Rozmowy małżeńskie Wielomskich 11: Po marcu

Adam Wielomski: Przyznam, że zawsze bawił mnie pewien typ ludzki, kreowany w Polsce przez kilkadziesiąt ostatnich lat na „autorytety intelektualne” lub, jak nazywano ten typ w pewnej podupadającej dziś gazetce, „autorytety moralne”.

Typ ten łatwo jest rozpoznać, a sam akt rozpoznania jest banalnie prosty, gdy tylko posiadamy pewne narzędzie badawcze, rodzaj papierka lakmusowego. Generalnie, „autorytety intelektualne” są to osoby, które odkryły w marcu 1968, bardzo gwałtownie i z zaskoczeniem, że komunizm/socjalizm wcale nie jest tak humanitarny i postępowy, jak im się to aż dotąd zdawało.

Mam na myśli typ ludzki, który nie dostrzegł zbrodni stalinizmu, kilkunastu tysięcy zakatowanych i pomordowanych przez UB, zaboru mienia setek tysięcy osób, niszczenia kultury narodowej, prymitywizowania czego tylko się da, nie dostrzegł nawet rzezi Poznaniaków w 1956 roku. Tenże typ ludzki dostrzegł nieludzki charakter PRL dopiero w marcu 1968 roku, gdy partia zagrała hasłami antyżydowskimi. Wtedy tenże typ ludzki rzucił się do ucieczki i wpadł w panikę, konstatując, że PZPR jest niby tym samym, co przedwojenny ONR. Tenże typ ludzki nagle nie potrafił już żyć w Polsce Ludowej, lecz rozbiegł się po świecie na emigrację, a jeśli pozostał w Polsce, to przeszedł do „antykomunistycznej” opozycji. Polska Ludowa przestała dlań być źródłem dumy ze swojej postępowości i nowoczesności, przeistaczając się w skansen antysemityzmu, ksenofobii i zabobonu.

Wywód ten czytałem lub słyszałem nie jeden raz, zwykle od ludzi bardzo dobrze wykształconych, często ze stopniami lub tytułem naukowym. Wskazuje on na nieprawdopodobne zaślepienie i niezrozumienie historii Polski Ludowej. Jest ona umiłowaną ojczyzną tego typu ludzkiego wtedy, gdy szerzył się tu stalinizm i nie przestrzegano tutaj ani praw Boga, ani ludzkich. Gdy zaś Polska zrzuciła z siebie koszmarną ideologię i powoli stawała się, z każdym rokiem coraz bardziej i wyraziściej, Państwem Polskim, to w oczach tych ludzi stała się moralnym potworem.

Magdalena Ziętek-Wielomska: Zgadzam się z Tobą, ale jest jeden aspekt Marca, którego na prawej stronie sceny politycznej niestety się nie dostrzega. Ucięty został wtedy głębszy namysł nad ideologią stworzoną przez Marksa i jego następców, który uprawiany był przez wielu naprawdę wybitnych marksistów żydowskiego pochodzenia. Przede wszystkim mam tu na myśli przedstawicieli tzw. warszawskiej szkoły historyków idei, jak również choćby Adama Schaffa. Rzecz w tym: że nie stworzono zupełnie żadnej alternatywy na poziomie ideologicznym. Uważam, że przyczyniło się to w decydującej mierze do ostatecznej porażki ekipy, która wtedy przejęła władzę.

Jeśli spojrzymy na rządy Gierka, śmiało można uznać je za przejaw technokratyzmu, w wersji socjalistycznej. Celem władzy była poprawa bytu społeczeństwa a hasła komunistyczne stanowiły frazesy, które nie były przedmiotem głębszej refleksji. Partia nie zadbała o to, żeby zapewnić sobie wsparcie ze strony filozofów-ideologów, którzy mogliby stworzyć coś ciekawego na poziomie szerszej i głębszej wizji światopoglądowej. Nie będę wnikać w to, czy takich ludzi nie było, czy też ze względu na naszą zależność od Związku Radzieckiego nie mieli odpowiedniego pola działania, czy też po prostu sprawujący władzę byli intelektualnie zbyt ograniczeni, żeby dostrzec wagę tego problemu.

A jak wspomniałam, wśród osób, które w Marcu wyjechały z kraju bądź też zostały odsunięte od władzy, znajdowali się naukowcy, którzy nie byli prymitywnymi „komuchami”. Można nie podzielać ich poglądów, ale były to umysły światowego kalibru – swoją karierę na Zachodzie zawdzięczali nie tylko pochodzeniu i kontaktom, lecz również rozumieniu problemów związanych z procesami modernizacji, które do dzisiaj w Polsce w ogóle nie zostały przemyślane, co jest jedną z przyczyn zacofania gospodarczo-technicznego naszego kraju. Niestety ekipa Gierka, jak i wszystkie następne, nigdy nie wypełniły tej luki, która bez wątpienia wtedy powstała.

Magdalena Ziętek-Wielomska

Adam Wielomski

Myśl Polska, nr 23-24 (3-10.06.2018)

[Głosów:8    Średnia:3.1/5]
Facebook

1 thought on “Rozmowy małżeńskie Wielomskich 11: Po marcu”

  1. (…)Generalnie, „autorytety intelektualne” są to osoby, które odkryły w marcu 1968, bardzo gwałtownie i z zaskoczeniem, że komunizm/socjalizm wcale nie jest tak humanitarny i postępowy, jak im się to aż dotąd zdawało.(…)
    A u was biją murzynów…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *