Wygrana Donalda Trumpa to porażka polskiej polityki wschodniej. Rozmowa Leonida Sigana z politologiem prof. Adamem Wielomskim

 

— Odbyła się rozmowa telefoniczna prezydenta Putina z prezydentem-elektem Donaldem Trumpem. Jaka jest wymowa tego faktu?

— Oczywiście takie fakty mają swoją wymowę. Zawsze uważa się na przykład, że wielkie znaczenie ma pierwsza wizyta zagraniczna nowo wybranego prezydenta. Dotyczy to zresztą nie tylko USA, ale wszystkich innych krajów, a w przypadku systemów kanclerskich, pierwsza wizyta premiera. To, że taka rozmowa telefoniczna odbyła się, także ma swoją wymowę. Podstawowa różnica między Donaldem Trumpem, a poprzednimi prezydentami jest taka, że poprzednie ekipy amerykańskie koniecznie chciały utrzymać hegemonię USA w świecie i tzw. koncepcję świata jednobiegunowego. Donald Trump, w moim przekonaniu, godzi się z tym, że Stany Zjednoczone nie są w stanie utrzymać swojej hegemonii nad całym światem. On godzi się na podział wpływów na naszym globie, czyli powstanie świata wielobiegunowego, w którym będzie wielość ośrodków. Chodzi o coś takiego, co w XIX wieku w dyplomacji europejskiej nazywano „koncertem mocarstw”, czyli było kilka mocarstw europejskich, które decydowały o pokoju na kontynencie. W tej chwili Donald Trump zapewne zaproponuje podobny wariant światu, godząc się z tym, że na świecie będzie kilka mocarstw, które razem tym światem zarządzają. Tymi krajami na pewno będą Stany Zjednoczone, Rosja, Chiny i jakaś forma Europy, która prawdopodobnie wyłoni się po wyborach prezydenckich we Francji w 2017 roku. Nie wiadomo jeszcze, czy to będzie Unia Europejska jako całość, czy też najważniejsze państwa europejskie.

— Prezydent-elekt podkreślił, że bardzo liczy na trwałe relacje z Rosją i Rosjanami, co bardzo odbiega od dotychczasowej linii Unii Europejskiej. Czy na tym kierunku mogą być jakieś zmiany przy obecnym kierownictwie Unii?

— Rozmowa prezydenta-elekta, który jeszcze nie jest prezydentem urzędującym, może mieć charakter tylko i wyłącznie kurtuazyjny. Prezydent-elekt, który nie pełni jeszcze funkcji, nie może w imieniu państwa czegoś formalnie deklarować. Jednakże ton tej rozmowy, jak i różne zapowiedzi Donalda Trumpa w czasie kampanii wyborczej, wskazują na to, że ulegnie zmianie polityka amerykańska w stosunku do Rosji, i co się z tym wiąże, prawdopodobnie w takich kwestiach jak Ukraina czy konflikt w Syrii. Myślę, że Donald Trump nie jest zainteresowany podsycaniem dalszej obustronnej wrogości. W swojej kampanii wyborczej wielokrotnie deklarował, że największe zagrożenie dla amerykańskich wpływów w świecie i dla amerykańskiej potęgi widzi nie w Rosji, lecz w Chinach, które bardzo gwałtownie rosną gospodarczo i stają się pierwszą potęgą gospodarczą świata. Trump jest świadomy tego, że zasoby amerykańskie są ograniczone i nie pozwalają konkurować jednocześnie z obydwoma tymi państwami.

— W mediach głośno mówi się o fiasku polskiej dyplomacji, która zlekceważyła możliwości wyboru Amerykanów.

— Zdecydowanie tak, o czym pisałem w różnych felietonach na ten temat, że polska dyplomacja była przygotowana tylko i wyłącznie na jeden wariant, to znaczy na zwycięstwo Hillary Clinton. Nie doceniono Donalda Trumpa. Nie doceniono również zniechęcenia amerykańskiego społeczeństwa do rządów neokonserwatystów i tych demokratów, którzy ten program neokonserwatywny realizują. Mam na myśli politykę wewnętrzną jak i politykę zagraniczną. Polska dyplomacja stawiała na Hillary Clinton, jako na rzecz naturalną. W tej chwili Polska milczy, wyraźnie nie wiedząc, jak się zachować w tej sprawie. Nie była zupełnie przygotowana na ten wariant. Myślę, że polska dyplomacja, w ogóle polskie kierownictwo, mam tu na myśli de facto Jarosława Kaczyńskiego, ma dwa wyjścia. Wyjście pierwsze polega na dokonaniu przewartościowania polskiej polityki zagranicznej, co oznacza prawdopodobnie konieczność poświęcenia ministrów Macierewicza i Waszczykowskiego. Ale jest i druga możliwość, czyli samotna dalsza konfrontacja z Rosją, bez wsparcia sojusznika amerykańskiego. To oczywiście prowadzi tę politykę donikąd, ponieważ Polska nie ma potencjału, aby sama ciągnąć konflikt z Rosją i sama bronić Ukrainy.

Rozmawiał Leonid Sigan

Czytaj więcej: https://pl.sputniknews.com/polska/201611164247485-fiasko-polskiej-dyplomacji/

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *