Miksa: Mossor i katolicki pogrzeb Świerczewskiego

Przypadająca w tym roku 70. rocznica akcji Wisła stała się okazją do przypomnienia o tym wydarzeniu, które przypomnijmy w 2007 Prezydent Polski Lech Kaczyński i Prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko we wspólnym oświadczeniu potępili akcję „Wisła” i stwierdzili, że była ona sprzeczna z podstawowymi prawami człowieka. Prezydent Juszczenko stwierdził 27 kwietnia 2007, iż „winowajcą tej operacji był totalitarny reżim komunistyczny”.

Czy rzeczywiście prezydent Kaczyński słusznie postąpił potępiając akcję a Juszczenko słusznie przedstawia ją z punku widzenia totalitarnych działań Polski Ludowej na te pytania odpowiada najnowsza publikacja Marka Koprowskiego pt. „Akcja „Wisła”. Ostateczna rozprawa z OUN-UPA”. Patronat nad książką objął między innymi tygodnik „Myśl Polska”. Sama publikacja jest poszerzeniem i uzupełnieniem wiedzy autora, którą zawarł w publikacji, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Replika w ubiegłym roku pt. Akcja „Wisła”. Krwawa wojna z OUN-UPA. Autor książki, który od dwudziestu lat zajmuje się problematyką związaną z obecnością Polaków i kultury polskiej na Wschodzie już w pierwszym rozdziale w mocny i rzeczowy sposób uzasadnia potrzebę realizacji samej akcji oraz dezawuuje tezy o tym jakoby przedsięwzięcie to było z prawem międzynarodowym a możliwe było do realizacji jedynie w kraju totalitarnym jakim była wówczas Polska.

Koprowski pisze, że akcja była zgodna z polską racją stanu, o tym że mitem jest twierdzenie jakoby była przeprowadzona na zlecenie radzieckich mocodawców i z udziałem radzieckich oficerów i stwierdza: „Była to polska inicjatywa, wykonana polskimi rękami. nie opracowali jej oficerowie radzieccy, ale polscy, i to „sanacyjnego chowu”. Jej plan opracował gen. Stefan Mossor, wybitny teoretyk sztuki wojennej, prawa ręka Tadeusza Kutrzeby, twórca planów wojny Polski z Niemcami. Optował on twardo za przesiedleniem Ukraińców na Ziemie Odzyskane, uważając, że jest to jedyna droga ostatecznego rozprawienia się z OUN-UPA. Sztab Grupy Operacyjnej „Wisła” w znacznej mierze skompletował sam Mossor. Otaczał się on oficerami przedwrześniowymi. Do oficerów przybyłych ze Wschodu odnosił się niechętnie”.

Swoje plany dotyczące operacji „Wisła” przygotowywał w oparciu o przedwojenne doświadczenia Korpusu Ochrony Pogranicza (KOP) oraz w oparciu o rozporządzenia na podstawie, których działał KOP w strefie pogranicza. Przepisy rodem z II RP mówiły, iż KOP ma prawo wysiedlić każdego obywatela, którego uzna za niepożądanego ze względu na bezpieczeństwo granic państwa w pasie 30 km od granicy, w głąb terytorium RP. Operacja „Wisła” bazowała więc na sanacyjnej podstawie prawnej ustanowionej przez sanacyjną świtę Piłsudskiego a nie tak jak się to próbuje przedstawiać, w oparciu o rozporządzenia komunistycznej Polski.

Nie jest prawdą jakoby Polska złamała prawo międzynarodowe dokonując przesiedleń Ukraińców. W tej kwestii autor podpiera się autorytetem Krzysztofa Skubiszewskiego, który był między innymi sędzią Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze oraz specjalistą w zakresie problematyki wysiedleń ludności. Skubiszewski w swoich artykułach z początku lat dziewięćdziesiątych odpiera po kolei wszystkie zarzuty dotyczące złamania przez Polskę kolejnych traktatów. Na kartach książki znajdziemy też opinię autora na temat próby wydzielenia tej operacji z całego procesu nasilającej się agresji mniejszości ukraińskiej na kresach jeszcze II RP, poprzez preludium do genocydu Polaków, które miało miejsce we wrześniu 1939 r., a skończywszy na rzezi Polaków zapoczątkowanej w 1943 roku.

Poprzedzające akcję bestialstwo ukraińskich sotni na terenie Podkarpacia było jedynie elementem większego planu ukraińskich nacjonalistów przygotowanego jeszcze i zatwierdzonego przez OUN-UPA jeszcze w okresie II RP. Nie była to więc ślepa i bezmyślna zemsta a racjonalne przeciwdziałanie wieloletniemu bandytyzmowi strony ukraińskiej. O słuszności przyjęcia takiego rozwiązania świadczą również opinie samych członków ukraińskich sotni, które wielokrotnie przytacza autor.

Kolejnym mitem, z którym rozprawia się autor w oparciu o źródła jest kłamliwa teza głoszona przez stronę ukraińską mówiąca o tysiącach ukraińskich ofiar w ramach prowadzonych działań operacyjnych WP w trakcie trwania akcji. W rzeczywistości wyrokiem sądów wojskowych w trakcie trwania akcji na śmierć skazano 173 osoby, aresztowano łącznie 2.274 osoby z czego 1.648 zwolniono. Dla porównania w ZSRR w 1946 roku a więc w czasie, w którym już UPA przeniosło główny ciężar swoich działań na teren Polski NKWD zabiło 111 tysięcy osób a aresztowało 251 tysięcy, co pokazuje skalę różnicy.

Ostatnim z wielkich mitów operacji, z którym rozprawia się autor jest ten dotyczący obozu w Jaworznie, przedstawianego jako obóz koncentracyjny, którym zginęły tysiące Ukraińców. W rzeczywistości był to obóz filtracyjny a nie koncentracyjny w którym przetrzymywano Ukraińców i Łemków podejrzewanych o przynależność do OUN-UPA. W sumie przez obóz w Jaworznie przeszło 3.761 osób a zmarło 161 głównie z powodu wycieńczenia organizmu, chłodu, chorób i złych warunków sanitarnych. Autor stwierdza, że w obozie z pewnością dochodziło do tortur i traktowania niezgodnego z normami humanitarnymi ale nie ma dowodów na to żeby sądzić, że dokonywano tam mordów na więźniach.

Według Koprowskiego jedynym negatywnym zjawiskiem związanym z przeprowadzeniem operacji było to w jaki sposób na skutek operacji zostali potraktowani Łemkowie. Autor jako osoba zajmująca się problematyką Łemkowszczyzny od wielu lat, doskonale potrafi na łamach książki wykazać cały tragizm losów Łemków, którzy pomimo swojej w przeważającej mierze populacji niechęci do ukraińskich nacjonalistów zostali wrzuceni do jednego przysłowiowego worka razem z nimi i potraktowani tak jak oni.

okl koprowski_0.jpg

Bardzo ciekawym rozdziałem książki jest ten, w którym autor opisuje determinację ukraińskiego genseka Nikity Chruszczowa, który przez wiele lat zabiegał o realizację ounowskich planów zakładających budowę Wielkiej Ukrainy, w ramach której zakładano przyłączenie do radzieckiej Ukrainy 16 polskich powiatów. Pomysły Chruszczowa, na szczęście dla nas, torpedował sam Stalin, który nie chciał wzmocnienia pozycji przywódcy ukraińskich komunistów dzięki odebraniu części ziem Polsce, Czechosłowacji oraz przyłączenia Krymu, których się on domagał. Po śmierci Stalina sytuacja międzynarodowa nie była już na tyle sprzyjająca, żeby oczekiwać od Polski i Czechosłowacji przekazania części swoich terytoriów na rzecz ZSRR, dlatego wyrównania sobie choć części swoich niepowodzeń korzystając z pełni władzy przyłączył Krym do Ukraińskiej SRR. Chruszczow ze swoją agresywną polityką i imperialnymi planami podboju na rzecz Ukrainy stał się pośrednio również przyczyną gigantycznych strat jakie poniosła Armia Czerwona tocząc wali z Niemcami o Przełęcz Dukielską na Słowacji.

Niemal sensacyjnie zwłaszcza z punktu widzenia postrzegania historii w kategoriach czarno-białych, wygląda opis pogrzebu gen. Karola Świerczewskiego. Żeby przybliżyć czytelnikowi w jaki sposób wyglądały uroczystości pogrzebowe cytuje fragment wspomnień ks. płk. Franciszka Wojtyło proboszcza garnizonu Rzeszów:

„Pogrzeb gen. Świerczewskiego dał okazję mieszkańcom Rzeszowa do ogromnej manifestacji na cześć zamordowanego generała, który cieszył się w Rzeszowie wielką popularnością. ulice miasta, którymi przechodził kondukt, wypełnione były tysiącami ludzi a trasa ta liczyła 3 km”.

Katolicki pogrzeb generała odbył się 1 kwietnia 1947 roku w stolicy. Modlitwom przy trumnie zmarłego przewodniczył dziekan generalny WP, ks. płk Stanisław Warchałowski. Ceremonia miała imponujący charakter bo przed trumną szło duchowieństwo, po bokach generalicja a za nią poza rodziną prominentni działacze państwowi. O pogrzebie wiceministra obrony narodowej informowały wszystkie rozgłośnie radiowe. Do wojska zaczęli zgłaszać się ochotnicy gotowi pomścić śmierć generała. Koprowski podkreśla jednak, że śmierć generała nie była powodem samym w sobie do przeprowadzenia operacji a jedynie przelała czarę goryczy, ponieważ Polska w opinii światowej nie mogła sobie pozwolić na bezkarne mordy generała i ministra w jednej osobie.

O kompletność publikacji świadczy również fakt, iż porusza ona nawet aspekt ustosunkowania się do operujących na pograniczu polsko-czechosłowackim band UPA, strony czeskiej z uwzględnieniem zarówno postawy Czechów jak i Słowaków. Słowacy, którzy dziś mają do Polaków lepsze nastawienie niż Czesi do Polski i Polaków, akurat w tamtym okresie przyjmowali w swoje postawie względem ukraińskich nacjonalistów albo postawę neutralną albo pozytywną. Dlatego przenikające granice sotnie ukraińskie lub kurierzy zmierzający w kierunku granicy austriackiej byli często przepuszczani bez walki, istniała nie pisana umowa, mówiąca o tym, że Ukraińcy na Słowacji nie mordują i nie grabią a w zamian Słowacy pozwalają im się chronić na swoim terytorium oraz zaopatrywać.

Dopiero przechodząc przez Morawy i Czechy Ukraińcy musieli się liczyć z bardziej stanowczą postawą choć i tu bywało różnie. Większą staranność w likwidacji UPA i jej zaplecza położyli Czesi dopiero po śmierci gen. Świerczewskiego zdając sobie w końcu sprawę ze skali zagrożenia jakie niesie ze sobą działalność ukraińskich band. Bardzo ogólnie jest też zarysowana kwestia współpracy pomiędzy OUN-UPA a zamojską komórką WiN w osobie kpt. Stanisława Książka ps. Wyrwa, który dowodząc polskim oddziałem wspólnie z Ukraińcami zaatakował Hrubieszów. Koprowski wskazuje na bezmyślność tej decyzji ponieważ w zachowanych wspomnieniach działacze OUN-UPA mówią wprost, że te formy bratania się z Polakami miały zdjąć z nich w opinii światowej odium bandytów i morderców, teraz mogli przecież mówić, że nie są tacy źli skoro Polacy z nimi współpracowali.

Ostatni rozdział książki poświęcony jest przybliżeniem biografii najważniejszych działaczy i bojowników OUN-UPA działających na terenie Podkarpacia z uwzględnieniem ich popełnionych przez nich zbrodni. Książka zawiera również kilkadziesiąt zdjęć bieszczadzkich miejscowości, które doświadczyły działalności ukraińskich nacjonalistów, pomniki, obeliski, groby upamiętniające pomordowanych żołnierzy i milicjantów.

Podsumowując, książka jest ważnym przyczynkiem do przybliżania społeczeństwu polskiemu prawdy o przyczynach operacji „Wisła” jej skutkach oraz właściwej ocenie tego kto był ofiarą a kto katem. Dzięki temu, że publikacja zawiera cytaty ze wspomnień i dokumentów zarówno strony polskiej, ukraińskiej, radzieckiej, czeskiej i słowackiej, książka oddaje pełne spektrum sądów i postaw dotyczących sytuacji jaka się wytworzyła na pograniczu polsko-radziecko-czechosłowackim na skutek działalności zbrojnego ramienia Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów w omawianym okresie. Zważywszy na lansowany powszechnie nie prawdziwy obraz celowości i przebiegu operacji powinna się ona znaleźć w każdej polskiej bibliotece.

Arkadiusz Miksa
M. A. Koprowski, „Akcja „Wisła”. Ostateczna rozprawa z OUN-UPA”, Wyd. Replika, Zakrzewo 2017. ss. 351.
Myśl Polska, nr 49-50 (3-10.2017)

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *