Rozmowy małżeńskie 10: „Nein” Angeli Merkel

Adam Wielomski: W mojej ocenie Donald Trump popełnia błąd za błędem, ulegając proizraelskiemu lobby i podporządkowując mu politykę zagraniczną USA. Dzięki ustawie 447 może doprowadzić, o ile będzie ona starannie wykonywana, do spektakularnego załamania stosunków z Polską, zrywając zaś porozumienie nuklearne z Iranem doprowadzić do wojny na Bliskim Wschodzie. Równocześnie Stany Zjednoczone przegrywają walkę o hegemonię nad światem. Chiny dogoniły lub już nawet przegoniły amerykański PKB, a ich gospodarka rośnie jak na drożdżach. Rosja coraz śmielej przeciwstawia się Waszyngtonowi na Bliskim Wschodzie. I czym bardziej relatywnie Stany Zjednoczone słabną, tym bardziej nadrabiają to agresją i konfliktowaniem się ze wszystkimi, włącznie z dotychczasowymi sojusznikami. Pęka sojusz amerykański z Europą Zachodnią. Francja i Niemcy dystansują się od wywołanego przez Trumpa konfliktu z Iranem. „USA już nie mogą po prostu nas bronić, Europa powinna wziąć los w swoje ręce, to nasze zadanie na przyszłość” — powiedziała ostatnio w Akwizgranie Angela Merkel. Miejsce to nieprzypadkowe, gdyż tutaj na cesarza odnowionego imperium koronował się Karol Wielki w 800 roku. Przewodniczący PE Antonio Tajani wezwał do utworzenia wspólnej armii europejskiej. Jeśli tak się stanie, to NATO de facto przestanie istnieć, a świat już formalnie stanie się wielobiegunowy, bez państwa-hegemona.

Magdalena Ziętek-Wielomska: Donald Trump zachowuje się tak, jakby był sterowany przez niemiecką agenturę, gdyż właśnie to państwo najwięcej zyskuje na jego ekscesach… Wyrasta na europejskiego lidera, który ma zastąpić miejsce USA, coraz bardziej tracących wiarygodność w oczach całego świata. Ustawa 447 może stać się początkiem końca mitu Ameryki także nad Wisłą. Koniec NATO wieszczą adepci socjocybernetyki, którzy stosują metodę obliczania udziałów w procesach sterowania międzynarodowego opracowaną przez doc. Józefa Kosseckiego. Tomasz Banyś z Instytutu Cybernetycznych Analiz Strategicznych (ICAS) obliczył, że obecnie NATO to najsilniejszy pod względem udziałów w procesach sterowania międzynarodowego sojusz wojskowy na świecie. Udziały te wynoszą aż 40,95%. Od tej chwilowej wartości ważniejszy jest jednak kierunek zmian dynamiki jakim cechuje się ten sojusz, która jest dlań bardzo niekorzystna. Banyś twierdzi, że: „Średnioroczna zmiana udziałów sterowniczych Sojuszu w ostatnim dziesięcioleciu to -0,83%. Dla porównania, w tym samym okresie dynamika tych zmian dla Rosji to tylko -0,12%, a dla Chin aż +1,00%” (https://instytuticas.wordpress.com). Banyś uważa, że przy tak szybkim spadku potencjału sterowniczego najbardziej prawdopodobnym następstwem tej tendencji będzie rozpad Sojuszu. Jego zdaniem, niewątpliwie najbardziej skorzystają na tym Niemcy. Dla Berlina rozpad NATO oznacza osłabienie USA, a słabe Stany oznaczają możliwość uniezależnienia niemieckich sił zbrojnych od protektora zza oceanu. W skali globalnej rolę nowego hegemona zajmą Chiny. Stąd też Niemcy dążą do tego, by Europa w konfrontacji z Chinami mówiła „jednym głosem”. Rzecz w tym, że historia pokazała, że takie wysiłki „jednoczenia” Europy pod niemieckim przywództwem kończyły się jej wewnętrzną pacyfikacją, co nasz kontynent jeszcze bardziej osłabiało…

AW: Świat powraca do figury, którą w XIX wieku określano mianem „koncertu mocarstw”. Wcześniej czy później Stany Zjednoczone zostaną zmuszone do uznania się nie za jedyny, lecz za jeden z najważniejszych ośrodków, obok Chin, Rosji, może i Indii. Kwestią nieznaną jest kształt Europy, gdyż możliwe są dwa scenariusze: silny podmiot w postaci zjednoczonej Europy kierowanej przez Berlin lub konfederacja suwerennych państw. Mamy dwie wielkie gry polityczne obok siebie: grę światową o stworzenie rzeczywistości wielobiegunowej i grę kontynentalną o wielobiegunowość w Europie.

Magdalena Ziętek-Wielomska
Adam Wielomski

Myśl Polska, nr 21-22 (20-27.05.2018)

[Głosów:8    Średnia:5/5]
Facebook

4 thoughts on “Rozmowy małżeńskie 10: „Nein” Angeli Merkel”

  1. Jeśli wszystko potoczy się wedle tego scenariusza, to ważnym pytaniem będzie, co zrobić, aby utrzymywać Niemcy w ryzach? Od II wojny światowej USA ich pilnowały. Teraz mając swobodę mogą próbować zmuszać inne kraje europejskie do zacieśnienia integracji w ramach twardego jądra UE, żądać od nich przyjęcia Euro oraz przekazania coraz większej ilości kompetencji z parlamentów narodowych w stronę instytucji unijnych. Niestety nie widzę w UE nikogo, kto mógłby hipotetycznie zbudować realną koalicję przeciw tym planom. Francja jak na razie będzie zapewne Niemcom wtórować w ich zamiarach.

    1. Jeśli pójdzie to zgodnie z scenariuszem to Bliski Wschód wygeneruje falę migrantów, która zmiecie wszystko na swojej drodze… od Grecji po Portugalię w jednym kierunku i od Kaukazu po Kamczatkę w drugim.

  2. A może w interesie USA byłoby rozwalenie sojuszu niemiecko-francuskiego i doprowadzenie do sytuacji, jak za czasów II WŚ – gdy Anglosasi i Francuzi stali po jednej stronie z Rosją, zaś po drugiej oś – współcześnie Berlin-Pekin? Niemcy próbują podporządkować sobie Europę kontynentalną, zaś Chiny (jak niegdyś Japonia) – rozpanoszyć się po Pacyfiku (czemuś służą pomysły wybudowania 6 lotniskowców)? Wygląda to trochę tak, jakby Chiny próbowały przejść od roli mocarstwa typowo lądowego do morsko-lądowego. USA do swoich rozgrywek będą próbowały pozyskać Indie. Już teraz Indie są w ciekawej sytuacji, bo stanowią jedno z niewielu państw, które dozbraja się kupując jednocześnie sprzęt wojskowy zarówno od Rosji, jak i USA.

    Co do Niemiec – proszę pamiętać, że militarnie są słabsi zarówno od Francji, jak i Wielkiej Brytanii, choć PKB i liczbę ludności mają większą od tych państw. Krótko mówiąc – potencjał ekonomiczny i technologiczny mają, ale go nie wykorzystują (podobnie Chiny). Przy przemysłowej gospodarce i 82 mln mieszkańców, spokojnie mogliby być największym mocarstwem Europy Zachodniej. Jednak nie są a ich PKB jest 6-krotnie mniejszy niż amerykański, zaś budżet obronny – ponad 15 razy mniejszy. Co ciekawe – to właśnie propozycje Donalda Trumpa, żeby Niemcy wydawali na zbrojenia co najmniej 2% PKB, mogą uczynić z Niemiec największe mocarstwo Europy i pozwolić im uniezależnić się od parasolu ochronnego USA. Kij ma dwa końce – z jednej strony Amerykanom będzie lżej, z drugiej będą musieli liczyć się z tym, że Niemcy staną się bardziej niezależne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *