Szlęzak: Joe Biden w poszukiwaniu politycznych jeleni

Miałem wczoraj kilka spotkań we wschodniej części województwa podkarpackiego. Refleksje w większości smutne. Ponoć odwołano 90 procent rezerwacji w bieszczadzkich hotelach, pensjonatach itp. Znajomy kierujący ośrodkiem konferencyjnym ma pełny stan ukraińskich uchodźców. Z niepokojem powiedział, że nasilają się telefony od osób, które przyjęły Ukraińców do swoich domów, a teraz chcą żeby przekwaterować ich do tego ośrodka. Pobyt amerykańskich wojsk i wizyta prezydenta USA nie tworzą zachęty do odwiedzania województwa podkarpackiego, no może z wyjątkiem jednej pizzerni z podrzeszowskiego Głogowa z której pizzę jadł prezydent Joe Biden z żołnierzami, a media to pokazały.
.
Wizytę Bidena odbieram jako nie zażegnanie któregokolwiek z polskich problemów, ale ich potwierdzenie i w nieodległym czasie ich nasilenie. Na tym etapie Biden jest przedstawicielem państwa, które na tej wojnie zrobi największy interes, a przyjechał do państwa, które na tej wojnie robi najgorszy interes. Według mnie wygląda to tak; istotą wojny rosyjsko – ukraińskiej jest konflikt USA z Chinami o dominację na świecie. Kluczem do wygrania tego konfliktu jest podporządkowanie sobie Rosji. Póki co, Rosja stara się być samodzielną potęgą. Nie było to na rękę ani Amerykanom, ani Chińczykom, ale Amerykanom bardziej. Biden powiedział, że wojna Rosji z Ukrainą będzie długa. Amerykanie znaleźli się w doskonałym położeniu. W ich planach Rosja ma tracić siły do tego stopnia, żeby stać się pionkiem (przypominam uwagę z poprzednich tekstów o „zdiełat Rossiju pieszkom”). Ich mięsem armatnim są Ukraińcy, którzy myślą, że to wojna o całość i niepodległość ich państwa. Nawet jeśli tak jest, to Amerykanie dali już do zrozumienia, że ich celem nie jest wygrana Ukrainy, ale największe możliwe osłabienie Rosji.
.
Rola pożytecznego idioty w tym ustawieniu przypada Polsce. Polska ma być zapleczem dla tej wojny, a w razie czego również mięsem armatnim. Do tego ostatniego Amerykanie nie muszą namawiać. Są w Polsce wpływowi politycy, którzy do tego aż się rwą. Polska poza zwyczajowym poklepywaniem po ramieniu i pustymi gestami (jak mojej mamie podobało się przemówienie Bidena, zwłaszcza ostre słowa pod adresem Putina!) nie dostała nic. O pomocy gospodarczej nie było żadnych konkretów. Z problemem uchodźców trzeba sobie radzić samemu (ponoć Jarosław Kaczyński powiedział, że rząd nie będzie zabiegał za granicą o relokację uchodźców, ani o pieniądze na ich utrzymanie). Dozbrojenie armii polskiej owszem, ale pod warunkiem, że Polska za amerykańską broń – bo tylko ta wchodzi w grę – zapłaci i na pewno nie w cenach preferencyjnych. Gwarancje bezpieczeństwa tylko werbalne. Z resztą to nic nowego od momentu wejścia do NATO. Niczego w tym nie zmienia wielokrotne zaklinanie się prezydenta Bidena na słynny artykuł 5 traktatu o NATO. Co to teraz znaczy powiedział sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg. Otóż ten norweski socjalista publicznie stwierdził, że w NATO nie ma żadnych procedur uruchamiających działanie artykułu 5, czyli co to praktycznie oznacza, że atak na jednego członka paktu, jest atakiem na wszystkich pozostałych. Nie wiadomo kto i kiedy ma wydać odpowiednie rozkazy. Nie wiadomo jakie siły mają być uruchomione. Nie wykluczone zatem, że zanim NATO będzie gotowe do pełnego wsparcia Polski, to z Polski może być już kupa gruzów. W 1939 roku, zgodnie z umowami, Francja i Wielka Brytania wypowiedziały Niemcom wojnę, ale Polski to nie uratowało od klęski. Józef Beck bronił się, że przecież „moje traktaty zagrały”. Oby nie doszło po raz kolejny do sytuacji, w której „traktaty zagrają”, ale Polski już nie będzie. Niech nikogo nie myli, że specjalnie chroni nas obecność amerykańskiego wojska. Obecność Amerykanów w Gruzji nie powstrzymała Rosjan przed atakiem na ten kraj. Amerykanie nie zareagowali, a Izrael wyłączył systemy rakietowe sprzedane Gruzinom.
.
Martwią mnie spekulacje o tym, że Rosjanie chcą zamknąć ambasadę w Warszawie. Jeśli do tego dojdzie, to jakby następowało czyszczenie politycznej przestrzeni z instytucji i osób mogących hamować otwarty konflikt militarny.
.
Podsumowując można stwierdzić, że już widać wygranych obecnego etapu wojny rosyjsko – ukraińskiej. To USA. Mają wreszcie realną szansę na takie osłabienie Rosji, które może doprowadzić do jej podporządkowania. Zarobią gigantyczne pieniądze na sprzedaży uzbrojenia i gazu, ponieważ na rynku tego paliwa zajmą miejsce Rosjan.
.
Z kolei Polska to następny po Ukrainie przegrany. Już teraz Polska przegrywa gospodarczo na tej wojnie. Niczego nie zmieni tu fakt czasowego wzrostu politycznego znaczenia. Trzeba pamiętać, że potencjalna wojna w Polsce, to nie kłopot dla Amerykanów. Dla nich to kolejna po Ukraińcach porcja armatniego mięcha, która osłabiać będzie Rosję i jeszcze dobrze zapłaci za broń na wojnę z tą Rosją. Bardzo mi brakuje w Polsce prezydenta, premiera czy choćby marszałka Senatu, który odważyłby się powiedzieć to, co premier Węgier Wiktor Orban. Orban mówiąc o wojnie rosyjsko – ukraińskiej powiedział, że w tym konflikcie Węgry stoją po stronie Węgier. Wiadomo jakie siły w Polsce stoją po stronie Ukrainy, USA czy Unii Europejskiej. Nie widać w Polsce sił, które stoją po stronie Polski.
A Państwo po czyjej stronie stoicie?
Andrzej Szlęzak
za: FB
Click to rate this post!
[Total: 29 Average: 4.7]
Facebook

15 thoughts on “Szlęzak: Joe Biden w poszukiwaniu politycznych jeleni”

  1. Grę geopolityczną należy rozważać w ramach trójkąta Niemcy-Rosja-Chiny. Amerykanom zależy na wsadzeniu klina pomiędzy Rosję a Niemcy, oraz o kontrolę nad państwami, przez które wiedzie Nowy Jedwabny Szlak. Rosja ma dość dobre układy z Niemcami, natomiast Chiny są partnerem handlowym nr 1 Niemiec. Handel ten jest bliski zbilansowania. Pomiędzy Chinami a Rosją ma miejsce współpraca wojskowa i władzom w Pekinie zależy na tym, aby wydrenować Rosję z resztek technologii wojskowej, w której ta ma jeszcze przewagę (silniki do samo(lotów, rakiety, systemy obrony przeciwlotniczej). Poza tym, surowcowa gospodarka Rosji jest komplementarna wobec przemysłowych gospodarek Chin i Niemiec.

    Obecnie nurtujące jest pytanie, które państwo jest drugą potęgą militarną świata i, czy po osłabieniu Rosji, nie są to czasem Chiny. To, że ChRL wydaje na zbrojenia ze 4x tyle co Rosja, to już wiadomo od jakiegoś czasu.

  2. Obawiam się że może pan redaktor podzielić los Mateusza Piskorskiego.
    Nie muszę dodawać że oczywiście ma pan racje, Ameryka będzie prowadzić wojnę z Rosją do ostatniego Ukraińca, a jak Ukraińcy będą mieli dość to z pomocą przyjdzie Polska.
    Dla odprężenia polecam Tuwima – do prostego człowieka https://www.youtube.com/watch?v=7wChlvZbXjY&ab_channel=MakuMaku Jeśli powiemy że Tuwim to żyd i pacyfista to polecam Grzesiuka niech żyje wojna https://www.youtube.com/watch?v=8wkcFN2ahzM&ab_channel=jfghfg

  3. W tej wojnie interesy USA, Ukrainy i Polski są głęboko zbieżne. Wszystkim zależy na klęsce Putina, im większej tym lepiej. Natomiast ewentualna klęska Ukrainy byłaby też naszą klęską, bo Polska stanęłaby wtedy oko w oko z Putinem i byłaby jego kolejnym celem.

    Gwarancje NATO muszą być bardzo solidne, skoro od siedemdziesięciu lat, nikt nawet nie ośmielił się ich wypróbować. Zresztą gwarancje brytyjskie w 1939 roku też nie musiały być takie bezwartościowe, jak dzisiaj wyznawcy PIS głoszą, skoro Polska jednak dzisiaj istnieje a nawet prosperuje, natomiast III Rzeszy od dawna już nie ma, a i dzisiejszy ZSRR w porównaniu ze swoim ówczesnym odpowiednikiem, jest bardziej śmieszny niż straszny.

    Zresztą nawet gdyby te gwarancje były słabe, to i tak lepsze takie niż żadne.

    Interes Węgier, choć jako kraj położony za łukiem Karpat nie są one jeszcze bezpośrednio narażone na agresję Putina, jest jednak i tak zbliżony do interesów Polski i Ukrainy. To jak najdalej idące zespolenie z zachodnimi strukturami ekonomicznymi (UE) i militarnymi (NATO), jak największy udział w globalnym handlu i budowa tym samym państwa dobrobytu. Ten interes jest jednak sprzeczny z interesem Orbana, tak jak interes Polski jest jeszcze bardziej sprzeczny z interesem Kaczyńskiego. W kraju praworządnym, wolnorynkowym i bogatym, ani Orban, ani Kaczyński nie mieliby czego szukać. Ich „suwerenna demokracja”, czyli oligarchiczna, skorumpowana dyktatura, nie mogłaby w takim kraju istnieć. Swoją władzę mogą oni trwale zachować jedynie w krajach zorganizowanych na podobieństwo Białorusi, w oparciu o „ruski mir” katechona Putina. Dlatego też klęska Ukrainy i zwycięstwo Putina jest dla nich jedyną dostępną opcją, z czego Orban doskonale sobie zdaje sprawę, a Kaczyński, jeżeli nawet nie, to na pewno mają tą świadomość osoby, które nim sterują.

    Dlatego też hipoteza Giertycha może zawierać znacznie więcej prawdy, niż to się jego krytykom wydaje. W każdym razie tłumaczy doskonale wszystkie znane fakty, jak wściekłe propagandowe ataki PIS nie tylko na UE, ale i na USA, próby wywłaszczenia amerykańskich inwestycji w Polsce, nie uznawanie wyników wyborów prezydenckich w USA, organizowanie konferencji europejskich proputinowców, etc, które inaczej mogłyby się wydawać dziwne i niezrozumiałe.

    1. (…)Zresztą nawet gdyby te gwarancje były słabe, to i tak lepsze takie niż żadne.(…)
      A ja wolę wiedzieć od razu, że żadna pomoc nie przyjdzie niż póżniej wyklinać aliantów, że mnie wystawili do wiatru… to bardziej zabija morale niż faktyczne klęski.

      (…)nie uznawanie wyników wyborów prezydenckich w USA(…)
      Ja z kolei nasze prezydenckie uznaję za nielegalne… co nie czyni mnie poplecznikiem Putina.

    2. W interesie Polski jest oficjalne zwalczanie d***kracji i szerzenie monarchii na płaszczyźnie międzynarodowej.

  4. Narzekanie z pozycji pionka 🙂 Trzeba było wcześniej zawalczyć o zdobycie sprawczości, wpływu na rzeczywistość.

  5. (…)Z problemem uchodźców trzeba sobie radzić samemu (ponoć Jarosław Kaczyński powiedział, że rząd nie będzie zabiegał za granicą o relokację uchodźców, ani o pieniądze na ich utrzymanie).(…)
    No nie… teraz wołanie o relokację i/lub kasę byłoby 2015 pokazem hipokryzji.

    (…)Gwarancje bezpieczeństwa tylko werbalne.(…)
    No jakieś nowe oddziały się pojawiły tylko w dziwnym miejscu… jakby miały zabezpieczać Grecję i Bułgarię przed… Turcją, ale nie można tego powiedzieć wprost.

    (…)Dla nich to kolejna po Ukraińcach porcja armatniego mięcha, która osłabiać będzie Rosję i jeszcze dobrze zapłaci za broń na wojnę z tą Rosją.(…)
    Hola, hola… jak tu Amerykanie skrewią to może być tak, że Tajwan zdąży złożyć kapitulację zanim ChRL zdąży pomyśleć, że nadarza się jakaś okazja.

  6. Błędem podstawowym, z którego wynika większość pozostałych zademonstrowanych w powyższym artykule, jest traktowanie ChRL jako jakiegoś poważnego rywala USA, który byłby w stanie jakoś zagrozić amerykańskiej supremacji na świecie. Nic podobnego oczywiście nie ma miejsca. ChRL to kraj biedny, zacofany, prymitywny i skorumpowany nawet bardziej niż Rosja. Jedynie w liczbie ludności przewyższa USA, pod względem całkowitego PKB i powierzchni jest z USA porównywalny, a dokładnie we WSZYSTKICH pozostałych parametrach pozostaje za USA w tyle, często bardzo daleko w tyle. Nie jest ChRL dla USA żadnym poważnym przeciwnikiem i nie muszą Amerykanie posuwać się do tak desperackich kroków jak próba przeciągnięcia Putina na swoją stronę, tak jakby Rosja mogła tu przeważyć szalę w którąkolwiek stronę.

    1. „Nic podobnego oczywiście nie ma miejsca.” – właśnie dlatego kolejne rządzące w USA ekipy mówią coś zupełnie odwrotnego i reorientują geopolitykę tak, że uwzględniają właśnie kliny w stronę Chin. Oczywiście ktoś bredzący od lat tylko o PKB i redukujący politykę do pokracznie rozumianej ekonomii nie będzie miał o tym bladego pojęcia.

  7. Stoimy po stronie Polski, ale wnioski mamy inne. Wiele tu słusznych politycznych spostrzeżeń pana Szlęzaka, jednak od polityka oczekiwałbym konkretnych rozwiązań, a nie płaczu, którego pierwotnym źródłem jest (czy p. Szlęzak zdaje sobie z tego sprawę?) położenie Polski, dziś państwa frontowego dążącego do utrzymania Ukrainy jako bufora bezpieczeństwa przed rewizjonistyczną Rosją. Czy można twardo stać po stronie Polski pisząc o obecnej sytuacji: „Z kolei Polska to następny po Ukrainie przegrany” i dla kontrastu podawać przykład Węgier ?

    Węgry, w odróżnieniu od Polski to mała enklawa w dolinie Dunaju otoczona Karpatami, Alpami i Górami Dynarskimi, bez żadnego strategicznego znaczenia, za to podobnie jak Rosja z wielkimi aspiracjami rewizjonistycznymi (kompleks Trianon). Natomiast Polska jest krajem sworzniowym, który przez swoje położenie geograficzne – i wojny toczone w przeszłości z Rosją o panowanie na pomoście bałtycko-czarnomorskim – zawsze będzie przedmiotem zainteresowania Rosji w jednym konkretnym celu: zmarginalizowania lub usunięcia jako czynnika politycznego oddziałującego na terytorium ULB. Czy pan Szlęzak to rozumie jeżeli przedmiotem jego zmartwienia są spekulacje o zamknięciu rosyjskiej ambasady w Warszawie ? (uspokajam p. Szlęzaka, że to nie nastąpi, gdyż Polska będzie potrzebna Rosji w ostatecznym uregulowaniu spraw z Ukrainą).

    Zdaniem p. Szlązaka Polska jest politycznym „jeleniem” USA i (cyt.) „nie widać w Polsce sił, które stoją po stronie Polski”. Chyba przez takie właśnie tytuły i stwierdzenia nie lubię politycznej niepoprawności, najczęściej oznaczającej brak politycznych kompetencji i doświadczenia. Czy dopiero jak Rosja zza Buga będzie szarpać klamką w Warszawie przebudzą się nasi rusofile ? Wtedy będzie za późno.

  8. Schemat działania Amis jest niezmienny.
    Finansowanie NGO, tworzenie ruchów dysydenckich, promowanie nacjonalistów, szkolenie fanatyków, dostawy broni, rewolta, kredyty na broń, zagrabianie co tłustszych kąsków z przemysłu i zasobów danego kraju.

    W większości wypadków się udaje.

    Jak w porównaniu z tym wyglada „agresywna Rosja”?

    Ukraina czy Polska to jedynie pionki w rozgrywce, mające płacić krwią i zadłużać się na zbrojenia przeciwko wrogom USA.
    Nasze kompradorskie elity nie mają nic przeciwko temu.
    Polacy bombardowani przez media antyrosyjską propagandą, również.

    Skoro wszyscy sa zgodni, to będziemy walczyć.
    A potem lizać rany.

  9. Sz.P.Szlezak role pozytecznego idioty Polska gra od jakichs 300 lat i to zpowodzeniem-wynikiem
    dwie totalne zapasci.No ale to poklepywanie po plecach i opowiastki o najdzielniejszych z dzielnych ciagle smakuja.I dalej znajduja sie rozne trifleasy i pilastry przekonywujace ze to jednak
    „wspolne interesy”.

  10. ja oczywiście stoję po stronie Putina i Chinoli i hasło:
    YANKEE GO HOME!!
    a poza tym, pis aka patrioci w Polin są tak czy siak do odstrzelenia: przez naszego najważniejszego sojusznika czyli Jankesów bo nadchodzi-a właściwie już jest w Polin-NATIONAL CONSERVATISM
    i poczytaj se pan>
    Od Janika do Dorna
    .https://myslpolska.info/2021/10/07/od-janika-do-dorna/ — PROJEKT KONSENS
    i oczywiście>linki prowadzą do USA, znaczy się Żydów amerykańskich (za izraelską kasę)
    Why A Conservative Conference in Florida? Organized and paid for by Israel (02.11.21)
    .https://www.unz.com/pgiraldi/why-a-conservative-conference-in-florida/
    czy
    A More Aggressive Israel Lobby Is Coming in 2022
    More money for the so-called “fight against hate
    https://www.unz.com/pgiraldi/a-more-aggressive-israel-lobby-is-coming-in-2022
    a
    całkiem niedawno-’ z dzisiaj’ – z powodu Putina – dzisiaj wszystko jest 'bo Putin’ – za to już w Brukseli:
    Latest Hazony Gatekeeper’s Ball Conference Misdirecting Nationalist Energy Away from Immigration Towards Opposing Russia (27.03.22)
    .https://www.unz.com/article/latest-hazony-gatekeepers-ball-conference-misdirecting-nationalist-energy-away-from-immigration-towards-opposing-russia/
    bo
    Israeli Yoram Hazony’s latest National Conservativism Conference a.k.a. the “Gatekeepers Ball” was held in Brussels last week amid the ongoing war in Ukraine.
    a tam wystąpiła …..pani Fotyga (była min.SZ a chyba pańska 'idoelo kumpela’ – sądząc po życiorysie pana Szlęzaka) a dzisiaj Europosłanka 'pisu’ >>>’Here are some examples of the priorities of these “NatCon” speakers:
    @AnnaFotyga_PE at the #NatCon #NatConBrussels conference: pic.twitter.com/9nf28Cbiov
    i se pan panie szlęzak poczytaj ten tłit>’ku pamięci’ aby się pozbyć 'wątpliwości’
    i nie musiał się pan domagać od czytelników 'co mają sądzić’

  11. Co mnie dziwi.
    Polscy politycy od 300 lat mają talent stawiania na przegrane potęgi zewnętrzne.
    Które po zużyciu polskiego mięsa armatniego, wypinały się na nas.
    Może czas, by przestać szafować naszą krwią?
    I naszych wnuków- rozproszonych obecnie po kilku kontynentach?

    Moja opinia jest taka.
    Po podaniu ręki Anglosasowi, należy policzyć palce.
    I sygnety.
    Na pewno czegoś będzie brakować….

    Historia magistra vitae- ponoć….

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.