Ziętek-Wielomska: Pożegnania nadszedł czas

Tak w życiu bywa, że ludzie i miejsca się zmieniają i pewne rzeczy przestają do siebie pasować. Tak też i stało się z Myślą Polską, która w ciągu ostatnich 2-3 lat przeżyła gruntowną zmianę linii programowej. Na początku obserwowałam, jak trwała i głęboka będzie ta zmiana. Od kilku miesięcy było już widać jasno i wyraźnie, że to jest coś więcej niż zmiana, to jest tak naprawdę podmiana. Swoją merytoryczną krytykę przedstawiłam w ostatnim numerze MP z 2022 r. i zatytułowałam ją „Mówić Duginem, myśleć Haushoferem”. Na łamach tego samego numeru do tekstu ustosunkował się redaktor Przemysław Piasta.

I jestem mu bardzo wdzięczna za jego wypowiedź, gdyż całkowicie potwierdził moją diagnozę, że redakcja MP geostrategiczny i ideologiczny testament Romana Dmowskiego uważa za nieaktualny i postanowiła dopasować się do „realiów”. I ma do tego absolutnie prawo, choć uczciwiej byłoby zrezygnować z endeckiej fasady. Ale to już kwestia indywidualnie wyznawanych wartości. Ale cóż, redaktor Piasta miast się wczytać w merytoryczny wymiar mojej wypowiedzi, postanowił ją wyśmiać, stylizując się przy tym na tego, który już wyrósł z krótkich spodenek i zrozumiał, że Dmowski to już historia, umieszczając mnie przy tym w gronie osób, którymi ewidentnie pogardza.

A esencją całego sporu jest moje twierdzenie, że Dmowski nie tylko się nie skończył, ale jego niezafałszowana myśl jest nam dzisiaj najbardziej potrzebna. Jeśli red. Piasta nie dostrzega tego, co Dmowski ma nam dziś do powiedzenia, to sam sobie wystawił świadectwo. I nie tylko sobie zresztą.

W skrócie. Jakie jest najważniejsze przesłanie testamentu Dmowskiego: wskazanie, że dla Polski śmiertelnym zagrożeniem jest niemiecki projekt budowy Mitteleuropy oraz wasalizacja Rosji przez Niemcy, gdyż to dałoby Niemcom nieskrępowaną władzę nie tylko nad naszym regionem, ale także i w dalszej kolejności nad całą Europą. To jest esencja, jądro, rdzeń testamentu Dmowskiego. Stąd też brała się jego słuszna konkluzja, że Polska musi oprzeć się na Rosji, gdyż ta, owszem, uciska naród polski, ale nie dąży do całkowitego zniszczenia polskości jako polskości, gdyż nie ma planów opanowania naszego terytorium w takim stopniu, w jakim planują to Niemcy. Ci ostatni cały obszar dorzecza Wisły traktują jako swój heimat, nie mówiąc o Śląsku czy Pomorzu. W umysłowości niemieckiej te tereny od 1000 lat traktowane są jako obszar niemieckiej kolonizacji i absolutnie nic nie wskazuje na to, żeby w tej kwestii kiedykolwiek cokolwiek się zmieniło!

I tutaj oczywiście istnieje podstawowy spór między mną a nową linią redakcji. Stoimy praktycznie po dwóch stronach barykady. Autorem tej nowej linii jest oczywiście Mateusz Piskorski, ale jej duchowym patronem mógłby być Tomasz Gabiś, który od lat na polskiej prawicy propaguje obraz Niemców jako ofiar Anglosasów, którzy nie stanowią dla Polski i Europy żadnego zagrożenia, a wręcz przeciwnie, są największą nadzieją dla Starego Kontynentu na drodze do odzyskania utraconej świetności. Mamy stanąć u ich boku, by wspólnymi siłami przegonić demoliberalną anglosaską zarazę i wspólnie budować zjednoczoną Europę. Stąd też Gabiś długo uważał siebie za konserwatystę, bo to jest wizja niemieckich konserwatystów marzących o nowym katechonicznym Sacrum Imperium. Gabiś jasno wykładał swoje poglądy i stanowi cenne źródło wiedzy do studiowania tego niemieckiego snu o imperium. Dobrze go rozumiał i czuł, co widać w jego tekstach, w których unosi się tenże niemiecki duch imperialny. Z endecją oczywiście nic go nigdy nie łączyło.

Kwestia sporna dotyczy tego, co budowa takiego imperium oznaczałaby dla Polski. I o to wszystko się rozgrywa. Wszyscy zwolennicy tej niemieckiej idei – bo tak jak napisałam w moim wspomnianym tekście Dugin to tylko fasada, za którą ukrywa się niemiecka geopolityka, to jest rzecz zupełnie oczywista – wierzą niemieckim imperialistom, że oni swoje imperium będą budować zupełnie inaczej niż ci źli Anglosasi. Przebadałam niemiecką propagandę imperialną z ostatniego tysiąclecia i tam zawsze jest dokładnie to samo. Grabiąc i mordując inne narody twierdzili, że robią to dla ich dobra. To jest określony stan umysłu, który rozumiał Dmowski, a którego nie zrozumiał redaktor Gabiś czy inni, którzy zachwycili się niemczyzną. I tego nie rozumie nowy główny ideolog Myśli Polskiej, czyli Mateusz Piskorski. Bo oczywiście to on narzucił środowisku swoje proniemieckie poglądy, maskowane za rusofilią, co miało stworzyć pozór, że to ma coś wspólnego z endecją. Stąd też pojawił się Dugin i jego antyamerykanizm, który ma pchnąć polską prawicę w objęcia rewizjonistystycznych środowisk niemieckich. Nazwijmy rzecz po imieniu. I redakcja Myśli Polskiej w to wdepnęła, na swoją własną odpowiedzialność.

Podług nowej linii redakcji Niemcy po 1945 r. się zmieniły, są krajem rzekomo okupowanym przez USA, nieszkodliwym, przyjaznym dla sąsiadów, dzielącymi z nimi wspólny los pokrzywdzonych. Więc teraz musimy postawić na Niemców, żeby oni mogli wyzwolić nas z anglosaskiej niewoli. A co potem – to się zobaczy. Ważne, żeby tego anglosaskiego kata narodów więcej już nie było. A ja właśnie zadaję dokładnie to pytanie – co dalej? I wiem co będzie dalej, bo niemieckie elity tylko czekają na ten moment, by móc powrócić do realizacji dawnych celów. Od 24 lutego 2022 zresztą coraz bardziej to widać – czołowi niemieccy politycy otwarcie już mówią o geopolityce i Weltpolitik. A dla Polski oznaczać to może tylko katastrofę. Niemcy czekają na upadek USA, by móc powrócić do realizacji celów I WŚ. Jakie to były cele, wystarczy popatrzeć na przebieg granic ustalonych w pokoju brzeskim.

Tak, to ci biedni, dzielnie walczący z liberalizmem Niemcy za namową Aleksandra Parvusa, czyli Aleksandra Izraela Łazariewicza Helphanda, wysłali do Rosji niemieckiego agenta Lenina, żeby w ten sposób zniszczyć Rosję. I nic nie zrobili dla ratowania rodziny carskiej,  z którą przecież Hohenzollernowie byli spokrewnieni. Warto na marginesie przypomnieć, że już Dmowski przestrzegał, że Niemcy używają socjaldemokracji i lewicy do realizacji swoich celów, w szczególności robienia za ich pomocą dywersji na terenie obcych państw. I to ci sami Niemcy utworzyli „niepodległą Ukrainę”. Tu się także pojawia pytanie, kto był prawdziwym pomysłodawcą tego projektu i kto z kim zawarł jaki geschäft? A jak wyglądać miała Polska?  Polska owszem miała istnieć, jako państwo kadłubkowe. Tak, to był pomysł niemiecki. Oddanie Ukrainie choćby Chełmszczyzny było przez Polaków uznane za czwarty rozbiór Polski i całkowitą kompromitację opcji proniemieckiej.

Wtedy projekt upadł, właśnie ze względu na tych przebrzydłych Amerykanów. Tak, tylko dzięki USA i polityce Dmowskiego i Paderewskiego Polska wróciła na mapę Europy. Dla Niemców był to „bękart Wersalu” – dla niemieckich środowisk rewizjonistycznych, tych właśnie antyamerykańskich niemieckich „narodowców”, takim bękartem jest do dziś. To jest ten właśnie moment historii, w którym interes Polaków i Niemców był całkowicie rozbieżny i w tej kwestii do dnia dzisiejszego nic kompletnie się nie zmieniło!!! Niemcy mieli powody do tego, by nienawidzić Amerykanów, bo gdyby nie było tego zamorskiego imperium historia pewnie inaczej by się potoczyła – być może tak jak sobie tego życzyli. Ale Polski by już nie było, bo to kadłubkowe państewko nie miało żadnej racji bytu. Umarłoby w końcu śmiercią naturalną. Perspektywa Niemiec i Polski w ocenie tamtych wydarzeń jest diametralnie odmienna i taką pozostaje do dziś.

Druga wojna światowa było próbą realizacji tego samego projektu, ale w sposób całkowicie zradykalizowany, żeby jak najszybciej osiągnąć wszystkie swoje cele. I znowu ci przebrzydli Amerykanie wraz ze Związkiem Radzieckim zniszczyli niemieckie plany. Także i w tym wypadku perspektywa Polski jest całkowicie odmienna od tej niemieckiej. To była niemiecka katastrofa, ale nie polska i nie europejska.  A po 1945 r. elity Niemiec Zachodnich dogadały się z Anglosasami, że będą wiernymi sojusznikami w zamian za to, że będą mogli powoli odbudowywać swoją gospodarczą pozycję i „jednoczyć Europę”, co opisałam w swojej książce „Niemiecki sen o imperium”. I od samego początku wiedzieli, że muszą po prostu czekać na ten moment, kiedy USA przestaną być hegemonem. I ten moment zbliża się wielkimi krokami. I czego się obawiają? Że pojawią się tacy ludzie jak Wielomscy, którzy w swoich licznych publikacjach pokazują, że Niemcy nie są w stanie myśleć kategoriami państw narodowych i że cały czas realizują swój stary plan i że należy trzymać się tego, o czym mówił Dmowski. Bo Niemcy nie przewidują istnienia jakiejkolwiek suwerennej Polski. I dlatego Ziętek-Wielomska w swoim tekście wskazała, że Polska powinna związać się z Rosją i Chinami, by powtórzyć ten sam plan, który zrealizował Dmowski 100 lat temu, ale w nowych okolicznościach. Bo USA to hegemon upadający, nowym hegemonem stają się Chiny, dokładnie tak samo jak USA te 100 lat temu, kiedy wchodziły na arenę dziejów jako nowa potęga. I ta Ziętek-Wielomska powtarza, że Rosja weszła w ścisły sojusz z Chinami, co oznacza koniec jakiejkolwiek głębszej współpracy rosyjsko-niemieckiej, a więc koniec całej geopolityki niemieckiej! A tym samym całkowite fiasko nowej linii programowej Myśli Polskiej.

Cóż, na zakończenie mogę tylko sparafrazować wiadome słowa: Redakcja Myśli Polskiej bardziej nienawidzi Ameryki niż kocha Polskę. I pozostaje mi tylko wyrazić żal, że przeciwnikowi udało się przejąć medium, które właśnie w tych czasach powinno być głównym bastionem walki z geopolityką niemiecką, a które zamiast tego stało się jedną z jej głównych tub propagandowych. Czy z nami czy bez nas, nowy hegemon istnienia niemieckiego imperium nie przewiduje. Mam jednak nadzieję, że Polska do tego momentu przeżyje i znajdzie godne siebie miejsce w projekcie wspólnie realizowanym przez Rosję i Chiny. I że tym samym zostanie wykonany testament Romana Dmowskiego.

Magdalena Ziętek-Wielomska

PS

„Myśl Polska” odmówiła zmieszczenia tego tekstu na swoich łamach.

Click to rate this post!
[Total: 62 Average: 4.1]
Facebook

23 thoughts on “Ziętek-Wielomska: Pożegnania nadszedł czas”

  1. Odmawianie publikacji polemiki, szczególnie gdy jest się bardzo niszowym medium jest słabym ruchem. Nie tylko z punktu widzenia uczciwości intelektualnej, ale nawet zwykłego marketingu.

    W polityce powinno się kierować realizmem, ale my – jako ludzie – nie jesteśmy obiektywni w odbiorze rzeczywistości. Cenzura na skalę państwową, czy niszową utrwala subiektywny punkt widzenia, co prowadzi dalej do popełniania błędów.

  2. Jeśli szanowna pani autorka czytałaby komentarze, miałbym jedno pytanie. Skąd pewność że ChRL nie jest na rękę zjednoczona Europa pod niemieckim przywództwem? Np. Radosław Pyffel od lat zajmujący się opisywaniem polityki państwa środka, z tego co pamiętam ma odmienne spostrzeżenia. Byłbym wdzięczny za bardziej szczegółowe uargumentowanie tej kwestii.

    1. Zdecydowanie, Xi Jinping jest za wbiciem klina pomiędzy Anglosasów i UE. Xi boi się zjednoczonego Zachodu, bo UE+USA to dla Chin za dużo. Chiny mogą stosunkowo niskim kosztem stać się nr 1, jeśli świat będzie co najmniej 3-biegunowy. Jeżeli jednak Zachód pozostanie zjednoczony i świat będzie 2-biegunowy, to Chiny przerżną nową zimną wojnę i Rosja – jako gospodarczy oraz technologiczny karzeł – im nie pomoże. Dla USA istotne są potęgi gospodarcze (Japonia, Niemcy) oraz państwa stosunkowo silne militarnie (UK i Francja). Nie wspominam o całym QUAD, ANZUS i AUKUS. Dlatego też Chiny planują układać się z „wielką czwórką” UE – bez Polski, aby pomóc „starej UE” lewarować się w stosunku do USA.

      Niemcy i Chiny rozumieją się dobrze, bo są to państwa, których obywatele są dość oszczędni, zaś wilczą część PKB zawdzięczają eksportowi. I jedni, i drudzy na obecnej wojnie tracą w stosunku do USA. Niemcy są potrzebne Chinom jako zachodnia, technologiczna potęga. Oba państwa mają dodatni bilans handlowy, zaś Chiny dla Niemiec są największym partnerem handlowym. Słynne pociągi Maglev w Chinach to nic innego, jak produkt „made in Germany”. Poza tym waluta EURO jest Chinom na rękę jako potencjalna przeciwwaga dla pozycji $. W kwestii podziału Zachodu – Chiny i Rosja mówią jednym głosem. Żadna współpraca Niemiec i Rosji nie jest dla Chin problemem – wręcz przeciwnie, oni potrzebują Rosji ze swoim Nord Streamem, aby mieć dodatkowe narzędzie nacisku na Niemcy i Rosja mogłaby im w tym pomóc.

      1. No właśnie wbicie klina pomiędzy Anglosasów a UE, gdzie w Unii pierwsze skrzypce będą grały Niemcy. A tu chodzi (jak rozumiem koncepcję p. MZ-W) o to aby nie dopuścić do federacji UE, w której to Polska straciłaby resztki niepodległości, a pomóc w tym by miała ChRL. Niestety partnerstwo 16+1 się rozpadło, a nie widzę obecnie większych starań ani ze strony chińskiej ani państw Europy wschodniej żeby powrócić do tego formatu. Proszę mnie wyprowadzić z błędu jeśli są informacje świadczące o tym iż Chiny mogą zablokować federalizację UE.

          1. Tu można zadać podobne pytanie jak wobec „kwestii chińskiej”. Skąd ta pewność? Bo oprócz chciejstwa nic na to nie wskazuje.

  3. Bzdura! Prof. Bogdan Góralczyk w kółko podkreśla, że ChRL nie zawiera sojuszy! Dodatkowo twierdzi, że Pekin nie zagwarantuje nam bezpieczeństwa. Chiny mają nikłe zdolności sojusznicze i jeszcze mniejsze możliwości projekcji siły z dala od swoich granic. USA dzięki współpracy z Anglosasami, Japonią, Koreą Południową, Tajwanem, Indiami i UE, mają prawie 3-krotną przewagę nad potencjalnym blokiem autokracji i dzięki temu mogą się lewarować. Sojusz z Chinami byłby typowym „sojuszem egzotycznym”. Zresztą – Chiny w zasadzie potrzebują Rosji i Niemiec po to, aby dzielić Zachód i rozgrywać USA. Ewentualna emancypacja RFN spod amerykańskiej hegemonii jest w żywotnym interesie Pekinu, bo rozpad Zachodu na dwie strefy wpływów byłby większym ciosem w USA niż ewentualny sojusz ze słabą ekonomicznie Rosją.

    1. @Hans Asperger. 100% racji. Dodam, że pani Magdalenie nie powinny się mylić sojusze z balansowaniem. Chiny nigdy nie będą bronić Polski jako obszaru bezpośrednich interesów Niemiec i Rosji, gdyż współpraca z tymi państwami jest dla Chin znacznie ważniejsza niż obrona interesów Polski. Chiny dla Polski to tej klasy „sojusznik” jak Wlk. Brytania w 1939 r.
      USA pozwalają Polsce balansować i Niemcy i Rosję – to fakt oczywisty.
      Dobrze byłoby też zrozumieć, że UE mogłaby być najważniejszym balanserem Polski przed Niemcami, gdyby porzucić zaciemniającą geopolitykę tzw. „agendę LGBT” i nieprawdziwy mit o hegemonii Niemiec w tej organizacji międzynarodowej.

  4. Nie, nie, nie… Pani Magdaleno, Niemcy najpierw oparły się na Anglosasach, żeby zrzucić okupację sowiecką i zjednoczyć kraj. Teraz mają zamiar pompować Chiny, żeby pozbyć się wpływów amerykańskich. Kilka lat temu rząd w Berlinie pozwolił na sprzedaż do Chin potężnych silników dieslowskich, które ostatecznie zostały zamontowane na okrętach chińskiej marynarki. Przypadek i zwykły biznes? Nie sądzę. Niemcy dobrze wiedzą, że Chińczycy stosują inżynierię wsteczną. Podobny manewr przećwiczyli z Japonią w czasach II wojny światowej. Chodzi o usunięcie amerykańskich wpływów z Europy i Pacyfik świetnie się do tego nadaje.

  5. Hegemon niemiecki jaki ? Regionalny czy światowy? Do tego drugiego potrzebują Moskwy. Moskwa zaś zawsze chętnie pojdzie na wspolprace pod tytulem my mamy surowce wy technologie. Zrobilismy tez wiele zeby przekonać Moskwę ze do niczego jej potrzebni nie jestesmy, strefa wpływów zachodnia, terytorium bez znaczenia. Pani logika byłaby alternatywą w lustrzanym wariancie w którym Chiny przejmują Trójmorze przeciwko sojuszowi Niemiecko ROsyjskiemu. Nie sądze by CHiny miały ambicję jezdzić z wojskami po całym globie jak amerykanie. DLa nich najważniejsza jest spójność wewnętrzna. A Polska mentalnie nie jest w stanie się odkleić od zachodu. Tak więc pani informowanie o niemieckim zagrożeniu jest ze wszech miar słuszne, ale do walki w ramach Europy. Zadnego bloku wschodniego nie będzie, chyba ze na skutek 3 wojny swiatowej ktorej my już nie przezyjemy.

    1. Jest inaczej niż MZ-W myśli. Wzrost potęgi Chin stanowi dla Polski problem, bo wiąże ręce Amerykanom. Dzięki temu państwa takie jak Rosja, Niemcy, Turcja, Iran czy Arabia Saudyjska odzyskują autonomię strategiczną i zaczynają się sadzić. Ewentualnie, nawet jeśli będą dalej współpracować z USA, to każą sobie za to słono płacić. Tak czy inaczej, oznacza to wzrost postaw roszczeniowych wśród lokalnych graczy.

  6. Trochę dziwna ta zmiana linii programowej Myśli Polskiej. O panu Przemysławie Piaście, sądząc z jego licznych wypowiedzi na łamach MP oraz w na kanale MP na YouTube, możnaby wszystko powiedzieć, tylko nie to, że jest germanofilem.

  7. POPIERAM. Wszytko prawda. Szkoda, bo felietony Wielomskich były jednym z jasnych punktów gazety. Stały na wysokim poziomie. Jestem za linią M. Ziętek-Wielomskiej.

  8. Oczywiście że Niemcy nie ą żadnym zagrożeniem dla Polski. Przeciwnie , są Niemcy Polski najbogatszym sąsiadem i największym partnerem handlowym. Zresztą zazwyczaj w naszej wzajemnej historii tak bywało. Cała ten rzekomy „odwieczny” konflikt polsko-niemiecki trwał w rzeczywistości dokładnie 81 lat. Słownie osiemdziesiąt jeden. Tyle co życie jednego człowieka. Wrogiem Polski były Prusy, a nie Niemcy. Dla Niemiec (Cesarstwa) Prusy były również wrogiem, w niewiele mniejszym stopniu niż dla Polski. Dopiero kiedy Prusom udał się podbój Niemiec w 1866 roku, konflikt polsko-pruski stał się konfliktem polsko-niemieckim. I skończył się dokładnie wtedy kiedy skończyły się Prusy, w roku 1947.

    Zarówno wcześniej jak i później, centrum ciężkości Niemiec znajdowało się nad Renem i Dunajem, a granica polsko-niemiecka należała do najspokojniejszych i najbardziej pokojowych w Europie.

    Obecnie jedynym zagrożeniem dla Polski jest agresywna polityka Rosji i katechona Putina. Kiedy Rosja się rozleci, zniknie i to ostatnie zagrożenie.

    Twierdzenia Dmowskiego, ogólnie słuszne w momencie ich wygłaszania, dzisiaj są już od dawna nieaktualne. Narody, przynajmniej te cywilizowane, budują swoją pomyślność na wzajemnej współpracy, a nie na wzajemnej wrogości.

    1. Pilaster jak zwykle pokazuje, że w szkole grał w bierki zamiast słuchać nauczyciela – tym razem na historii. Proponowałbym zobaczyć jak długo ciągnęły się konflikty już w XI i XII wieku, co wynikało (już wtedy!) z mocno imperialistycznego naszych sąsiadów. Oczywiście chrzest braliśmy od Czechów też zupełnie bez związku z podejściem Niemców do Polski? 😉 No, ale jak się uznaje, że Prusy to jacyś kosmici, którzy podbili Niemców i byli ich wrogami żeby tylko nie pamiętać o 123 latach zaborów, to śmiało można powiedzieć, że szpagatów pilastra ciąg dalszy za 3,2,1… 😉 Niedługo się dowiemy od tego geniusza, że tak naprawdę to II wojna światowa to epizod, w którym również jacyś naziści najechali biednych, pokojowo nastawionych do Polaków Niemców 😀

  9. Sojuszów nie kupuje się od ręki w sklepie z sojuszami. A my nie jesteśmy specjalnym podmiotem w polityce zagranicznej. Zbyt dużą rolę przywiązuje się na obydwu stronach do polityki zagranicznej , kosztem pomysłów jak „w milczeniu się zbroić”. Czy praca u podstaw nie powinna być elementem przez panią promowanego etosu pozytywistycznego? A nie rozwazania jak powstaniemy z kolan rewolucyjnie pod przewodem wschodniego katechona. Wszystko zależy od tego na co my jestesmy sami gotowi. Reszta to tylko okoliczności .

  10. „I od samego początku wiedzieli, że muszą po prostu czekać na ten moment, kiedy USA przestaną być hegemonem. I ten moment zbliża się wielkimi krokami.” – tak samo jak rychły upadek dolara, który wieszczyła Pani około pół roku temu, a którego wyglądam i dostrzec nie mogę. Mam nieodparte wrażenie, że na szeroko (w zasadzie to aż za szeroko) rozumianej prawicy każdy musi palnąć jakąś rzecz, której będzie się uparcie trzymał i zawzięcie niczym Hegel twierdził „jeśli fakty przeczą teorii to tym gorzej dla faktów”. Korwin od 30 lat mówi o rychłym upadku ZUS a pani Ziętek-Wielomska o upadku dolara i USA.

    1. Sami Chińczycy twierdzą, że gdzieś dopiero w 2035 staną się państwem w miarę nowoczesnym technologicznie, zaś największą militarną potęgą ok. 2049 r. I nie jest tak, że Chiny w jakiś sposób zastąpią USA. Wtedy świat będzie wielobiegunowy i potęga nawet najsilniejszych państw będzie po prostu rozcieńczana przez całą masę regionalnych mocarstw i pomniejszych graczy. Najsilniejsi będą jak Niemcy w UE – za mali i za słabi, aby w pojedynkę cokolwiek zawojować.

  11. Tylko że obszerna polemika w sprawie linii programowej Myśli Polskiej już była. Wydaje się że wyraz ” katecho” pisze się przez „ch”

  12. Tak na prawdę, całe to zamieszanie wokół „MP” spowodowane jest słabymi wynikami rosyjskiej „operacji specjalnej”, która nie idzie po myśli naszych nacjokratów. Rosja tę wojnę przegra, zaś Amerykanie będą dążyli do rozbicia FR, które obecnie jest im na rękę, ale Chinom jeszcze nie. W obecnej sytuacji Chińczycy okazali się strasznymi miękiszonami, przy których Niemcy wyrastają na istnych jastrzębi. Gdy Rosja przegrywa, nasi nacjokraci robią rozmaite wolty, walą w Niemców na zasadzie „łapaj złodzieja”, albo uciekają w bezpieczne tematy – jak prof. Adam Wielomski z Hararim.

    1. Akurat „walenie w Niemców” jest słuszne. W końcu kto nam niszczy kopalnie, Putin czy UE po przewodnim wpływem Berlina?

  13. Kilka rzeczy wskazuje na to , ze Niemcy sa tak samo suwerenne jak Polska. Na przykladzie Polski , sposobu, w jaki Polacy sa wprzegani w realizowanie amerykanskije polityki , mozemy dostrzec podobna metode zastosowana na Niemcach.Dla Niemcow sa bajeczki o budowie VI Rzeszy , a dla Polakow bujdy o miedzymorzu. Bajka dla Niemcow jest bardziej dopracowana , poniewaz zludzenie , ze Niemcy sa suwerenne , odegralo istotna role we wprowadzeniu w blad Rosjan. Srodowisko bezwstydnie sprzedajace polskie interesy Amerykanom faktycznie prowadzi polityke podporzadkowania naszego kraju Niemcom . Ten fenomen powinien zastanowic obserwatorow. Przy pewnych zalozeniach niezbyt chwalebnych dla Piskorskiego mozna zobaczyc w jego skrecie na Niemcy dzialanie wspierajace PIS-owski amerykansko-niemiecki fenomen. Rosja wygra wojne ze Stanami Zjednoczonymi na Ukrainie , jesli Rosjanie zrozumieja , ze ta wojna jest glownym frontem walki Amerykanow z Chinami . To sie dzieje , Zwyciestwo Amerykanow na Ukrainie oznacza zaglade Polski i polskiego narodu . Ktos , kto uwazaa sie za Polaka i sobie tego zyczy na pewno ma klopoty z orientacja w rzeczywistosci. Konkretny wniosek z przyjetych przeze mnie zalozen jest taki , ze niemieckie leopardy i amerykanskie abramsy znajda sie duzej ilosci na Ukrainie , a to co ogladamy jest rodzajem zaslony dymnej dla tej operacji. Nalezy sie spodziewac ,ze skala konfliktu gwaltownie zwiekszy sie z raczej pewnym uzyciem broni atomowej. Tym , co jeszcze nie rozumieja , wyjasniam , ze ten l;os sprowadza na nas POPIS , UE i Amerykanie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *