Sanocki: Wszy władzy (czyli PiS rządzący i dzielący beneficja)

Józef Piłsudski po przewrocie majowym miał powiedzieć, że „wszy go oblazły”. Miał na myśli hordy karierowiczów, które przykleiły się do jego politycznego obozu w nadziei na posady, apanaże i korzyści.

Zjawisko jest historycznie powtarzalne – zawsze wokół władzy gromadzą się karierowicze – i prezes PiS Jarosław Kaczyński, nawiązujący zresztą do tradycji piłsudczykowskiej, powinien był zdawać sobie sprawę z jego występowania w politycznej rzeczywistości.

W wyniku ubiegłorocznych wyborów PiS przejął pełnię władzy w kraju, podobnie jak Piłsudski w 1926 r. Rządząca większość nie musiała się już liczyć z żadnymi oporami opozycji i zaczęła się wymiana kadr, która zaskoczyła wszystkich obserwatorów nie tylko zakresem, ale i pewną – rzekłbym nonszalancją decydentów. Na Opolszczyźnie wymieniono nie tylko dyrektorów Agencji Rolnej, którzy jakoś tam mogli pochodzić z poprzedniego politycznego rozdania, ale po kolei wyrzucono i zamieniono na swoich kierowników oddziałów czyli ludzi od czarnej roboty. W ten oto sposób posady dostała np. cała rodzina panów S.– ojciec Jan, jego syn Paweł i brat ojca – Józef – były poseł Samoobrony. Przy czym „pisowskość” czyli ideowość całej ekipy polegała na tym, że dali się użyć jako wypełniacze list PiS do Sejmu.

Z informacji, które napływają z Polski wynika, że mniej więcej wszędzie jest podobnie. Np. znajomi donoszą mi z Lubina o czystce w jednej z kluczowych firm zwianych z KGHM, gdzie wymieciono nawet ludzi z 30 letnim stażem, żeby zrobić miejsce dla ludzi związanych z lokalnym układem samorządowym.

Wymiana kadr na swoich stała się tak powszechna i zaczęła budzić społeczny sprzeciw do tego stopnia, że Jarosław Kaczyński zwołał specjalne posiedzenie klubu PiS, na którym partia miała radzić co z tym zrobić. Ludzie nie są przecież w Polsce głupi i ślepi i takie zjawiska budzą oburzenie i potępienie. A tłumaczenie, że „poprzednicy robili tak samo” nie wiele pomagają. Robili, ale właśnie za to zostali przez wyborców pogonieni gdzie pieprz rośnie. PiS zaś zdobył władzę dlatego, że ludzie uwierzyli w to, że będzie inaczej. Polacy chcą państwa uczciwego, nie zgadzają się na żarłoczne partyjniactwo zawłaszczające posady na zasadzie „BMW” – Bierny, Mierny ale Wierny. Zwłaszcza, że z tą wiernością karierowiczów korzystających z okazji może być różnie.

I PiS – partia, która odwołuje się do szczytnych haseł – patriotyzmu, naprawy państwa, uczciwości – powinna dawać szczególny przykład poszanowania zasad. Tymczasem jak się po niespełna roku okazuje PiS jest tak samo podatny na pokusy i liderzy tej partii powinni się zastanowić co jest tego przyczyną.

Zastanawia mnie np. w tym zjawisku czy sam Prezes Jarosław Kaczyński wiedział o tym co się dzieje w pierwszym okresie rządów PiS w Polsce powiatowej i resortowej czy też został tą wiedzą zaskoczony? Osobiście wierzę w uczciwość Kaczyńskiego i jego idealizm. Jednak ten właśnie idealizm – pozbawiony praktycznego zmysłu – jest słabością przywódcy. Pozwala się bowiem łatwo wykorzystywać różnym spryciarzom, którzy zawsze znajdą sposób na pozyskanie życzliwości Wodza.

Jak np. wytłumaczyć przypadek Bartłomieja Misiewicza – młodego asystenta ministra obrony Antoniego Macierewicza, który nie tylko został przez ministra odznaczony złotym medalem za zasługi dla obronności (których zaiste żadnych nie wyświadczył) , ale jeszcze bez doświadczenia i wykształcenia dostał posadę w radzie nadzorczej ważnej spółki zbrojeniowej. Kiedy zrobił się szum swojego faworyta bronił minister Macierewicz, potem wszakże Misiewicza wycofano żeby jakoś zatuszować kompromitację.

I tu już nie można mówić o jakimś prowincjonalnym „wypadku przy pracy”. Jeśli ktoś taki jak Macierewicz pokazuje jawne lekceważenie zasad i nepotyzm to znaczy, że „ryba zaczęła psuć się od głowy.” Jedynym sposobem odzyskania wiarygodności przez Prezesa w tej sytuacji byłoby natychmiastowe zdymisjonowanie ministra Macierewicza. Czy to jednak jest możliwe? Zobaczymy.

Janusz Sanocki

Poseł na Sejm RP

za: prawica.net

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *