Waćkowski: Jarosław Kaczyński nie jest genialnym strategiem

Jarosław Kaczyński zarówno przez zwolenników, jak i przeciwników jest uznawany za genialnego stratega. Wszyscy uważają, że dzięki swemu geniuszowi jest panem i władcą na prawicy. Panowanie na prawicy wychowanka politycznego masona Jana Józefa Lipskiego wynika przede wszystkim z tego, że błędnie uznaje się za prawicowych polityków mentalnych trockistów, jak Antoni Macierewicz czy Jan Olszewski. Nad autentycznymi liderami prawicy Jarosław Kaczyński góruje z powodu ich kłótliwości. Przy okazji kalendarza wyborczego po raz kolejny wyszło, że Kaczyński nie jest genialnym strategiem, bo nie jest tajemnicą, kto podejmuje decyzje w PiS. Wskutek niekorzystnego terminarza wyborczego dla partii rządzącej realna stała się możliwość odsunięcia od władzy tego ugrupowania.

           

Już kilka miesięcy wcześniej mówiło się, że wybory odbędą się 13 października, a rządzący PiS wraz z prezydentem Andrzejem Dudą będą chcieli maksymalnie skrócić czas na zbiórkę podpisów, co skutkowałaby krótszą kampanią wyborczą. Nawet premierowi Mateuszowi Morawieckiemu wyrwało się kilka miesięcy temu w jednej wypowiedzi, że wybory odbędą się 13 października.

           

Prawo i Sprawiedliwość jako pierwsza partia w Polsce uzyskała samodzielną większość w Parlamencie. Wielu ludzi jednak zapomina, że PiS nie uzyskał większości dzięki rekordowemu poparciu (zarówno PO jak i SLD uzyskiwało wyniki powyżej 40 procent, a PiS uzyskał w 2015 roku 37,58%), a rekordowej liczbie głosów na partie, które nie przekroczyły progu wyborczego 5% lub 8%. Na ugrupowania, które nie brały udziału w podziale mandatów padło 16,62% głosów.

          

W tym roku był wyjątkowo krótki czas na zbieranie podpisów pod listami wyborczymi -około 2,5 tygodnia. Wielu ekspertów mówiło, że w ten sposób partia rządząca chciała unieszkodliwić prawicową opozycję. Gdyby politycy PiS myśleli logicznie, postąpiliby zgoła odwrotnie. Dążyliby do tego, ażeby jak najwięcej małych komitetów zarejestrowało się w całej Polsce lub w kilku okręgach wyborczych. Obecnie mamy pięć ogólnopolskich komitetów, z czego jedynie Konfederacja i PSL mogą nie wejść do Sejmu. Zakładając optymistyczny scenariusz dla PiS, że obydwa ugrupowania będą minimalnie pod progiem wyborczym, łączny wynik Konfederacji i PSL będzie poniżej 10%. Poza tym, w wyborach do Sejmu 18 list zarejestrowali jeszcze Bezpartyjni i Samorządowcy, 5 Skuteczni, 4 Prawica, 2 Akcja Zawiedzionych Emerytów  Rencistów. Komitety nieogólnopolskie razem mogą uzyskać około 1%. Istnieje jeszcze optymistyczny scenariusz dla PiS, że Bezpartyjni i Samorządowcy staną się komitetem ogólnopolskim. Przy takim rozwiązaniu Bezpartyjni i Samorządowcy mogą uzyskać około 1%, bowiem ten komitet programowo nie ma nic do zaoferowania, jest podobny do różnych sierot po POPiS – spod znaku PJN czy Polska Plus. Nawet przy korzystnym dla PiS scenariuszu, suma zmarnowanych głosów to 10-12%, co jest znacznie mniejszą wartością niż cztery lata temu.

Gdyby Jarosław Kaczyński był tak genialnym strategiem, dążyłby do ułożenia terminarza wyborów w taki sposób, aby nawet Marek Jurek zarejestrował listy w całym kraju, nie na zaświadczenie, a na podpisy. Co gorsza dla Kaczyńskiego nie zarejestrowała się ani jedna lista lewicowa poza SLD.

          

Wybory do Parlamentu będą trudniejsze dla PiS także z innych powodów. Prounijna opozycja podzieliła się na trzy komitety, co utrudnia działanie PiS. Pisowscy propagandziści nie będą mogli już łączyć działaczy LGBT z PSL, bowiem nie są już na jednej liście. Wbrew pozorom silna polaryzacja na dwa wielkie obozy służyła przede wszystkim PiS. Politycy partii rządzącej używali emocjonalnego szantażu przed wyborami do Parlamentu Europejskiego wobec wielu wyborców dostrzegających pełzanie PiS wobec wszystkich stolic, od Wilna po Waszyngton, niewywiązywanie się z wyborczych obietnic. Dzięki szantażowi, że albo my, albo Tusk i LGBT, część wyborców zamiast głosować w maju na Konfederację, oddała niestety swój głos na PiS, w październikowych wyborach już ten szantaż będzie znacznie słabiej działał.

Kamil Waćkowski

[Głosów:13    Średnia:4.5/5]
Facebook

3 thoughts on “Waćkowski: Jarosław Kaczyński nie jest genialnym strategiem”

  1. Tylko dlaczego PiS miałby nie zwiększyć swego stanu posiadania? O ile nie wyjdą jakieś konkretne afery, PiS będzie lata przed wszelaką opozycją, bo nie tylko obiecał rzeczy chwytliwe przeciwko którym wypowiedź to polityczne samobójstwo(bo kto się odważy powiedzieć że to źle aby podwyższono wypłaty…), a co więcej jako partia rządząca może zacząć je od razu realizować(tak jak to już robili przy poprzednich wyborach). “Statystyczny” polski wyborca to “urządzenie” niezbyt skomplikowane, jak raz mu dano bardzo dużo to będzie się bał aby mu nie zabrano, a tu wystarczy wałkować że przyjdzie złe bobo z opozycji i weźmie 500 plus i podwyższy wiek emerytalny. Niestety, to PiS rozdaje karty dzięki swojemu rozdawnictwu

    1. A dlaczego PiS ma zwiększyć stan posiadania? Przecież do tej pory mu się to nie udało. Na PiS głosuje ciągle ten sam żelazny elektorat. Podobnie istnieje żelazny elektorat antypisu. PiS wygrał poprzednie wybory właśnie dlatego, że poparcie dla dużych partii, w szczególności dla PO spadło.

  2. Moim zdaniem elektorat Korwina i narodowców może się wzajemnie częściowo wykluczać i dlatego wynik wyborczy jest mierny. Polski patriota został zmiażdżony przez tzw. wolny rynek w latach 90. XX w. Lata władzy PO także były trudne. Dlaczego patriota miałby głosować za wolnym rynkiem? Oczywiście pod hasłem wolny rynek mogą się kryć najróżniejsze praktyczne rozwiązania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *