Fiedorczuk: Etyczne podstawy nacjonalizmu w myśli Romana Dmowskiego

  1. Zakłamany obraz nacjonalizmu

Zarówno w dyskursie publicznym, jak i naukowym panuje wiele oskarżeń – mniej lub bardziej trafnych – o korelacje nacjonalizmu z systemami totalitarnymi, takimi jak nazizm czy faszyzm[1], jak również o ubogi dorobek intelektualny owego nurtu. Dość powszechne jest postrzeganie nacjonalizmu jako „zwyrodniałej formy poczucia narodowego”[2]. Za przykład może posłużyć podręcznik Romana Tokarczyka Współczesne doktryny polityczne, gdzie nacjonalizm jest scharakteryzowany jako „zdeformowana postać patriotyzmu”, z którą wiążą się „ksenofobia i szowinizm”[3]. To stanowisko wydaje się być powszechne. W literaturze można często się spotkać ze stwierdzeniami charakteryzującymi nacjonalizm jednoznacznie jako doktrynę bezpodstawnie wywyższającą własny naród, dążącą do wojny, głoszącą rasizm, nienawiść do innych nacji, czy też antydemokratyzm[4]. Jacek Bartyzel na przykład zwraca uwagę, że w ogólnym dyskursie zapanował pogląd dzielący przywiązanie do własnej ojczyzny na: „dobry” patriotyzm – „moralnie obojętny” lub „względnie zły” nacjonalizm – „bezwzględnie zły” szowinizm[5]. Jak zatem widzimy, patriotyzm, nacjonalizm i szowinizm zostają tu postawione na jednej osi i dzieli je jedynie natężenie negatywnego wydźwięku, jakim są obdarzone. Należy dodać, że zarówno nacjonalizm, jak i szowinizm są po II wojnie światowej notorycznie traktowane jako swoje synonimy[6].

Często możemy się również spotkać z wulgarną próbą banalizacji[7] bądź prymityzowania całego nurtu[8], ukazania doktryny nacjonalistycznej jako jakiejś formy zachowań plemiennych, atawistycznych. Bogumił Grott zwraca uwagę na lekceważenie bądź zupełne pomijanie w badaniach nad zjawiskiem nacjonalizmu dorobku intelektualnego jego ideologów, za przykład podając słynnego badacza nacjonalizmu Ernesta Gellnera[9]. Na ten sam problem zwracają uwagę Jacek Bartyzel i Dariusz Góra-Szopiński: „jedynie znikomy ich [publikacji poświęconych tematyce nacjonalizmu – J.F.] ułamek traktuje o nacjonalistycznej filozofii politycznej (…). Ta zdaje się większości badaczy nie interesować lub (…) nie dostrzegają oni jej istnienia (…). Jest to fenomen poniekąd zdumiewający, którego (…) ekscentryczność łatwo sprawdzić wyobrażając sobie, że dzieło na temat konserwatyzmu zignoruje myśl Burke’a czy de Maistre’a, autora studium o liberalizmie nie będzie interesować, co mieli do powiedzenia Locke czy Smith, a praca poświęcona socjalizmowi nie dostrzeże istnienia Marksa czy Bernsteina”[10]. Nic dziwnego zatem, że nacjonalizm i jego ideolodzy, którym w ten sposób odbiera się prawo do obrony, są postrzegani jedynie jako twórcy rasistowskiej doktryny pozbawionej walorów intelektualnych. Do takich właśnie wniosków zdaje się dochodzić m.in. Jacek Breczko, stwierdzając, że w II Rzeczpospolitej: „Etos nacjonalno–mocarstwowy stał się zaś czymś w rodzaju oficjalnej ideologii państwowej. Propagowany był (…) w szkołach jako ujednolicone i coraz bardziej przypominające szowinistyczną indoktrynację wychowanie patriotyczne. Wojenny antyindywidualistyczny i antyintelektualistyczny duch Sparty zawisł nad Polską. A podobno, kto sieje wiatr, ten zbiera burzę”[11].

Wydaje się, że właśnie taki obraz Romana Dmowskiego, nacjonalisty-katolika, negującego istnienie etyki i moralności – widzącego przy okazji wszędzie Żydów, masonów i będącego, rzecz jasna, wrogiem demokracji – dominuje w powszechnej świadomości. Jest to jednak obraz wypaczony. Zakłamanie dotyczy nie tylko samej postaci Dmowskiego, ale również genezy polskiego ruchu narodowego i szerzej – całego nacjonalizmu. Po latach nurt ten jest utożsamiany z prawicą (często „skrajną”), mimo że jego geneza była na wskroś lewicowa. Początków doktryny narodowej należy doszukiwać się w czasach rewolucji francuskiej. Sam Dmowski przyznawał – wiele lat po przejściu polskiego ruchu narodowego na pozycje prawicowe – że zarówno nacjonalizm, jak i nowoczesny naród są następstwami wspomnianej rewolucji[12]. To podczas owego przewrotu nastąpiło zdewastowanie dawnych tradycji i zastąpienie ich scentralizowanym, zbiurokratyzowanym i demokratycznym organizmem państwowym[13], który umożliwił powstanie nowoczesnych narodów[14].

W niniejszym artykule spróbujemy się przeciwstawić owym nienaukowym próbom prymitywizacji dorobku intelektualnego Romana Dmowskiego oraz całego polskiego nacjonalizmu. W tym celu prześledzimy ewolucję myśli politycznej lidera endecji w zakresie jego poglądów na etykę narodową ze szczególnym uwzględnieniem jego stosunku do chrześcijaństwa, a także dokonamy krótkiego studium porównawczego dorobku Dmowskiego z radykalnymi szowinistycznymi nurtami przełomu lat 30. i 40.

Cały tekst Jana Fiedorczuka znajduje się w TUTAJ

[1] N. Bończa-Tomaszewski, Demokratyczna geneza nacjonalizmu, Warszawa 2001, s. 9; J. Bartyzel, Prawica-nacjonalizm-monarchizm, Radzymin-Warszawa 2016, s. 55–56, 80–81.

[2] J. Jedlicki, Nacjonalizm, patriotyzm i inicjacja kulturowa, „Znak” 1997, nr 3, s. 55.

[3] R. Tokarczyk, Współczesne doktryny polityczne, Zakamycze 2002, s. 323.

[4] T. Kuczur, Naród i nacjonalizm a społeczeństwo obywatelskie – dylematy współczesnej Europy, „Forum Politologiczne” 2007, t. 5, s. 109, 123.

[5] J. Bartyzel, Pojęcie, geneza i próba systematyki głównych typów nacjonalizmu, [w:] B. Grott (red.), Różne oblicza nacjonalizmów. Polityka – Religia – Etos, Kraków 2010, s. 21–48. Dostępne również pod adresem: http://www.legitymizm.org/systematyka-nacjonalizmu (dostęp: 28.03.2015).

[6] Zob. J. Kossecki, Naukowe podstawy nacjokratyzmu, Warszawa 2015, s. 6–7.

[7] Tom Naim pisze w następujący sposób: „Nacjonalizm to w zasadzie nieuleczalna patologia nowożytnego rozwoju historycznego, równie nieuchronna jak indywidualne «neurozy», równie jak one dwuznaczna co do swej istoty, z podobną łatwością obracająca się w demencję; zakorzeniona w dylematach bezradności wobec świata (społeczny odpowiednik infantylizmu)”, cyt. za: B. Anderson, Wspólnoty wyobrażone. Rozważania o źródłach i rozprzestrzenianiu się nacjonalizmu, Kraków 1997, s. 19.

[8] „Często można spotkać się z opinią, że w przypadku nacjonalizmu nie powinno się mówić o doktrynie, a tym bardziej o ideologii. Jest to jedynie zbiór prymitywnych sentymentów, rozwijanych przez mniej lub bardziej kwiecistą retorykę”. A. Smith, Nacjonalizm – teoria, ideologia, historia, Warszawa 2007, s. 36.

[9] B. Grott Nacjonalizm czy nacjonalizmy, [w:] tegoż (red.), Nacjonalizm czy nacjonalizmy? Funkcja wartości chrześcijańskich, świeckich i neopogańskich w kształtowaniu idei nacjonalistycznych, Kraków 2006, s. 6.

[10] J. Bartyzel, D. Góra-Szopiński, Nacjonalizm a konserwatyzm i monarchizm. Action Française i jej promieniowanie, Toruń 2010. Przedmowa do tej pracy, z cytowanym fragmentem, dostępna jest pod adresem: http://www.legitymizm.org/przedmowa-af-promieniowanie (dostęp: 04.05.2016).

[11] J. Breczko, Wpływ idei nacjonalistycznych i mocarstwowych na klęskę Polski w drugiej wojnie światowej, [w:]  M. Szyszkowska (red.), Ideowość w polityce, Warszawa 2007, s. 71.

[12] Zob. R. Dmowski, Zagadnienie rządu, Warszawa 1927.

[13] A. Smith, Nacjonalizm, tłum. E. Chomicka, Warszawa 2007, s. 42.

[14] Zob. więcej na temat lewicowego rodowodu nacjonalizmu A. Wielomski, Nacjonalizm zrodzony z rewolucji, [w:] Nacjonalizm francuski 1886-1940. Geneza, przemiany i istota filozofii politycznej, Warszawa 2007, s. 13–130.

[Głosów:1    Średnia:5/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *