Szlęzak: Polityczne obrzucenie się tortem na 128-ych urodzinach Adolfa Hitlera

Nie wiem dlaczego, ale wydarzenia polityczne ostatnich dni skojarzyły mi się ze scenami obrzucania się tortami w niemych filmach. Nie ma to raczej nic wspólnego z tortem z urodzin Hitlera, która to sprawa nabrała rangi centralnego wydarzenia politycznego. Te torty lądujące na twarzach uczestników tego politycznego sporu, to tak zamiast sensownych argumentów. Tortami rzucają ministrowie, posłowie, dziennikarze, publicyści i naukowcy. Pierwsi tortem rzucili dziennikarze TVN, krzycząc o nazistowskim zagrożeniu w Polsce. Kolejny tort poleciał ze strony ministra Patryka Jakiego, który w gorliwości swojej chce delegalizować ONR. Potem torty poleciały z różnych stron w różne strony z sejmowej mównicy. Te torty miały również różne smaki i kilka warstw. Były takie gdzie na dole było ciasto PiS-u potem kakaowa masa katolicka na niej galaretka nacjonalizmu, a w wisience hitlerowski proporczyk. Z kolei z innej strony ciasto trochę było PO, trochę Nowackiej – lewackiej, warstwa galaretki w kolorach tęczy LGTB, a w wisience banderowski tryzub i swastyka zdjęta z szyi artysty estradowego Macieja Maleńczuka. Specjalny tort – jak to się dzisiaj modnie określa – dedykowano Henrykowi Sienkiewiczowi, a upiekł go Jacek Żakowski, podobno z własnym dzieckiem. Ten tort miał trzy warstwy; pustynną, puszczańską i najgrubszą kabotyńską masę, ukręconą osobiście przez Żakowskiego. Na moje szczęście miałem awarię komputera i przez ostatnie dwa dni nie używałem go, bo ani chybi oberwałbym jakimś tortem.

Co prawda jestem wrogiem nazizmu pod wszelkimi postaciami i w każdej narodowej wersji, tak samo jestem wrogiem komunizmu i różnych lewackich skrajności, ale również jestem przeciwnikiem zabraniania i karania za głoszenie tych wszystkich poglądów. Mówię to po raz kolejny. To będzie jak z prohibicją w Ameryce. Zakaz produkcji i sprzedaży alkoholu nie zlikwidował ani produkcji, ani sprzedaży, ale spowodował, że wiele działań w prowadzeniu interesów stało się przestępczymi bez jakiegokolwiek sensu. Teraz grożą nam podobne efekty. Zakazy i ściganie czcicieli Hitlera i Bandery czy innego Che Guevary na pewno nie spowodują, że ci znikną. Efektem będzie kryminalizowanie działań politycznych, które bez tego nikomu nie szkodzą. A tak na marginesie, to czy znajdzie się ktoś, kto będzie ścigał zwolenników i głosicieli idei Mao Ze Donga, niewątpliwie komunistycznego zbrodniarza? Dlatego choć rozumiem radość po dzisiejszej decyzji Sejmu o penalizacji głoszenia ideologii banderowskiej, to wcale nie mam poczucia wygranej, a przecież w zwalczanie banderyzmu jestem zaangażowany cały czas.
A Państwo w ostatnich dniach oberwaliście tortem? A może sami komuś przywaliliście?

Andrzej Szlęzak

za: facebook

[Głosów:8    Średnia:4/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *