Wielomski: Zjednoczony Front Antysolidaruchowy

Na niedawnej konferencji na temat obecnej kondycji i perspektyw “ruchu wolnościowego” w Polsce, zorganizowanej przez Najwyższy Czas!, zdecydowałem się wejść w małą publiczną polemikę z Januszem Korwinem-Mikke, na temat strategii wyborczej środowisk konserwatywno-liberalnych. Problem ten uważam za tak istotny, że postanowiłem poświęcić mu krótką analizę na tychże łamach, a to z tej racji, że większość naszych Czytelników jest zwolennikami i wyborcami tego środowiska.

Janusz Korwin-Mikke uważa, że prawica powinna przyjąć strategię pruskiego generała Helmuta von Moltkego i wspólnie walcząc z lewicą “uderzać oddzielnie”. Po przełożeniu tego powiedzenia na interesujący nas problem, lider partii KORWiN opowiedział się przeciwko wschodzeniu partii w szerokie sojusze wyborcze, na rzecz indywidualnych prób przejścia 5% progu wyborczego. Jestem przeciwnego zdania i to z kilku powodów:

1/ Mam duże wątpliwości czy w Polsce istnieje pięcioprocentowy elektorat konserwatywno-liberalny. Oczywiście, w ostatnich wyborach euro-parlamentarnych środowisko konserwatywno-liberalne (wtenczas jeszcze KNP) zdobyło nawet 7% głosów, a w ostatnich wyborach KORWiN o mało nie przekroczył progu 5%. Sukces w wyborach europejskich jest prosto wytłumaczyć: Polaków te wybory mało interesują, Parlament Europejski mają w nosie, w związku z czym frekwencja wyborcza jest niska. Tymczasem elektorat konserwatywno-liberalny jest stosunkowo dobrze zdyscyplinowany i idąc do urn w podobnej liczbie co zawsze, dał partii ponad 7% głosów. W wyborach do Sejmu, przy wyższej frekwencji, liczba otrzymanych procent oddanych głosów była już mniejsza i nie sięgnęła magicznej poprzeczki 5%. W żadnych wyborach sejmowych po 1989 roku środowiska konserwatywno-liberalne nie przekroczyły tej bariery i nie bardzo rozumiem skąd jest ta nadzieja, że “w następnych wyborach będzie inaczej”? Błędów nie należy powtarzać, lecz trzeba się na nich uczyć.

2/ Osiągnięcie wyniku 5,05% głosów oczywiście pozwala zdobyć kilka miejsc w Sejmie, ale ordynacja wyborcza wyraźnie preferuje partie średnie, które zdobywają co najmniej 7-8% głosów. Partie ledwo przekraczające próg dostają procentowo mniej mandatów niż procent zdobytych głosów. Znaczy to, że potencjał wyborczy nie przekłada się na potencjał sejmowy.

3/ Po 27 latach tłumaczenia Polakom korzyści ze zbudowania silnego państwa połączonego z wolnorynkową gospodarką, w miejsce słabego państwa zespolonego ze zetatyzowaną ekonomią, nie bardzo wierzę, że populus cokolwiek z tego tłumaczenia kiedykolwiek zrozumie. Skoro przez 27 lat ludzie nie zrozumieli, że niższe podatki są dla nich korzystniejsze niż wyższe, to znaczy to, iż tego typu idee są dla nich zbyt trudne. Wyborcy nie potrafią sobie wyobrazić innej konstrukcji państwa, niż państwo socjalistyczne, dlatego program konserwatywno-liberalny jest dla nich utopijny, nazbyt abstrakcyjny, nie do pomyślenia. Idea zbudowania siły politycznej na idei niskich podatków nie chwyciła. Nie okazała się dobrym paliwem politycznym. Trzeba z tego wyciągnąć wnioski. Zresztą fakt, że w ostatnich wyborach środowisko konserwatywno-liberalne otrzymało nie tradycyjne 2-3, ale prawie 5% głosów nie był przypadkiem, lecz skutkiem zmiany retoryki z anty-etatystycznej na anty-imigracyjną. Polacy nie chwytają idei antypodatkowych, ale przeraźliwie boją się islamistów, których rząd PO obiecał przyjąć, a których rząd PiS przyjmuje.

4/ W tej sytuacji uważam, że środowisko konserwatywno-liberalne powinno zmienić narrację z wolnorynkowej na umiarkowanie narodową, antyimigrancką, idąc śladem francuskiego Frontu Narodowego. Problem polega na tym, że w Polsce jest już jedno środowisko podnoszące tego typu postulaty, a mianowicie Ruch Narodowy. Wszyscy, którzy śledzą moją publicystykę wiedzą, że nigdy nie należałem do zwolenników RN (mówiąc b. delikatnie). Jednak w zaistniałej sytuacji uważam za konieczne porozumienie się konserwatywnych liberałów ze środowiskami narodowymi w celu wystawienia jednej “ekumenicznej” listy wyborczej w przyszłych wyborach parlamentarnych. Możemy mieć do narodowców 101 różnych zastrzeżeń, ale logika polityczna czyni taki sojusz koniecznym dla obydwu stron.

5/ Sojusz taki należy maksymalnie poszerzać. Od 27 lat rządzi nami konglomerat ludzi pochodzących z “Solidarności”, podzielonych i skłóconych niczym duża rodzina dzieląca spadek po bogatym pradziadku. Ale to wciąż jest jedna rodzina, jedne idee, jedne poglądy. Podziały i spory rodzinne mogą wydawać się bardzo gwałtowne, ale wszystkie strony tych sporów są zgodne w poglądzie, że nikt poza solidaruchami nie ma prawa rządzić Polską. Spory PiS z PO, KOD-em, Nowoczesną są sporami rodzinnymi w których chodzi dosłownie o wszystko poza Polską. Każda partia solidaruchowa jest tak samo demagogiczna, demokratyczna, socjalistyczna; jest zwolennikiem uzależnienia Polski od zachodnich ośrodków kierowniczych, członkostwa naszego kraju w Unii Europejskiej, zwolennikiem banderowców na Ukrainie i przekształcenia terenów między Odrą a Bugiem w pole bitwy między czołgami amerykańskimi i rosyjskimi (“wschodnia flanka NATO”). Każdy solidaruch jest taki sam. Naszym celem długofalowym nie jest pomagać Kaczyńskiemu w odsunięciu Tuska lub Tuskowi w odsunięciu Kaczyńskiego, lecz uwolnienie polskiej ziemi od solidarnościowych rządów. I dziś musimy w tej walce traktować za naszego sojusznika każdego, kto znajduje się w stanie prawicowej opozycji wobec rządzącego solidarnościowego establishmentu, bez względu na to czy to jest opozycja prawicowa politycznie, kulturowo czy ekonomicznie. Trzeba powołać coś, co roboczo określiłbym mianem Zjednoczonego Frontu Antysolidaruchowego.

Dewiza Moltkego sprawdza się na militarnych polach bitew, gdy wróg atakowany jest z kilku stron równocześnie. Tyle tylko, że wróg solidaruchowski siedzi w bunkrze z pięcioprocentowego pancerza i jeśli atakowany będzie ze wszystkich stron, to nikt przez ten pancerz samodzielnie się nie przebije.

Adam Wielomski

 

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

1 thought on “Wielomski: Zjednoczony Front Antysolidaruchowy”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *