zwariowało – a przecież sposób prowadzenia wojny pokazuje że jest ono znacznie bardziej kompetentne od przydupasów Putina – i zgrupowało główne siły w Donbasie, to przez miesiąc spokojnie zdążyłoby je stamtąd wycofać.

    Wielbiciele katechona Putina, nadal nie zauważyli dwóch istotnych faktów. Po pierwsze położenie i ruchy wojsk rosyjskich są powszechnie znane, dostępne na bieżąco nawet dla laików w internecie. Natomiast o siłach Ukrainy i o tym co one robią, wiadomo znacznie mniej. Od razu widać przy kim jest miażdżąca przewaga wywiadowcza.

    Po drugie, rząd, prezydent i parlament ukraiński pozostają cały czas w Kijowie. Na początku wojny mogło to świadczyć o dwóch rzeczach. Albo byli bardzo niepewni i obawiali się, że po ich ucieczce ze stolicy, opór przeciwko agresji Putina się załamie, albo przeciwnie, byli właśnie bardzo pewni, że szanse Putina na zdobycie Kijowa są tak niewielkie, że korzyści polityczne z pozostania ze stolicy są znacznie większe niż zagrożenia. Po miesiącu wojny widać już jednak, która możliwość była realna.

    Wiarygodność kredytowa w bardzo niewielkim stopniu zależy od poziomu długu. Tutaj rating S&P, ale wszystkie inne wyglądają podobnie:

    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/1/1a/BlankMap-World_S%26P.svg/1920px-BlankMap-World_S%26P.svg.png

    USA mimo dużego długu ma rating AA, tylko o oczko niżej niż maksymalny możliwy. Rosja, mimo niskiego długu ma rating CC, czyli szoruje właściwie po dnie.

    „Najbardziej innowacyjnym krajem sa CHiny a nie USA”

    Doprawdy? A skąd pochodzi ta wiedza? Według rankingu Global Innovation Index:

    https://www.wipo.int/edocs/pubdocs/en/wipo_pub_gii_2021.pdf

    Najbardziej innowacyjną gospodarkę na świecie ma Szwajcaria. Druga jest Szwecja, a na trzecim miejscu są oczywiście USA. Chiny dopiero na dwunastym, a i to jest pozycja sztucznie napompowana, bo gospodarka ChRL jest dużo za prymitywna i zacofana, żeby efektywnie taki poziom innowacyjności wygenerować, a tym bardziej spożytkować. Gospodarka tak biedna jak gospodarka ChRL wzrasta przede wszystkim na inwestycjach kapitałowych, a nie na innowacjach. Dlatego poziom innowacyjności wg GII bardzo dobrze pokrywa się z poziomem PKB per capita. Tutaj dla roku 2017:

    https://blogpilastra.files.wordpress.com/2017/10/inno-2.png

  3. „miałaby wysyłać swoją armię do Donbasu, gdzie w przypadku wybuchu konfliktu natychmiast zostałaby otoczona”

    Bo gdyby się stamtąd wycofali, to Rosja osiągnęłaby dużą część swoich celów bez walki 😉
    (Zresztą podobno wojskowi chcieli się wycofać, ale politycy temu zapobiegli 🙂 )
    {Trochę to przypomina bezsensowne ustawienie WP w ’39, też chodziło o politykę, a nie strategię}

    1. To zależy jakie by były cele rosyjskie. Ewidentnie, co widać było z samego rozstawienia wojsk, jak i z wielu deklaracji rosyjskich oficjeli, chodziło o zagarnięcie całej Ukrainy. Zresztą innego celu katechon Putin nie mógł mieć, bo co by mu dało zajęcie kilku kolejnych powiatów w Donbasie? Ukrainę dyszącą jeszcze większą żądzą odwetu i kolejne sankcje, może nie tak mocne, jak te które rzeczywiście dostał, ale zawsze. Jedynie zajęcie Kijowa i zainstalowanie tam „narodowopatriotycznego” reżimu, który podpisałby zrzeczenie się Krymu i „Noworosji” i zawarł z Rosją „sojusz” i „unię” na podobieństwo Białorusi dawałoby Rosji jakąś wartość dodaną i byłoby być może warte poniesienia konsekwencji sankcji.

      Wszystkie zdobycze terytorialne Rosji w Donbasie, czy w „noworosji” bez przejęcia całkowitej kontroli nad państwem ukraińskim, także jego zachodnią częścią z Lwowem, zawsze jednak by były jedynie tymczasowe.

      Dlatego zostawianie dużych sił w Donbasie nie miało z punktu widzenia Ukrainy żadnego sensu. Wiadomo było, że rosyjskie uderzenie pójdzie z innych kierunków. Lepiej było zostawić tam słabsze oddziały osłonowe, za to potężnie ufortyfikowane, żeby długo mogły stawiać opór. Zresztą, nawet gdyby główne siły Ukrainy tam były, to przez miesiąc już dawno zdążyłyby się wycofać. Propaganda katechona Putina co prawda nieustannie zawodzi o „uprzedzeniu ukraińskiego uderzenia”, ale jest w tym tyle samo prawdy, co w twierdzeniach o broni biologicznej skierowanej dokładnie w Słowian :-). Nie udało się Rosji otoczyć i zniszczyć jakiś znaczących sił ukraińskich i już się to nie uda.

      Polska w 1939 roku znajdowała się w odmiennej sytuacji. Musiała się bronić na granicach, żeby wymusić przystąpienie Francji i Wlk Brytanii do wojny, co zresztą się udało. Ukraina nie musiała tego robić. Czas grał i gra na jej korzyść. Nawet gdyby oddała całą część kraju na wschód od Dniepru, nawet, gdyby utraciła Kijów, ale nie dała sobie zniszczyć armii, i tak by wygrała.

      1. Karmienie się propagandą a la TVN i TVP do niczego dobrego nie prowadzi. Ukraina jes pokonana a Rosja cały czas demonstuje, że może zrobić z tym państwem wszytsko. Jest w stanie zniszczyć każdy cel na terenie Ukrainy w ciagu 20 minut. Mieliśmy festiwal uderzeń Kalibrów w wybrane cele z dokładnością do 1 m, Iskandery, a nawet supernowoczesny KINDZAŁ lecący na granicy subarbitalnej jak spadajaca kometa. Ukraina nie ma juz techniki wojskowej. lotnictwa , straciła 75%czołgów i 50% artlerii. Posiada jeszcze trochę Gradów i zapasy amunicji na jakieś 10 dni. Przegrała i nic jej nie pomoże. USA i NATO nie wejdzie z wojskiem. Nikt nie wejedzie bo boi się atomowego odwetu. Ukr musi złozyć broń, kazdy dzień przedłuza tylko cierpienia niewinnej ludności. Armia na Donbasie jes po częsci własnością oligrachów, i broni ich majątków, fabryk. Taktyka Rosji polega na zastraszaniu ich okrażeniem i zmuszeniu do wyjścia. Chca bowiem zachować infrastrukturę jak najmniej zniszczoną. Armia rosyjska ma zakaz wchodzenie do duzych miast i całkowitego okrążania. Chcą bowiem uniknąć katastrofy humanitarnej i konieczności karmienia 30 mln Ukraińców. Operacja odbywa sie ściśle według prawideł sztuki wojennej.

        1. Tak tak, oczywiście. Armia Ukrainy jest całkowicie zniszczona, Ukraina pokonana, a Rosja robi w tym kraju co chce. Np teraz chce uciekać z okolic Kijowa. I faktycznie ucieka. 🙂

          A świstak siedzi i zawija w sreberka… 😉

          Zastanawiał się pilaster, ile by musieli mu zapłacić, żeby kompromitował się wypisywaniem podobnych tekstów, jak powyższy artykuł. I wyszło mu coś w granicach pół miliona. Dolarów. 😉

    1. Oczywista „omyłką” w tym artykule jest nie wymienienie jednego, zasadniczego powodu wzmocnienia roli USA w Europie – a mianowicie – Putin swoja bezsensowna wojną dokonal wiecej niz jakikolwiek Kissinger moglby sobie wymarzyc!
      1) Przed wojną Niemcy nie mialy żadnego portu do przyjmowania plynnego gazu, po 3 dniach rosyjskiej inwazji, Niemcy postanowiły budować dwa takie porty.
      2) W ostatni piątek kanclerz Niemiec zapowiedział zakończenie importu rosyjskiej ropy do konca 2022
      3) a rosyjskiego gazu duzo przed 2030.

      Pana lamen w tym artykule jest albo naiwny, albo cyniczny.

  4. Cały wywód P.Panasiuka układa się w całość jak puzzle i potwierdza inne publikacje wolne od wzmożenia emocjonalnego. Potwierdzeniem jest film Alexa Jonesa mówiący o tym jak to z USA zrobiło się światowym gangsterem. Film na tym etapie politycznym świata jest obowiązkowo do obejrzenia i rozpowszechnienia i to we własnym ludzkości interesie. Wiedza jest pierwszym etapem do ochrony przed samounicestwieniem w tym wypadku całej ludzkości:
    https://wolnemedia.net/szokujacy-dokument-sprzed-15-lat/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.