Szymerska: Święta Platforma i błogosławiony rok 1968    

Przyjęło się w wykładni językowej partii rządzącej oraz jej zwolenników używać sformułowania „Opozycja Totalna”. Niezależnie, czy chcemy robić laurkę dla Prawa i Sprawiedliwości, czy też nie jesteśmy jej zwolennikami należy przyznać, że jest w tym spora część prawdy. Za czasów, w których nie było Konfederacji w sejmie można było zobaczyć, że parlament VIII kadencji składał się z głosów PiSu i głosów całej reszty. Nawet obecnie mało kto zapytany na ulicy o różnicę między programem Władysława Kosiniaka-Kamysza a programem Platformy Obywatelskiej wskaże jakąś znaczącą różnicę. Niemniej można ten brak znaczących różnic usprawiedliwić tym,  że obie partie swego czasu deklarowały się lub deklarują, jako chadecja a także należą do politycznego centrum. Ciekawsze zjawisko występuje w przypadku parlamentarnej Lewicy, która obecnie przeżyła rozłam na skrzydło o nazwie PPS. Nazwa nie powinna jednak mylić, sejmowa Lewica i sejmowy PPS nie mają żadnego związku z marszałkiem Piłsudskim, czy też walczącymi o ośmiogodzinny dzień pracy robotnikami. Lewica stała się swego rodzaju progresywną obyczajowo przybudówką Platformy Obywatelskiej, różniącą się głosami nad niektórymi ustawami dotyczącymi gospodarki oraz większym naciskiem na sprawy obyczajowe, które w jej przypadku nabierają formę bękarta francuskiego roku 1968.

Nazwa lewica pochodzi z czasów Rewolucji Francuskiej, będącą nazywana przez późniejszych historyków marksistowskich „burżuazyjną”. Bardzo szybko wyewoluowała w ruch robotniczy domagający się- w zależności od miejsca- lepszych warunków pracy, dni wolnych, skrócenia czasu pracy, zniesienia praw zbożowych (Anglia, I połowa XIX wieku), czy też edukacji. Zasadniczo lewicę można było określić, jako robotniczą, a jej dzieło za praktycznie wykonane. Nie ma w Polsce już scen z „Ziemi Obiecanej” Reymonta, problemem za to może być chociażby brak środków na zakup komputera dla każdego dziecka w dobie nauki zdalnej, zamieszanie związane z rynkiem pracy podczas pandemii, reprywatyzacja w Warszawie etc. Dziwnym trafem te tematy częściej porusza PiS, pozaparlamentarny Jan Śpiewak i mniejsze organizacje, często nawet z postaciami pokroju pani Prokop-Paczkowskiej, znanej ze swoich wypowiedzi lekceważących śmierć chrześcijan niezwiązanymi.

Nie bez powodu ludzie o poglądach socjalistycznych, socjaldemokratycznych, etatystycznych lub solidarystycznych głosują na PiS. Jakby na to nie patrzeć to PiS wprowadził 500+, 300+ i zajął się śledztwem w sprawie Jolanty Brzeskiej, zamordowanej w 2007 działaczki społecznej na rzecz lokatorów. Warto też wspomnieć, że sprawy obyczajowe poruszane przez lewicę nie przypadają do gustu naszemu społeczeństwu. Wspomniałam już o pani Prokop-Paczkowskiej, należy też wspomnieć o głośnym projekcie Roberta Biedronia o liczniku apostazji. Dochodzi do tego kwestia retoryki skupionej na sprawach dotyczących garstki osób: legalizacja marihuany, LGBT etc. Ich wyborcy z kolei wklejają twarze Lenina, Mao i innych zbrodniarzy na obrazki dotyczące rewolucji seksualnej.

Jeszcze ciekawszym aspektem jest kwestia powiązań lewicy z Platformą Obywatelską. Były kandydat SLD na urząd prezydenta, Grzegorz Napieralski obecnie jest posłem z ramienia PO. W Ruchu Palikota siedzieli przyszli posłowie Nowoczesnej jak i lewicy- np. Robert Biedroń. Sam w sobie Janusz Palikot deklaruje się, jako wolnorynkowiec. Polska Lewica nie jest tym samym, co uznawana za lewicową ze względu na gospodarkę Marine Le Pen, francuska nacjonalistka. Dla posłów SLD emblematy neoliberałów takie jak stacja TVN stanowią swego rodzaju jurodiwych, szaleńców w wierze. TVN wierzy w to samo, w co wierzy Robert Biedroń czyli w liberalizm społeczny a jednocześnie pojawiają się w nim ludzie pokroju Matczaka, mówiący wprost o pracy 16 godzin dziennie, co powinno stanowić obiekt obrzydzenia nie tylko ze strony lewicowców, ale też ze strony tych, co cenią wartości takie jak rodzina, czy dobrostan narodu. Panów z razem nie obchodzi fakt, że Kuba Wojewódzki zaprosił do swojego programu byłą sutenerkę. Jest tylko chaotyczny krzyk o wolne media. Nikogo też nie dziwi głosowanie na Trzaskowskiego ze strony byłych wyborców Biedronia. Panowie po lewej zachłysnęli się realiami zachodniej Europy żyjąc na poziomie „burżuazji” i próbują zrobić z Polski drugą Danię ślepo akceptując każdy pomysł UE lub Ameryki.

Czy nas to powinno cieszyć? Zasadniczo obowiązuje nas zasada, że słaby wróg to coś dobrego. Można tak powiedzieć, co nie zmienia faktu, że pan Trzaskowski i pan Tusk znaleźli sobie sojuszników, którzy są w stanie przyciągnąć młodzież do nich. Nie potrzebujemy w Polsce socjalizmu, wręcz nie powinniśmy go rozważać, ale nie można też pozwalać na dyktaturę zachodnich, wyznających sprzeczne z nami wartości korporacji. Zamiast obecnej lewicy przydałby się nam zdecydowany ruch opierający gospodarkę na zasadach solidaryzmu i Katolickiej Nauki Społecznej, który nie pozwalałby na realizację pomysłów neomarksistów, jak i również dbałby o dobrobyt „zwykłego Polaka”.

Hanna Szymerska

Click to rate this post!
[Total: 8 Average: 3.5]
Facebook

3 thoughts on “Szymerska: Święta Platforma i błogosławiony rok 1968    ”

  1. (…)zajął się śledztwem w sprawie Jolanty Brzeskiej, zamordowanej w 2007 działaczki społecznej na rzecz lokatorów(…)
    Coś czuję, że to śledztwo skończy się jak śledztwo w sprawie Marka Papały, zamordowanego w 1998 Generała Policji.

    (…)Jeszcze ciekawszym aspektem jest kwestia powiązań lewicy z Platformą Obywatelską.(…)
    A jeszcze ciekawsza jest kwestia Platformy Obywatelskiej z DobrąZmianą:
    – Zbigniew Religa przeszedł z PO do PIS
    – Zyta Gilowska przeszła z PO do PIS
    – Joanna Kluzik-Rostkowska przeszła z PO do PIS
    – Roman Giertych po rozpadzie koalicjanta PIS’u poszedł do Tuska
    – Radosław Sikorski przeszedł z PIS do PO
    – Jarosław Gowin przeszedł z PO koalicjanta PIS’u
    – Mateusz Morawiecki od Tuska przeszedł na premiera Dobrej Zmiany
    Zatem jeśli jest tam coś totalnego to najwyżej obłuda.

  2. Jasne, zachodniej imperialistycznej zgniliźnie należy postawić tamę. Własność prywatna może być tolerowana, tylko do pewnej granicy, po przekroczeniu której staje się zbyt silna, żeby władza lud…, tj tfu!, narodowa, oczywiście, mogła ją w pełni kontrolować i unarodowić, kiedy przyjdzie jej taka chęć. Gospodarka ma być narodowa, zarządzana przez naród, reprezentowany przez siłę przewodnią.

    W sumie dokładnie jak w PRL. 🙁

  3. „przydałby się nam zdecydowany ruch opierający gospodarkę na zasadach solidaryzmu”

    Historia uczy nas, że solidaryzm ma się świetnie tylko wtedy, gdy kapitał czuje się realnie zagrożony socjalizmem. Wtedy kapitaliści wiedzą, że muszą pójść na znaczne ustępstwa wobec ludu, gdyż w innym razie polecą głowy, a majątki zostaną skonfiskowane. W każdych innych okolicznościach solidaryzm, zresztą w pełni analogicznie do socjaldemokracji, traci rację bytu wobec klęski w starciu z chciwą ludzką naturą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.