Wielomski: Czy Putin może zaatakować Polskę?

23 VII 2022 roku Viktor Orban przedstawił swój pogląd na toczącą się wojnę ukraińsko-rosyjską. W jego mowie czytamy: „Będziemy podtrzymywać nasz pogląd, że to nie jest nasza wojna. Węgry są członkiem NATO i naszym punktem wyjścia jest to, że NATO jest znacznie silniejsze od Rosji, a więc Rosja nigdy nie zaatakuje NATO. Stwierdzenie, że Rosja nie zatrzyma się na Ukrainie, jest słabym – ale zrozumiałym – propagandowym motywem stosowanym przez Ukrainę. Rozumiem to, bo ich celem jest zaangażowanie nas, zaangażowanie jak największej liczby krajów po swojej stronie w tej wojnie; ale brakuje temu stwierdzeniu jakichkolwiek podstaw w rzeczywistości”. Teza, że po pokonaniu Ukrainy Władimir Putin zaatakuje Polskę jest mocno popularyzowana nad Wisłą, a liczne (i niezbyt mądre) znaki równości między Hitlerem i Putinem każą myśleć w kategoriach „Austria → Sudety → Anschluss →  Polska”. Na ile prawidłowy jest ten tok myślenia, wyśmiany przez Orbana?

Orban zwrócił uwagę, że Węgry są członkiem NATO, a jego potencjał militarny znacząco przeważa potencjał wojenny Rosji. To prawda. To nie jest przewaga dwukrotna, lecz kilkukrotna w środkach używanych w wojnie konwencjonalnej. Jedynie w broni jądrowej (może też chemicznej i biologicznej – nie orientuję się) panuje względna równowaga sił. Lecz mocarstwa broni atomowej nigdy nie użyją, chyba, że w akcie desperacji, gdyby ich stolica była szturmowana i nie miałyby już nic do stracenia, mimo świadomości identycznej odpowiedzi ze strony przeciwnika. Ci, którzy wieszczą i przepowiadają przyszły rosyjski atak na Polskę po pokonaniu Ukrainy – choć nie mówią tego otwarcie – w sumie uważają, że atak ten jest realny, ponieważ nie wierzą w art 5 NATO i w pomoc zbrojną całego Paktu i Stanów Zjednoczonych dla napadniętego słabszego państwa członkowskiego, takiego jak Polska. Nie mówią, ale tak po cichu obawiają się, że Joe Biden czy inny urzędujący amerykański prezydent zwoła jakąś konferencję w Abbeville-bis, gdzie zostanie podjęta decyzja o wypowiedzeniu wojny, lecz bez przejścia do działań wojennych poza zrzucaniem ulotek na terytorium wroga. Drodzy sceptycy, jeśli nie wierzycie w natowskie gwarancje i art. 5, to po co do NATO w ogóle wchodziliśmy? Żeby sprowokować Rosję naszą wrogą postawą?

Prawdę mówiąc uważam, że Rosja nie zaatakuje terytorium państwa należącego do NATO z tego samego powodu, dla którego NATO nie wsparło zbrojnie Ukrainy. Już w okresie Zimniej Wojny, gdy główni walczący gracze posiedli broń jądrową, powstała niepisana zasada, że w tej samej wojnie i na tym samym terenie nigdy nie walczą ze sobą wojska dwóch państw mających broń atomową. Bo taka wojna jest zbyt ryzykowana, że z konwencjonalnej mogłaby się przeistoczyć w jądrową. Tylko z tego powodu wojska USA nie przyszły z odsieczą Ukrainie. I z tego też powodu wojska Federacji Rosyjskiej nie zaatakują czy to Polski czy to wyjątkowo agresywnej w stosunku do Moskwy Litwy, zachowującej się niczym „mocarstwo auksztockie”: doszłoby wtedy do bezpośredniego starcia żołnierzy rosyjskich i amerykańskich, a to oznacza groźbę wybuchu wojny jądrowej. A wojna jądrowa równa się MAD (ang. Mutual assured destruction, czyli Wzajemne pełne zniszczenie). MAD dla całego globu i nie będzie w tej wojnie zwycięzców. No, chyba, że zakładamy, że widząc wjeżdżające do Polski rosyjskie czołgi amerykańscy żołnierze spakują manatki i uciekną za Odrę. Na taką kompromitację Stany Zjednoczone nie mogłyby sobie pozwolić, mimo że są mocarstwem schodzącym z pozycji świadomego hegemona do pozycji mocarstwa regionalnego.

Drugi powód mojej pewności, że Putin nie zaatakuje Polski, po pokonaniu Ukrainy, wynika z obserwacji przebiegu tej wojny. Widać jak na dłoni, że armia rosyjska nie jest tak silna jak się to nam wszystkim wydawało, a wydawało się nam, gdyż mówiąc armia rosyjska mieliśmy przed oczami kilkumilionową Armię Czerwoną. Rosja takiej armii nie ma. Dostępne informacje mówią, że Federacja Rosyjska ma  od 0.95 do 1,05 miliona żołnierzy. Około jeden milion. Wielka armia! Jednak jej zdecydowana większość to wojska wewnętrzne, obrony granic, załogi okrętów i obsługa techniczna floty, piloci i obsługa techniczna lotnisk, wojska polarne i kosmiczne, jądrowe, etc. – słowem, większość jej sił nie może zostać użyta na polu walki jako jednostki frontowe. Ta milionowa armia musi zabezpieczyć państwo o powierzchni 17,1 miliona kilometrów kwadratowych, czyli 53 razy większe od Polski! O ile wojsko polskie zabezpiecza granice morskie i lądowe o długości 3.572 km, to armia rosyjska musi zabezpieczyć granice o łącznej długości 61.000 km, czyli 17 razy dłuższe. O nowoczesnych armiach mówi się, że z ich formalnej liczby zaledwie ok 1/3 to żołnierze frontowi, a reszta to zaopatrzenie, jednostki tyłowe, obsługa lotnisk, obrona graniczna, etc. Zgodnie z tą prawidłowością Rosja powinna mieć ok. 330.000 żołnierzy do rzucenia na front. Tymczasem dostępne dane mówią, że do ataku na Ukrainę użyto zaledwie ok. 150-180.000 ludzi, czyli ok. 15-18%. Prawdopodobnie tylko tyle liczą jednostki frontowe, które można skupić w jednym miejscu. Mając 150 tys. żołnierzy wojsk frontowych Putin musiał podjąć decyzję o zamknięciu frontu północnego i rezygnacji ze zdobycia Kijowa. Dlaczego? Dlatego, że pierwszym atakiem nie udało się zdobyć czteromilionowego miasta, a miał zbyt mało żołnierzy na stworzenie szczelnego frontu w Donbasie, którego zdobycie stało się celem nr 1 tej wojny.

W tej sytuacji pytam: skoro Rosja ma zbyt mało wojska w linii, aby atakować Kijów, Charków i Donbas równocześnie, to jakim cudem miałaby je mieć, aby podbić całą Ukrainę, okupować jej terytorium, a za jego pośrednictwem przemieścić wojska inwazyjne na Polskę? Dlatego cele rosyjskie są bardzo ograniczone: korekta granic w postaci włączenia tzw. Noworosji. Możliwe, że Putin marzy o defiladzie wojsk w zdobytej Warszawie, ale musiałby mieć wielką armię, ale takiej nie ma i na taką dzisiejszej Rosji nie stać.

Adam Wielomski

Click to rate this post!
[Total: 70 Average: 4.7]
Facebook

32 thoughts on “Wielomski: Czy Putin może zaatakować Polskę?”

  1. Na YT zostawiłem komentarz:

    Rosja jest matką wszelkiej nadziei;
    Kałacha wytoczyć można z tulei.

    Amba Fatima. Wcięło i ni ma.

  2. Kolejny znakomity i przytomny tekst Pana prof. Wielomskiego. Publicystyczny kubełek lodowatej wody na rozpalone głowy tych, którzy bardziej nienawidzą Rosji niż kochają Polskę.

  3. To, że atak katechona Putina na Polskę zakończyłby się dla niego jeszcze większą katastrofą niż atak na Ukrainę, wcale nie oznacza, że do tego ataku by nie doszło. Przeciwnie, gdyby Ukraina szybko, w ciągu tygodni, została podbita, atak rosyjski na Polskę byłby bardzo prawdopodobny.

    Nie jest istotne, co na temat „twardości” art 5 traktatu NATO myślimy w Polsce i na świecie. Jest istotne, co na ten temat myślałby katechon Putin po podbiciu Ukrainy, zwłaszcza, gdyby Zachód, tak jak chciałby Orban, nie udzieliłby jej żadnej pomocy.

    Oczywiście przynależność do NATO Polski (Litwy, Łotwy i Estonii) tak czy inaczej wpływałaby na decyzje katechona Putina i zwiększała jego wątpliwości, ale rozochocony sukcesem na Ukrainie byłby on na pewno w szampańskim nastroju i łatwo mógłby się zdecydować art 5 przetestować. Wszak w ultimatum przekazanym USA przed agresją, Kreml domagał się wycofania NATO na pozycje z 1991 roku i pozostawienie tym samym całych tych „porzuconych terytoriów”, nie tylko byłego obszaru ZSRR, ale także i Układu Warszawskiego, w swojej „strefie wpływów”.

    Lepiej zatem, żeby katechon Putin poniósł ostateczną klęskę na terenie Ukrainy, niżby miał to uczynić na terenie Polski. Dlatego jak najbardziej wojna na Ukrainie jest „naszą wojną” i Polska ma wielkie szczęście że tym razem może ją toczyć „per procura”.

    A tego, że ma zbyt słabe siły, żeby podbić choćby tylko Ukrainę, katechon Putin na pewno nie wiedział. Gdyby wiedział, to przecież wojny by nie zaczynał.

    Traktowanie USA jako „schodzącego mocarstw regionalnego” już doprowadziło katechona Putina do klęski i upadku. A mimo to nadal ta bzdura jest powtarzana… 🙂

    1. Bardzo dobry komentarz. Gdyby kraje NATO nie wspierały sprzętowo, wywiadowczo czy na inne sposoby Ukrainy, to tej już by od kilku miesięcy nie było. Wszelkie głosy szepczące, że to nie nasza wojna są głosami zapraszającymi wojnę do naszych progów.

      1. Powiedzmy, że bez zachodniej pomocy sytuacja Ukrainy byłaby o wiele gorsza, ale, jak pilaster sądzi, nadal by się ona rozpaczliwie broniła. Pewnie w oparciu o Lwów – miasto semper fidelis, albo nawet Użhorod – przedmoście rumuńskie.

        Natomiast Kijów by padł, urzędowałby tam Janukowycz i wydawał różne dekrety zgodnie z poleceniami katechona Putina. Np bez ogródek zaprosiłby Orbana,żeby sobie wziął Zakarpacie.

        W Polsce by było nie kilka a kilkanaście milionów uchodźców z Ukrainy i to nie matek z dziećmi, ale młodych, sfrustrowanych klęską mężczyzn, przyzwyczajonych do przemocy i zabijania, oraz uzbrojonych nie tylko w broń osobistą, ale pewnie i czołgi, transportery i działa.

        Gdyby zaś Ukraina padła w całości, razem ze Lwowem, to katechon Putin wyrósłby na największego ruskiego gieroja od czasów Dymitra Dońskiego i naprawdę ciężko by mu było powstrzymać się od okazania „woli mocy” i zaatakowania Polski, a już na pewno Litwy, nie oglądając się na żadne NATO i art 5, zwłaszcza, że czas wcale nie działałby na jego korzyść. I natychmiast by się pojawił jakiś „polski rząd narodowy”, który by „wyzwalał” Polskę od zgniłej gejropy, globalistycznego wyzysku i anglosaskiej opresyjnej niewoli. I nie musi pilaster wskazywać palcem, kto na pewno znalazłby się w jego składzie.

        To że dopiero wtedy Rosja zostałaby zmiażdżona i doznała klęski i upadku, nie zmienia faktu, że wojna toczyłaby się już na polskim terytorium, być może nawet z użyciem broni atomowej.

        To że katechon Putin nie mógłby zwyciężyć w wojnie z NATO, wcale nie oznacza, że żadnego kraju NATO by nie zaatakował. Ukrainy też nie mógł zwyciężyć i podbić, a jednak ją zaatakował.

    2. Również uważam, że w najbliższym czasie Rosja nie zaatakuje NATO. Stało się tak dlatego, że:
      – Ukraina przygotowała swoje siły zbrojne na atak Rosji,
      – Ukraińcy mają wolę obrony swojego państwa,
      – Ukraina jest wspierana przez państwa należące do NATO bronią, pieniędzmi i wywiadem,
      – armia rosyjska okazała się słaba, czego nikt nie wiedział wcześniej, bo wyszło to dopiero po ataku.
      Dlatego, żeby Rosja nie zaatakowała NATO należy:
      – wspierać dalej Ukrainę, aż Rosja uzna dalszą agresję za nieopłacalną dla siebie, a przy okazji się wykrwawiała sprzętowo i finansowo (ludzjej u nich mnoga)
      – wzmacniać NATO i rozbudowywać swoje siły zbrojne, co doskonale zrozumiała Finlandia i Szwecja.

  4. A do czego pan porównuje armię rosyjska mówiąc o jej rzekomej słabości, która okazała?

    Do USA bombardującego tygodniami pasterzy kóz w Afganistanie zanim wleźli tam butami? Spec operacja nie jest tylko eufemizmem. Oni nie poszli na wojnę totalna niszcząca całą infrastrukturę i powodująca katastrofę humanitarna. Bo ostatecznie wchodzą do swoich których chcą przyłączyć . Nie tylko są bomby atomowe, jest jeszcze szerszą paleta rakiet które mogą wykorzystać bardziej poważnie.

    Tak samo wycofanie z Kijowa. Serio nie wiedzieli że nie zdobędą Kijowa? To dzieci we mgle? Testowali determinację Ukrainy to raz, a dwa była to zagrywka taktyczna, jeśli Ukraina musi bronić priorytetowo stolicy , gdzieś indziej ma mniej wojsk.

    Ze strony Rosji to nie jest wojna imperialna , bo dziś i USA na taką nie stać i nie ma sensu tylko zabezpieczająca ich interesy obronne . Polska im do niczego nie jest potrzebna, sami wyznaczyli jej granice przypominam, oni od Polski chcieli ziemie Rusi.

    1. Oczywiście, Rosja walczy wyłącznie armią zawodową, bez mobilizacji rezerw, podczas gdy Ukraina walczy wszystkim i wszystkimi co ma pod ręką. Rosja gra na wyczerpanie Zachodu i bankructwo Ukrainy.

      1. Niestety, ale sytuacja Rosji w tej wojnie nie jest wcale wesoła. Co wynika nie z propagandy Ukrainy i Zachodu (bo tej nikt normalny nie bierze na poważnie), ale z relacji, jakie płyną od samych Rosjan walczących w Donbasie. Polecam poniższy blog, którego autor od miesięcy tłumaczy teksty donbaskich Rosjan (bardzo rzeczowe i krytyczne wobec władz na Kremlu).
        https://swiatowid.video.blog/ukrfront/

      2. A „wolontariusze” z Grupy Wagnera to tez armia zawodowa? A ochotnicy silą wcielani do armii z republik Luganda i Donbabwe to tez armia zawodowa? Rosjanie nie ogłaszają mobilizacji bo to obudzilo by opór w samej Rosji. Inna sprawa ze nie wiadomo czy byłoby czym tych ludzi uzbroić. Rosjanie nie dlatego nie zajeli Ukrainy bo taki mieli kaprys, tylko dlatego że ich armia jest słabo uzbrojona, słabo zmotywowany, źle wyszkolona itd itp

      3. Myślę, że gdyby Putin uznał, że wygra na Ukrainie dzięki mobilizacji, to już dawno by ją ogłosił. Wojna to to nie tylko liczba chętnych do walki, ale też przeszkolenie, broń, kwaterunek, logistyka, kadra dowódcza itp. Przecież Putin doskonale wie, że tak już przeorał mózgi Rosjanom, że mu się na wezwanie 5 milionów chętnych zgłosi. No i co z tego? Co z nimi zrobi? Jak ich dowiezie? Gdzie zakwateruje? Czym wyżywi? Czym uzbroi? Kiedy na czym przeszkoli? Skąd weźmie dowódców?
        A tak w ogóle, kto szybciej i lepiej zrobi hydraulikę w łazience? Jeden kompetentny hydraulik, czy 15 pełnych zapału do pracy studentek z Wyższej Szkoły Marketingu?

  5. Ps. A kwestia zdobycia całej Ukrainy wcale nie musi być zakończona. Oczywiście to nie będzie okupacja , ale wystarczy że w końcu nie będzie komu walczyć, a zachód tam wojsk nie wprowadzi. Zapora dlugo utrzymywana pęka i woda zalewa olbrzymi obszar. Kropla drąży skałe.

  6. Podejrzewam, że Rosja zdaje też sobie sprawę, co myślą o tym w Berlinie i w Pekinie. Putin wie, że Polska należy się Niemcom, zaś Chińczycy dali jasno do zrozumienia, żeby Rosja nie tykała NATO.

  7. a po cholerę Putin miałby atakować Polin!!!
    Idiotą przecież nie jest w przeciwieństwie liderów naszych morawerów-jaro 'dementia’ kaczora+tusków-kwachów wspieranych przez katechonów wolnego-demokratycznego-rules of law ”świata’>jak coś gnije (wczoraj usłyszałem wypowiedź pańci z 'lewicy’ – ZGNIŁE państwo-w kontekście śniętych ryb w odrze) to po cholerę zajmować się GNILIZNĄ??
    Tak na marginesie – wg opinii konserwatystów amerykańskich – 'ukraińska’ to wojna żydów z Putinem bo proszę zauważyć, 'ukronazi’ cieszą się takim wsparciem – militarnym i finansowym 'wolnego świata’ jak wspieranie Izraela 'od zawsze’ przez USA-NATO-UN-WB-IMF-WHO-WTO-WIPO
    a w Polin idzie operacja 'regime change’ czyli 'odstrzelenie rządu zjednoczonych prawiczków’>na zlecenie naszego najważniejszego sojusznika
    czy USA+NATO ale to są 'kategorie’ obce 'konserwatywnemu naukowemu podejściu’!!
    Skąd informacja 'że niby Putin’ chciał zdobyć Kijów!!! (’rezygnacji ze zdobycia Kijowa. Dlaczego? Dlatego, że pierwszym atakiem nie udało się zdobyć czteromilionowego miasta,’). Może jakiejś źródło – bo to pojawia się tylko w pisaniu prof. Wielomskiego!!!

    1. „Skąd informacja 'że niby Putin’ chciał zdobyć Kijów!!!” – No ja nie mogę!! Co za debilne pytanie. A Hitler to nie zdobył Moskwy bo mu sie nie chciało 🙂 Tak jak Piłsudski nie poszedł z armią na wschód za Kijów, bo mu sie krajobrazy nie podobały 🙂
      „a po cholerę Putin miałby atakować Polin!!!” – a po co miałby atakować Ukrainę ?? – bo uwaza ze to Rosyjska strefa wpływów ???

  8. Uważam że katechon Putin nie musiałby napadać na Polskę będącą w strukturach UE i Sojuszu. Wystarczyłoby mu wzmocnić w Polsce te siły, które chcą wyprowadzić Polskę z UE. A potem to już sami poleźliby w objęcia Wielkiej Rosji.

    1. Przecież zapadnik Putin robi z UE interesy, aż się kurzy. Problem z Putinem i jego otoczeniem polega m.in. właśnie na tym, że nie jest wrogi wobec eurokołchozu.

  9. Wojna na Ukrainie w zadnym wypadku nie jest nasza wojna. Co wiecej kazda wojna na Ukrainie jest przeciwko polskim interesom . To wynika z oczywistego faktu , ze bez wzgledu na zwyciezce , Polska przegra. Takie sa zalozenia Anglosasow i w tym sensie to jest staly wariant ich gry wobec Polakow. Dla Polski najwazniejsze jest , zeby wojna skonczyla sie jak najszybciej bez wzgledu na wynik, poniewaz Stany Zjednoczone przerzucily na nasz kraj caly ciezar jej prowadzenia , na co nasz kraj nie ma po prostu zasobow.

  10. Amerykanie nie sa nigdy do niczego zobowiazani poza okradaniem wszystkich ze wszystkiego. Jesli z czlonkostwem w NATO takich niby panstw jak Polska , Litwa itd . jest problem , to on polega tylko na wymysleniu odpowiedniej legendy dla niewywiazania sie ze zobowiazania. Jesli w Polsce dojdzie do zamieszek miedzy Polakami i Ukraincami , z ktorymi nie beda mogly sobie poradzic stacjonujace w Polsce amerykanskie oddzialy , to mozna sobie wyobrazic , ze zolnierze rosyjscy wkrocza do Polski na prosbe NATO. Sa mozliwe jeszcze gorsze scenariusze . W takiej sferze jest Polska pozbawiona suwerennosci i bedac zabawka amerykanskiej polityki.

  11. Obecnie, chyba po raz pierwszy w historii, między Polską, a Rosją nie ma żadnych punktów spornych i gdyby nie to, że Polską rządzą agenci NWO, to wzajemne relacje byłyby przyjazne (tak jak między Polakami i Rosjanami żyjącymi na Litwie). Jako, że niestety rządzą nami agenci, to wojna między Polską, a Rosją jest niestety możliwa. I już nawet od kilku lat polska opinia publiczna jest do niej przygotowywana, a mianowicie mam tu na myśli kwestię tzw. przesmyku suwalskiego. Krótko mówiąc: NATO (w tym Wojsko Polskie na rozkaz USA) zablokuje Rosjanom dostęp do kaliningradzkiej eksklawy, co spowoduje, że Rosja będzie musiała wyrąbać sobie do niej dostęp siłą (słynny w publicystyce amerykańskich agentów wpływu w Polsce „atak na przesmyk suwalski”). Ze strony Rosji będzie to de facto akt samoobrony (no bo przecież nie mogą zostawić na pastwę wrogów część swego terytorium z milionem rodaków), a polskiej (i zachodniej) opinii publicznej zostanie to przedstawione jako „rosyjska agresja”. I wojna polsko-rosyjska gotowa. Powtórzę jeszcze raz: już od kilku lat geopolityczni publicyści będący agentami wpływu USA przygotowują polską opinię publiczną do wojny o „przesmyk suwalski” (przedtem był jeszcze odlot z „koniecznością” zdobywania „bramy smoleńskiej”, „bez kontroli nad którą Polska nie może być niepodległa”, ale chyba oficerowie prowadzący z CIA doszli do wniosku, że taka bzdura nie przejdzie nawet u ogłupionej już do cna trzecioerpiackiej opinii publicznej).

  12. Wypowiedzi Orbana to bełkot małego dyktatorka mającego z Putinem wspólną cechę: zamiłowanie do jedynowładztwa i rewizję granic państwowych, w celu budowy „Wielkich Węgier” tych sprzed IWŚ i odegranie się Zachodowi za Trianon..

    Rosja nie ma politycznego interesu w zaatakowaniu Polski. Celem Rosji jest neutralizacja polskiego obszaru między Bugiem a Odrą, czyli wyjście Polski z Unii i NATO, w celu narzucenia nam swoich wpływów politycznych i gospodarczych i zwiększenia wpływu na Niemcy. Wówczas nie tylko w polskich spółkach paliwowych i energetycznych, ale także np. w Fundacji Pro Vita Bona pojawi się jakiś Grisza i powie, że chce mieć większość w radzie fundacji…I co mu odpowie Profesor znając historię Nawalnego?

    1. „Celem Rosji jest neutralizacja polskiego obszaru między Bugiem a Odrą, czyli wyjście Polski z Unii i NATO, w celu narzucenia nam swoich wpływów politycznych i gospodarczych i zwiększenia wpływu na Niemcy”

      Celem Unii i NATO jest neutralizacja polskiego obszaru między Bugiem a Odrą, czyli uniemożliwienie Polsce ewakuacji z globalizmu, w celu zabetonowania u nas swoich wpływów politycznych i gospodarczych (oraz kulturowych) i zwiększenia wpływu Niemiec.

      1. Chybiłeś Kolego @spostrzegawczy, gdyż Unia i NATO nas nie neutralizują, tylko mocno trzymają w strefie swoich wpływów jako geopolityczny zasób. Neutralizacja, prędzej czy później, doprowadzi do kolejnego rozbioru. Wszak Polska to nie Szwajcaria, której neutralność akceptują i wspierają Niemcy, Francja, Włochy, Wlk. Brytania… Ale rozumiem, że preferujesz zabór rosyjski od pruskiego ? OK.

        1. Nie, sam chybiłeś. UE wchłania Polskę coraz bardziej i dąży do roztopienia jej w swoich instytucjach sukcesywnie przekształcanych z międzynarodowych w państwowe. I co ważniejsze – UE ma potencjał, żeby Polskę wchłonąć i zniszczyć (pauperyzacja i dezindustrializacja pod płaszczykiem klimatyzmu + sodomizacja + masowy zalew imigrantami z Afryki i Azji). Tymczasem Rosja nie ma ani zamiarów zaboru Polski (co chciała odebrać Polsce, odebrała w 1945 r.), ani potencjału ku temu (czy to gospodarczego, czy ludnościowego).
          NATO zaś to nie żaden „sojusz obronny” tylko globalistyczna zbrojna organizacja najezdnicza działająca na zasadach sfory: na czele biegnie największy pies (US Army), a za nim mniejsze psy (armie krajów zwasalizowanych przez USA). NATO to po prostu zbrojne ramię żydomasonerii, które ma za zadanie podbijać państwa, które opierają się globalizmowi, by wciągnąć je do NWO.

          1. Zwięzłe, w kilku zdaniach uzasadnienie opcji rosyjskiej w Polsce. Nie podzielam takiego widzenia świata.. Czyli jednak zabór rosyjski…?

            1. Zabór jest teraz (zachodni/żydomasoński). Rosja to jedyna droga ucieczki z zaboru do niepodległości m. in. właśnie dlatego, że (w przeciwieństwie do tzw. Zachodu) nie ma potencjału (i chęci), aby Polskę wchłonąć. Rosja wszystko, co chciała odebrać Polsce, odebrała za czasów Stalina. To naprawdę takie trudne do zrozumienia?

              1. „Rosja to jedyna droga ucieczki z zaboru do niepodległości….” – pogrążasz się @spostrzegawczy. Brak Ci doświadczenia politycznego i nie rozumiesz historii Polski. Przypomniał mi się ktoś o podobnych poglądach, mianowicie Szczęsny Potocki, żarliwy „patriota” pragnący przywrócenia odwiecznych praw kardynalnych zmiecionych „masońską” Konstytucją 3 maja, lecz przecież nie planujący kolejnego rozbioru ? Do Twojego sztambucha co mu opowiedziała Katarzyna II po II rozbiorze. Na jej pytanie na dworze w Petersburgu jak się miewa, Szczęsny odpowiedział: „Ja dobrze, ale moja ojczyzna…” Odpowiedź brzmiała: – „Pana ojczyzna jest tutaj..”

  13. Wszyscy oskarżają, że Rosja to państwo terrorystyczne. A co do czego to inni przeprowadzają ataki terrorystyczne w Rosji, nawet według klucza odpowiedzialności zbiorowej i maoiskiej koncepcji dziedziczenia winy. Teraz podłożono bombę pod samochód ś.p. córki Dugina. A durni Polacy biją brawo… gdzie sens, gdzie logika? Ofiary terrorystycznych ataków mają być terrorystami? To ofiary 11/09 to może też byli terrorystami a Al-Kaida to gieroje? Głupota goni głupotę w Polsce…

  14. Słaby tekst, całą tezę o tym, że Putin nie zaatakowałby Rosji opiera Pan tylko i wyłącznie na kalkulacji potencjału militarnego.
    Otóż początkowym celem „operacji specjalnej” było zajęcie Ukrainy względnie małymi siłami. Miała to być operacja hybrydowa z wojną informacyjną, zastraszeniem ukraińskiej armii masą kolumn czołgowych (które okazały się wydmuszkami) oraz desantem sił specjalnych na lotnisku Antonowa, a potem szturmem na obiekty rządowe, zmuszeniem władz do ucieczki, i podstawieniem własnego rządu. A więc, jak widać, Rosjanie teoretycznie nie potrzebują symetrycznej sił militarnej po to, by zaatakować kraj, bo ich doktryna wojskowa przewiduje połączenie działań wojskowych, politycznych i informacyjnych.

    A jakie skutki miałoby powodzenie pierwotnych założeń „operacji specjalnej” – czyli ekspresowej wymiany rządu na Ukrainie pod nosem NATO ?
    – po pierwsze skompromitowałoby to NATO jako pakt obronny – mimo ,że Ukraina nie jest członkiem NATO to jest uważana jako „sojusznik” lub strefa wpływu NATO. Totalna bezczynność NATO w tej sprawie zachwiałaby wiarygodnością Paktu, obrazowałaby francuską tezę o „śmierci mózgowej NATO” i zaprezentowaniem słabości przez Amerykanów. Polska i kraje nadbałtyckie zaczęły by się zastanawiać czy NATO faktycznie przyszłoby im z pomocą.
    – Skutkiem osłabienia wiarygodności NATO byłoby zmniejszenie wpływów amerykańskich w Europie, a zwłaszcza w Europie Środkowej. Byłaby to wręcz idealna okazja ze strony Niemiec aby pozbyć się amerykańskiej kurateli oraz zwiększyć wpływy w Polsce.
    – Polska stałaby ponownie pomiędzy młotem a kowadłem

    Także nie ma znaczenia, czy Rosja zaatakowałaby nas militarnie, ponieważ atakując NATO zaatakowała naszą niezależność w regionie. Niestety trzeba się z tym faktem zmierzyć.

    1. Ad1 – jaka kompromitacja? Dla świata relacje NATO-UKR są zupełnie obojętne. Kijów z NATO nie miał żadnych umów. Pod nosem wojsk NATO miały miejsce wiele rzeczy, w tym też i akty ludobójstwa, przy biernej postawie Sojuszu, i nikt nie uznawał że NATO jest skompromitowane czy coś. Dodatkowo to nie żyjemy w czasach feudalnych by honor, zachowanie twarzy czy cokolwiek podobnego miało znaczenie inne niż słupki poparcia przy wyborach. Zresztą i PIS i PO i PSL mieli tyle kompromitacji u to nikogo nie obchodzi, że powoływanie się na ten argument to jest nieśmieszny żart…Ad2 – do 2014 Ukraina była prorosyjska zaś Polska nie była między młotek a kowadłem. Co więcej, okres prorosyjskiej Ukrainy to był okres wielkich wzrostów w Polsce.Podsumowując – nie opiera się pan na tym, jak świat działa, tylko na wyobrażeniu jak świat działa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.