Panasiuk: Indianie znad Wisły

Motto

„Ci, którzy przegrali tańczą z dzwonkami u nóg
w kajdanach śmiesznych strojów w piórach zdechłego orła
unosi się kurz współczucia na małym placku
oddali historię i weszli w lenistwo gablotek
leżą w grobowcu pod szkłem obok wiernych kamieni

Zbigniew Herbert

Wydawało się, że naród chlubiący się ponad tysiącletnią historią, położony w cywilizowanej Europie, na samym przecięciu globalnych szlaków handlowych, po tak długim czasie jest zdolny sam, w sposób autonomiczny rozpoznawać szanse i zagrożenia i potrafi samodzielnie kształtować swoje działania, tak, aby przynosiły one wspólnocie jak najwięcej korzyści. Nic z tego. Wydaje się, że tubylcy znad Wisły całkowicie zapomnieli wszelkie nauki, jakich przez wieki udzielała im historia. Od trzydziestu lat obserwujemy wyzbywanie się kolejnych obszarów podmiotowości narodowej. Społeczeństwo polskie przy biernej postawie elit dało sobie narzucić fałszywe mity dotyczące historii i realnego położenia państwa. Uwierzono w lansowane silnie na zachodzie idee modernizacyjne i przyklejono czasom PRL fałszywą twarz upadku gospodarczego. Na tej kanwie dyfamacyjnej -PRL przeprowadzono szeroko zakrojone działania destrukcyjne struktur państwa. Po trzydziestu latach przypomina ono raczej dryfujący wrak z pijaną załogą niż organizm zdolny konfrontować się z innymi podmiotami w nowoczesnym świecie..

Wojsko

Armia i służby specjalne to fundament władzy, od którego tworzy się faktyczne struktury państwa. Siła armii jest najważniejszą rzeczą, która de facto liczy się w polityce międzynarodowej. Dlatego jej dobry stan jest tak istotny, gdyż władza posiadając aparat przymusu może  prowadzić realna politykę. Jeszcze w 1988 wojsko polskie było zorganizowane w 15 dywizji lądowych, 3 dywizje lotnicze, 3 flotylle okrętów. Liczyło około 300 tys. żołnierzy, 3200 czołgów, 700 samolotów bojowych, liczne jednostki artylerii i rakiet. W chwili wojny mogło się szybko rozwinąć w milionową strukturę. Armia posiadała olbrzymie zaplecze przemysłowo techniczne, które zdolne było zaopatrzyć armię praktycznie we wszystko oprócz samolotów bojowych. Armia utrzymywała 4 akademie i 11 szkół oficerskich. Istniały także rozbudowane jednostki obrony terytorialnej i obrona cywilna.  Wszyscy wiemy, że roku 2022 polska armia nie jest już w stanie obronić polskiego terytorium. Jej potencjał i zaplecze przemysłowo- techniczne było stale likwidowane od roku 1989 przez koleinie nie-polskie rządy. Obecnie posiada ona zaledwie 3 pełne dywizje, które na papierze liczą ok 100 tys. ludzi z tego połowę stanowi administracja. Obrona cywilna nie istnieje. Wyposażenie sprzętowe znamionuje poważne zużycie techniczne i chaos odtworzeniowy infrastruktury. Posiadamy 4 różne typy czołgów od różnych państw, garstkę samolotów bojowych, z których większość jest wyłączona z eksploatacji. Śmigłowce i marynarka przekraczają 40-50 letnie resursy. Polski przemysł nie jest w stanie zapewnić armii praktyczne żadnego nowoczesnego uzbrojenia, z tej prostej przyczyny, że został w większości zlikwidowany, doskonała baza naukowa też już nie istnieje. Po zawieszeniu poboru wiele pokoleń Polaków nie potrafi się posługiwać bronią. Zamiast szkolić obywateli rządzący Polską od wielu lat natomiast zabiegali o rozmieszczenie obcych wojsk, co stało się faktem dwa lata temu. Oznacza to znaczące ograniczenie polskiej suwerenności i spadek znaczenia państwa w Europie i świecie. Polacy bezrefleksyjnie przyglądali się przez lata jak obcy redukowali polskie możliwości militarne i wprowadzali do kraju własne armie.  Nie było buntów, większość dawała się nabrać na bajeczkę o dostosowywaniu się do „standardów” NATO.

Przemysł

Przemysł z zapleczem finansowym to motor napędowy państwa i wyznacznik zorganizowanej ludzkiej aktywności. Polska zdołała po wojnie stworzyć od zera, pierwszy raz w swojej historii wielki kompleks industrialny, obejmujący przemysł wydobywczy, ciężki przemysł przetwórczy i przemysł lekki. Oczywiście w warunkach gospodarki planowanej przemysł ten wymagał nadzoru państwa i cierpiał na wszystkie wady gospodarki centralnie planowanej. Był to przemysł stosunkowo nowoczesny. Wymagał tylko dostosowania do nowych realiów gospodarki rynkowej. Mozolnie budowane latami przedsiębiorstwa wymagały delikatnych przeobrażeń, aby umożliwić im oswojenie w nowych realiach rynkowych. Niestety, grupa polityczna, która została nadzorcami w Polsce nie była zainteresowana zachowaniem rodzimego przemysłu. Ze 6250 dużych i średnich zakładów przemysłowych została zlikwidowana blisko połowa odpowiadająca za 40% produkcji przemysłowej. Zniszczono 2 mln miejsc pracy. Takiej deindustrializacji nie doświadczył żaden kraj w Europie. Wiele najlepszych zakładów pod pretekstem tzw. „prywatyzacji „ została za bezcen wydane w ręce obcej konkurencji. Jednocześnie poprzez szybką sprzedaż polskich banków podmiotom zagranicznym odcięto niezbędne finansowanie dla kluczowych zakładów wytwórczych w kraju. Likwidację rozpoczęto od najnowocześniejszych zakładów elektronicznych, potem byliśmy świadkami upadku polskich stoczni, hut, zakładów motoryzacyjnych i przemysłu lotniczego. Obecnie nie istnieje żadna marka polskiego samochodu, motoru, samolotu. Kluczowe gałęzie pozostałego przemysłu są w rękach zachodnich koncernów. Wielkie korporacje, które korzystają czasami z polskiej siły roboczej żądają jednak wyjątkowych przywilejów i specjalnych stref ekonomicznych. W kraju rozwijane są rozwiązania typowo kolonialne znane dotychczas w Azji, czy też Ameryce Łacińskiej. Opłakany stan krajowej wytwórczości uwidocznił dramatycznie się w ciągu ostatnich dwóch lat, kiedy aby kupić proste maseczki lub alkohol wysyłano jumbo-jety do Chin, a nawet krótkotrwałe zablokowanie dostaw z zagranicy powodowało paraliż większości branż.

Handel

Doskonale strukturę para-kolonialną widać w handlu. Od blisko 20 lat rządzący Polską celowo ograniczają dostęp do ryku małym podmiotom faworyzując jednocześnie wielkie korporacje. Robią to głównie poprzez sztucznie podwyższenie podatku ZUS i mnożeniu różnorakich wymagań dla chcących założyć działalność gospodarczą. Tzw. próg finansowy wejścia na rynek dla wielu nowicjuszy jest niemożliwy do osiągnięcia. W centrach polskich miast nie ma już małych, drobnych sklepików i zakładów usługowych. Ich miejsce zajęły hurtownie zagraniczne- Biedronki, Lidle, galerie etc., które niszczą naturalną tkankę handlową centrów miast. Szczególnie wyraźnie widać to w małych miejscowościach, gdzie często oprócz jednej Biedronki nie istnieje już żaden inny podmiot.

Także zewnętrzne narzucone ogranicznenia, skutecznie blokują handel międzynarodowy, szczególnie przy granicy wschodniej. Nierozgarniętym Polakom tłumaczy się to „wymogami Unii Europejskiej” i ochroną rynku, ale tak naprawdę chodzi o uniemożliwienie miejscowym wymiany handlowej na obszarach przygranicznych. Bo takie są interesy wielkich korporacji.  System tzw. Tax-free nie pozwala, aby na obszarach przygranicznych istniała konkurencja zewnętrzna dla zachodnich sklepów i galerii. Oczywiście kosztem polskiego państwa. Ale w Polsce tych podstawowych mechanizmów prawie nikt nie rozumie.

Bezpieczeństwo energetyczne

Dla każdego państwa zapewnienie dostaw taniej energii dla gospodarki to fundament bezpieczeństwa narodowego. Wydawałoby się, że dla Polski posiadającej największe w Europie złoża węgla sprawa jest stosunku prosta.  Wystarczy tylko odnawiać istniejące możliwości wydobycia i przerobu węgla na energię i w miarę potrzeb dobudowywać kolejne bloki do istniejących już elektrowni i ciepłowni.  Drugim filarem bezpieczeństwa energetycznego Polski było wybudowanie sieci gazociągów łączcych Polskę z największymi na świecie złożami rosyjskimi. Posiadając stabilna i tanią bazę energetyczną Polska stała się atrakcyjnym miejscem do rozwijania produkcji przemysłowej. Niestety Polacy źle się widoczne czuli w roli właścicieli tak wielkiego majątku.  Zamiast skupić się na ochronie swoich bogactw, ulegali różnym fałszywym mitom o budowie elektrowni atomowych, fantazjom klimatycznym o szkodliwości spalania węgla i zagrożeniach związanym z dwutlenkiem węgla. Skutek jest taki, że sami zgodzili się zamknąć 50% swoich kopalń węgla do 1999 roku- stając się – z eksportera – importerem węgla. Rząd Mateusza Morawieckiego w 2020 zgodził się zamknąć wszystkie polskie kopalnie do roku 2049. Pseudoelity likwidowały podstawy polskiego bezpieczeństwa energetycznego w spazmach histerii walki ze śladem węglowym i niszczeniu wszystkich pieców, które okrzyknięto „kopciuchami”. Media szalały z radości a ekstaza z wyeliminowania „zbrodniczego” smogu udzielała się wszystkim postępowym koteriom.  Bardziej idiotycznego samobójstwa nigdy nie widziano. W rok po tej decyzji zabrakło węgla w Polsce i rząd pod presją społeczną zaczął na siłę importować brudny opał z całego świata, za każdą cenę. Ślad węglowy już nie był nie taki straszny. Ale nawet to zdarzenie nie spowodowało żadnej refleksji u rządzących i oporu w społeczeństwie. Wszyscy wspólnie chcą zbawiać klimat kosztem polskiej energetyki, aż do zupełnego zatracenia.

Media

Agonia polskich mediów to niewątpliwie pochodna utraty polskiego stanu posiadania w przemyśle i handlu. W gospodarce rynkowej XXI wieku media wykonują pracę dla tego, kto godziwie zapłaci.  Dla zachodnich właścicieli polskiej masy upadłościowej sterowanie informacją było od początku szalenie istotne, gdyż pozwalało wielkiemu kapitałowi, który zaczął intensywnie kolonizować Polskę, „zaprogramować” tubylców w ten sposób, aby przejęcie rynku a następnie majątku mogło odbywać się bez większych przeszkód. Nie czas tutaj i miejsce na dokładną analizę tego, co się stało z mediami. Większość społeczeństwa jest już świadoma ich całkowitego upadku. Nie są one już zupełnie miejscem informowania społeczeństwa i dyskusji nad problemami, ale tubami propagandowymi obcych koterii i korporacji. Obecnie w większości pełnią rolę raczej szkodliwą – masowo dezinformują ogół.  To właśnie te media już od początku 1990 roku zachwalały program powszechnej prywatyzacji i likwidację przemysłu, to one lansowały przez dziesięciolecia tezę, że wojsko jest Polsce niepotrzebne. To media reklamowały oszukańczy i złodziejski program OFE, poprzez który okradziono społeczeństwo na kwotę blisko 300 mld złotych. Pamiętamy ostatnia całkowicie zakłamana kampanię dotyczącą szczepionek na domniemanego tzw. kowida. To na skutek działalności przekupionych mediów wprowadzono drakońskie przepisy łamiące wolności osobiste, zniszczono tysiące firm, które nie mogły prowadzić działalności gospodarczej. To histeria wywołana przez media spowodowała, że tysiące seniorów bało się pójść do lekarza czy po zakupy.  Ile osób mogłoby ocalić swoje życie, gdyby funkcjonariusze medialni za pieniądze nie rozpowiadali szkodliwych fantazji i zwykłego fejmu. Ci sami „dziennikarze” od wielu lat stają się grabarzami polskiego górnictwa i energetyki propagując całkowicie fałszywe tezy klimatyczne. Obecnie zaś ci rasowi dezinformatorzy tak wykoślawiają prawdziwy obraz konfliktu na Donbasie, aby zwykli zjadacze chleba w Polsce zapragnęli wziąć udział w tej „niegroźnej operacji wojskowej i przypiąć do mundurów laury poskromicieli Putina.

 Polacy są pozbawieni jakiejkolwiek rzetelnej informacji ze strony tzw. „oficjalnych mediów” i gdyby nie rewolucja internetowa zapewne nie wiedzieliby nic o otaczającym świecie. Tak jak filmowy Kaziuk w Taplarach czekaliby jak przyjezdni z zewnątrz urządzą im ich własny świat na nowo.

——-

Indianie znad Wisły powoli wyzbywają się wpływu na własna ziemię i historię.  Żyjąc w świecie iluzji, prowadzeni przez plemiennych szamanów oddają się chocholim tańcom w rytm różnych bogoojczyźnianych narracji. Gdzie są ich legendarne cnoty z czasów Mieszka i Chrobrego, umiłowanie ziemi i oręża wykazane w czasie II Wojny Światowej? Gdzie talenty handlowe „Wokulskich” i racjonalizm Dmowskiego?  Oddajemy wszystko, co ważne za nic nieznaczące szklane paciorki, za jakieś obietnice, fałszywe idee, za poklepywanie po ramieniu. Bo cały czas czujemy się wewnętrznie gorsi i mamy jakieś ukryte kompleksy wobec Zachodu.  To wszystko, co nasi przedmowie wywalczyli w znoju i w walce-obecne pokolenie w dużej mierze już roztrwoniło. Mit fałszywego dobrobytu na kredyt w końcu ulegnie falsyfikacji. Koś zażąda zwrotu długu, ktoś wypróbuje sprawność armii, ktoś nie sprzeda węgla czy gazu.    Już teraz jesteśmy na peryferiach rozwijającego się świata coraz bardziej uzależnieni od obcych wojsk, od obcych narracji, od obcych pomysłów i kapitału. I nie mamy odwagi czy nawet ochoty, aby ten stan, choć trochę zmienić. W końcu zapewne ktoś się zlituje i zdejmie flagę z masztu, tak jak już to było w 1795 roku.

Piotr Panasiuk

Click to rate this post!
[Total: 69 Average: 4.6]
Facebook

43 thoughts on “Panasiuk: Indianie znad Wisły”

  1. PRL swoje wytworzył. Miał jednak grzech pierworodny w sobie zawarty. Nie mógł z definicji wytworzyć elit, które mogłyby stać na straży tego co wytworzył. Mówiąc w kategoriach Grzegorza Brauna socjalizm jest jeszcze większą formą bezkrólewia niż demokracja liberalna . Co wybija przy zmianie pokoleń, w szparę między którymi nogę może włożyć dowolny wywiad. Na bierność Polaków skarżył się i Wokulski i Dmowski. Myślę że tamte czasy były jeszcze bardziej pesymistyczne co do losów Polski. Prawda jest jednak taka że wszyscy jesteśmy tubylcami dopóki każdy z osobna nie podejmie trudu stać się elitą. I to zawsze będzie mniejszość w każdym narodzie. Trzeba mieć mentalność jak Eugeniusz Kwiatkowski który powiedział że za młody wydał sobie rozkaz by ciągle zabiegać o wielkość Polski i sam zrobił bardzo dużo. Talibowie wygonili Jankesów, Niemcy nie wyszli z grupy po raz drugi, Rosja się zasapała na froncie , czyli nie jesteśmy osamotnieni i nadal żyjemy.

    1. PRL miał wręcz za dużo elit, a za mało chętnych do pracy. Wie pan w ogóle, co to są elity? To nie degeneraci wykazujący się „rodowodem”, ale ludzie posiadający inteligencję. I takich brak w PRLu nie było, a przeciwnie. Z tym, że byli oni zagospodarowywani przez radio wolna europa i marzyli o bogactwie i wyjeździe na zachód, nie czując się zobowiązani wobec Ojczyzny, co ich wykarmiła i wykształciła. To dziś nie ma żadnych elit, są wykształciuchy z syndromem przymusi włażenia w dupę zachodowi.

      1. Sens zdania nie polegal na tym czy PRL wykształcił elity, tylko na na tym ze nie wykształcił takich, które mogły obronic jego dziedzictwo , co zresztą dokładnie to samo Pan/Pani stwierdziła. Nie wiem tylko czemu odroznila 3rp od prl skoro tak samo zdiagnozowal(a) stan obydwu elit. W bezkrolewiu nie chodziło o tesknote za tytułami szlacheckimi tylko o odpowiedzialnosc. W pewnym sensie PRL mial krola w odroznieniu do demokracji parlamentranej 3 rp. Idea jednej partii byla zbudowana na poczuciu kleski demokracji liberalnej. Stad jej krytyki i pomysly Sanacji, 3 Rzeszy, monopartyjnosci. System jednomandatowy to podobna idea. Tylko tyle ze gorzej w PRL z odpowiedzialnoscia bezposrednia za prace. W kapitalizmie lepiej bo kazdy wie ze sam ma odpowiadac. Tylko gorzej z wladza ktora nie odpowiada lub jest sprzedajna zagranicy. Wiec ostatecznie pojawia sie pytanie czy Braun swoich racji z monarchia nie ma.

      2. Osobiscie jestem zdania ze mozmy sobie tworzyc rozne narracje nowoczesne, postnowoczesne a i tak w real polityk kategorie starozytne i sredniowiczne oddaja istote. Reszta jest tylko gra zludzen.

  2. Proszę Pana: dzieje się to wskutek działania PROCESU NEGATYWNEJ SELEKCJI kadr, jeśli chodzi o polską politykę i samorządy. Cytuję z felietonu śp. prof. Jerzego Przystawy:
    „Na 460 zasiadających w Sejmie posłów 297, a więc 65%, nie uzyskało poparcia nawet 2% wyborców w ich okręgach wyborczych, a więc nie uzyskało nawet poparcia 1 na 50 wyborców! 85 z nich, a więc prawie 20% całej Izby nie przekroczyło poparcia 1%, a więc 1 na 100 wyborców!”

    Tak więc nie to, że Polacy są tak krańcowo głupi — tylko NIE MAJĄ SWOICH RZECZYWISTYCH PRZEDSTAWICIELI w Sejmie, wbrew powoływaniu się zwolenników po dziś dzień obowiązującej, partyjniackiej tzw. „ordynacji proporcjonalnej”, że niby ona zapewnie ową „reprezentatywność” a JOW to już nie. Widać powyżej, jak owa reprezentatywność w praktyce wygląda.
    Ludzie głosujący w Sejmie, niby w naszym imieniu, to jakaś kompletna zbieranina, która reprezentuje co najwyżej „siebie i najbliższą rodzinę”. To jak sprawy Polski mają być prowadzone dobrze?
    A cholerny Kukiz uwalił kwestię JOW do Sejmu na dłuższy czas (oczywiście obiecując, że „on się tym zajmie”). Ludzie zaś w znakomitej większości nie rozumieją fundamentalnego znaczenia tej zmiany sądząc, że „chodzi tylko o inny sposób liczenia głosów”.
    Nawet posłowie Konfederacji bredzą coś o „ew. wprowadzeniu ordynacji mieszanej”, a taki Braun pozwala sobie na (niestety) wprost głupawo-sarkastyczne uwagi o JOW jako o „cudownym środku na porost polskości” itp. (żenada i tyle).

    W samorządach sytuacja jest podobna: raz wybrani radni nie mogą być odwołani przed końcem kadencji — zupełnie, jak posłowie w Sejmie — i praktycznie nic z nimi nie można zrobić. Cytuję:

    „Radni są przedstawicielami społeczeństwa w radach na wszystkich szczeblach samorządu terytorialnego. Mandat, który wykonują charakteryzuje się trzema cechami, generalnością, niezależnością oraz nieodwołalnością. Generalny charakter mandatu polega na tym, że radny reprezentuje nie tylko swoich przedstawicieli, ale cały naród. Niezależność oznacza, że radny może działać bez uwzględniania opinii wyborców. Nieodwołalność, jako najważniejsza cecha z punktu widzenia wygaśnięcia mandatu, polega na tym, że wyborcy nie mogą odwołać przedstawiciela przed upływem kadencji.
    Oznacza to, że zasadą jest, iż osoba, która została wybrana na radnego, pełni tę funkcję przez cztery lata.”

    Proszę: „radny może działać bez zasięgania opinii wyborców” — a oni, tak nagminnie „olewani”, i tak nie mogą go odwołać przed upływem jego kadencji!

    Czy to w Sejmie, czy w samorządzie — wyborcy potrzebni są tylko raz: w trakcie wyborów, a potem to już mogą się „bujać”, żeby nie przeszkadzali w robieniu „interesów”.

    Bez zmiany mechanizmu selekcji do polityki i samorządów nic się u nas nie zmieni.

  3. Panie Panasiuk, genialny tekst propagandowy. Tylko czemu ma on służyć ? Może powrotowi do PRL pod skrzydłami Rosji ? Proponuję wracać tam samemu..

    „Wydaje się, że tubylcy znad Wisły…” – bardzo brzydko tak pisać o rodakach. Czy Pan się identyfikuje z polskim narodem ? Czy Dmowski pisałby o naszym narodzie „tubylcy” ? Zatem pan Panasiuk sam wystawia sobie świadectwo – w opozycji do Polaków. Zatem, panie Panasiuk żegnamy !

    „Od trzydziestu lat obserwujemy wyzbywanie się kolejnych obszarów podmiotowości narodowej.”
    Czyli pan Panasiuk to jedyny patriota wraz rodakami dającymi takim tekstom 5 gwiazdek !!! Za pokutę wszyscy złóżcie wiązankę kwiatów pod pomnikiem Dmowskiego.

    „Po trzydziestu latach przypomina ono raczej dryfujący wrak z pijaną załogą niż organizm zdolny konfrontować się z innymi podmiotami w nowoczesnym świecie..”. Proponuję wyprowadzkę za Ural, do jakiegoś ułusu, będzie panu Panasiukowi i nam po prostu lżej..

    „przyklejono czasom PRL fałszywą twarz upadku gospodarczego”. Proponuję wcześniej wyjazd na Białoruś, Łukaszenka jeszcze się trzyma w tych klimatach…

    „Zniszczono 2 mln miejsc pracy.” Pretensje do Moskwy, że nie chciała kupować wybitnych produktów PRL-owskich i polskie zakłady pracujące dla RWPG nie mogły biedne się utrzymać i niestety musiały zbankrutować, bo pan Panasiuk nie chciał do nich dopłacać ! Powtarzam raz jeszcze, panie Panasiuk, tekst propagandowo po prostu genialny ! Tylko cui bono ?

    1. Do:Jarek
      Sz.Panie,
      Można spojrzeć inaczej, nie rusofobicznie.Jest to opis zmarnowanej,nie wykorzystanej struktury państwowej o dużym potencjale rozwojowym.Por. ChRL
      Wietnam.
      Pozdrawiam!

      1. Potencjale rozwojowym ? W ciągu ostatnich 30 lat Polska zajęła drugie miejsce na świecie po Chinach w rozwoju gospodarczym. Oczywiście dla miłośników socjalizmu i Rosji nie ma to znaczenia.

        1. I na czym ten rozwój gospodarczy rzekomo polega? Opracowaliśmy jakiś własny model samochodu od zera? Nie. Opracowaliśmy jakiś ważny wynalazek, który wdrożono do masowej produkcji? Nie. U nas jak coś zostanie wymyślone przez zdolnych ludzi to jest zaraz przejmowane przez obcych np. niebieski laser, nanorurki. My mamy tylko wiele zachodnich montowni zwanych dla zmyłki fabrykami albo mamy fabryki części do maszyn czy aut które są składane gdzie indziej. Nawet jeśli coś od A do Z jest produkowane i montowane u nas to technologia nie jest nasza. My jesteśmy jedynie siłą roboczą. Faktyczny rozwój u nas jest śladowy. Jesteśmy zwykłymi robolami we własnym kraju. Taki to mamy „rozwój”. Tego jednak w łże TV nie powiedzą.

          1. Pretensje do zaborców 1795-1918 i do komunistów 1945-1989. Oraz do szlachty i magnaterii opierającej się na Żydach i niszczącej polskie mieszczaństwo XVI-XIX w.

  4. W rzeczywistości było oczywiście dokładnie odwrotnie. Okres PRL to okres największego w dziejach Polski regresu gospodarczego i cywilizacyjnego. Gorszy nawet od zaborów, bo wtedy przynajmniej ziemie polskie nie traciły dystansu do krajów cywilizowanych. Chyba tylko Generalne Gubernatorstwo było gorsze od PRL, ale trwało znacznie krócej i nie zdołało Polaków zdemoralizować w zbliżonym stopniu.

    Jeszcze w 1950 roku polski PKB per capita wynosił:

    112% portugalskiego
    120% hiszpańskiego
    69% włoskiego
    116% greckiego

    W 1950 roku, pomimo wszystkich zniszczeń i strat wojennych Polska nadal była bardziej rozwinięta niż Portugalia, Hiszpania i Grecja.

    Na koniec PRL w 1989 roku stosunek ten wynosił

    49% hiszpańskiego
    56% portugalskiego
    37% włoskiego
    54% greckiego

    Kraj był w kompletnej ruinie. Niesłychanie zacofany, materiało i energochłonny przemysł produkował przestarzałe buble, których w normalnych krajach nikt by nie wziął nawet za darmo. Technologie były od dawna przestarzałe (nawet osławione licencje Gierka już w momencie zakupu w krajach swojego pochodzenia wychodziły z użycia) Park maszynowy był kompletnie zdekapitalizowany. W fabrykach pracowały maszyny mające nawet i po sto lat! Kadry inżynierskie i naukowe były stosunku do zachodnich skrajnie niekompetentne, od pokoleń odcięte od światowego rynku wymiany idei naukowych i technologicznych. Zresztą nawet znajomość angielskiego na poziomie komunikatywnym była wśród nich rzadkością. Zachodnie czasopisma naukowe prenumerowano w ilości 1-2 egzemplarzy na cały uniwersytet czy politechnikę, zresztą przecież były po angielsku.

    Pracownicy byli skrajnie zdemoralizowani, przyzwyczajeni nie do normalnej pracy, ale do „czy się stoi czy się leży, to się należy”. Okradanie pracodawcy i „wynoszenie” fantów było normalne i codzienne.

    To wszystko nadawało się wyłącznie do zaorania. Po 1989 roku Polska musiała nadrabiać gigantyczne zaległości. I zrobiła to. W latach 1989-2015 Polska była DRUGIM NAJSZYBCIEJ rozwijającym się krajem w całej Europie (CAŁEJ, zachodniej i wschodniej razem licząc)

    W roku 2015 polski PKB per capita wynosił już

    73% hiszpańskiego
    88% portugalskiego
    68% włoskiego
    97% greckiego

    Gdyby nie przyszedł PIS i nie próbował restytuować PRL, to dzisiaj Polska by była już jak Estonia i nie różniłaby się od krajów zachodnioeuropejskich. W jedno pokolenie jednak Polska i tak nadrobiła setki lat zacofania w stosunku do Zachodu.

    Nowoczesna gospodarka postindustrialna nie opiera się na „taniej energii” (np gospodarka japońska, czy szwajcarska na pewno się nie opiera), tylko na innowacjach. Zresztą „tania energia” z Rosji okazała się wcale nie być taka tania, bo do ceny umownej trzeba było doliczyć ryzyko związane z kaprysami i głupotą katechona Putina, który okazał się bardzo niesolidnym i nierzetelnym partnerem biznesowym.

    1. „Zachodnie czasopisma naukowe prenumerowano w ilości 1-2 egzemplarzy na cały uniwersytet czy politechnikę, zresztą przecież były po angielsku.”/pilaster/

      Temu kłamliwemu stwierdzeniu może zaprzeczyć ktoś, kto pracował w tamtych czasach w dziale importu czasopism w Ars Polonie i widziała na własne oczy jak długie były listy zamawianych naukowych czasopism przez polskie uniwersytety i instytuty PAN – po angielsku i innych zachodnich językach, a też na jak wysokim były one poziomie. Niektóre subskrypcje kosztowały tysiące dolarów w tamtych czasach. A więc zaprzeczam, to jest nieprawdą, co Pan napisał. Dla mnie jedno łgarstwo dyskwalifikuje całą wypowiedź, a zdarza się, że i osobę.

      Przykro mi, bo czytałem komentarze Szanownego Pana @pilaster z prawdziwym zainteresowaniem. Co jednak się stało już się nie odwróci.

      Z poważaniem.

      1. Naprawdę wcześniej nie zauważył Pan, że pilaster regularnie kłamie, selekcjonuje fakty pod tezę, dyskutuje o czymś, o czym nie ma pojęcia i gdy tylko mu się to wykaże to ucieka z dyskusji a po kilku dniach wraca pod innym wątkiem, jak gdyby nigdy nic? Na przykład pilaster bezczelnie potrafi w różnych miejscach zarzucać prof. Wielomskiemu przekłamania w książce o Hararim (jakoby u Harari’ego nie da się znaleźć poparcia dla pewnych tez) a gdy wskazałem obszerne cytaty z zapisem bibliograficznym i wyjaśnieniem, to nawet nie podjął rękawicy.

      2. Doprawdy? To jak długie były te listy? Bo na Politechnice Warszawskiej – czołowej uczelni w kraju – proporcje były właśnie takie jak napisał pilaster 1-2 egzemplarze danego pisma na uczelnię. Dodatkowo niektórzy profesorowie mieli jakieś prywatne kontakty z zagranicznymi naukowcami i dostawali od nich czasem dodatkowe egzemplarze w prezencie. Trzecim głównym źródłem literatury naukowej w PRL były pirackie (nie przejmowano się własnością intelektualną, ani żadną inną) tłumaczenia na rosyjski wydawane w ZSRR. Te ostatnie zawsze były jednak spóźnione w stosunku do oryginałów i bardzo wybiórcze, bo musiały przejść przez sito oceny zgodności z panującą ideologią.

        Wszystko to razem i tak było grubo za mało aby dotrzymać kroku Zachodowi w poziomie naukowym i technologicznym. W przeliczeniu na liczbę mieszkańców Polska i inne KDLe miały bardzo dużo inżynierów, czy pracowników naukowych ( pod koniec lat 80 w ZSRR było 1,5 mln pracowników naukowych, dwa razy więcej niż w USA!), ale realnych osiągnięć technologicznych i naukowych żałośnie mało i z biegiem czasu coraz mniej.

        1. „Bo na Politechnice Warszawskiej – czołowej uczelni w kraju – proporcje były właśnie takie jak napisał pilaster 1-2 egzemplarze danego pisma na uczelnię.” – jakiś dowód na to?

        2. Uniwersytet W-wski po II Wojnie NIGDY nie był czołową uczelnią w kraju, jak Pan pisze – to zawsze było i nadal jest – G..WNO (z powodu: „warszawka”, co na uczelniach skutkuje skrajnym sprzedawczykowstwem).

      3. Jeszcze o kompetencji i kontakcie ze światem naukowym PRLowskich kadr technicznych. Kiedy za Gierka zakupiono licencję na ciągniki Massey Ferguson, jakoś nikt z ekspertów nie zauważył, że cała dokumentacja techniczna jest sporządzona w brytyjskim systemie miar (w calach) i w ogóle taki system obowiązuje w krajach anglosaskich. Produkcja tego ciągnika na zdezelowanych maszynach PRLowskiego przemysłu wyskalowanych w systemie metrycznym była praktycznie niemożliwa.

        Cały ten fakt w procesie zakupu licencji został po prostu przeoczony – no cóż, dokumentacja była po angielsku, a mało kto z prlowskiej kadry technicznej w ogóle znał ten język….

        1. Zarówno ciągniki z licencji z lat 70-tych jak i te z licencji kupionej pod koniec lat 80-tych i produkowane przez Ursus do tej pory jeżdżą po polskich wsiach. Czyżby polskie fabryki ze zdezelowanymi maszynami dokonały niemożliwego? Nie, po prostu pilaster znów bredzi 😉

            1. Haha! Drugie zdanie podlinkowanego tekstu zaraz po wyboldowanym nagłówku: „Do dziś zakup licencji MF jest szeroko dyskutowany. Jego konsekwencje – choć dobre, miały i negatywne skutki.” xD

              Jak ktoś nie odróżnia tymczasowych problemów technicznych i to będących pochodną sytuacji gospodarczej od całkowitej klapy jakiegoś pomysłu to raczej nie jest dziwne, że uważa się go za manipulanta albo durnia.

              Dla potwierdzenia bzdetów pilastra wystarczy wyszukać na popularnych serwisach ile jest ogłoszeń sprzedaży ciągników Massey Ferguson z lat 1970-1990 (na jednym jest np. ponad 200 ogłoszeń) i porównać z najbardziej popularnymi na polskich wsiach ciągnikami Ursusa z tamtych lat czyli C-330 z napędem tylko na jedną oś (ok. 300 ogłoszeń) i C-360 z napędem na obie osie (ok. 400 ogłoszeń). Zważywszy na fakt, że Ursus był znany, nasz, tańszy, bardzo prosty w obsłudze i ogólnodostępny to można byłoby się spodziewać ogromnej przewagi i śladowych ilości ciągników Massey Ferguson a tak jednak nie jest. Dość powiedzieć, że z tamtych lat jeżdżą w Polsce nadal ciągniki Landini czy Renault. Tych pierwszych na tym samym serwisie jest raptem 20 sztuk a drugich 90.

              A teraz dodatkowy fakt, który pilaster kompletnie zignorował, bo klasycznie właśnie tak podchodzi do lektury – po łebkach, wybiórczo, pod swoją tezę i żeby miał się skichać, to nie przyzna, że popełnił błąd. Po zakupie licencji na Massey Ferguson musiała ona kiedyś wygasnąć i tak też się stało pod koniec lat 80-tych. Wtedy zmieniono po prostu nazwę i ten sam ciągnik produkowano jako Ursus 2812 (ten z licencji MF 235) i to aż do 2009 roku, zaś jako Ursus 3512 produkowano to, co wcześniej było MF 255 i również do 2009 roku. No faktycznie kompletna porażka i powód do wyśmiewania PRL xD

              Błaźnij się dalej 🙂

              1. Tak gwoli przypomnienia.
                pilaster to ur. w 1970 r. Marcin Adamczyk – absolwent Politechniki Warszawskiej. Jest autorem artykułów naukowych publikowanych na łamach „Najwyższego CZAS!”-u. Z zawodu inżynier i analityk biznesowy, z zamiłowania ekolog i astrofizyk. Korwinista, który zdradził Korwina i opowiada się za PO. Badacz zjawiska cywilizacji jako fenomenu ekologicznego oraz termodynamicznego. Autor, opartego o ten model, rozwiązania tzw. Paradoksu Fermiego – braku we Wszechświecie jakichkolwiek innych, poza naszą, cywilizacji naukowo-technicznych. Fascynacja termodynamiką przywiodła go do zainteresowania się kwestią zmian ziemskiego klimatu. Praca zawodowa z kolei, do kwestii zasobów i ich optymalnego wykorzystania. Owocem tych poszukiwań jest książka „Mity Globalnego Ocieplenia”.
                Przykładowy wykład p. Adamczyka
                https://www.youtube.com/watch?v=J3OfXUYNyVs

    2. Do:Pilaster
      Sz.Panie,
      Zagalopował się Pan w amoku
      rusofobicznym:
      ” dzisiaj Polska by była już jak Estonia „.
      Chodzi Panu o dramatyczny upadek
      demograficzny Estonii,tak jak pozostałych Wymieratów bałtyckich.

      1. Jak się ma „upadek demograficzny” Estonii do upadku demograficznego Rosji?

        A są i inne różnice

        PKB per capita
        Estonia – 40 100 $
        Rosja – 29 300 $

        Index of economic freedom

        Estonia – 80,0 pkt
        Rosja – 56,1 pkt

        CPI – indeks percepcji korupcji

        Estonia – 74 pkt
        Rosja – 29 pkt

        GII – światowy ranking innowacyjności gospodarki

        Estonia – 50,2 pkt
        Rosja – 34,3 pkt

        Itd, jest jeszcze wiele wskaźników, które można wymieniać, ale wszędzie proporcje są te same. To jest różnica nawet nie cywilizacyjna, ale to jest różnica kilku cywilizacji. 🙂

        A to wszystko są jeszcze dane sprzed wojny, która zepchnęła Rosję jeszcze głębiej, gdzieś w okolice Korei płn.

        1. Do:Pilaster

          Sz.Panie,
          proponowałem Panu wyjście z amoku rusofobicznego bo się Pan ośmiesza.Przecież upadek demograficzny Estonii to jest upadek demograficzny Estonii.
          Pozdrawiam!
          Ps.W Czytelni Czasopism Politechniki Lubelskiej w latach ’80
          było wiele czasopism zachodnich
          z różnych dziedzin techniki i to bardzo drogich.Np.z tribologii wszystkie ,które liczyły się na świecie. Serce bolało gdy porównało się ich koszt i wykorzystywanie.

    3. @pilaster
      A z tym „odwrotnie” to że zajechałeś „politycznie”. Widać żeś „obcy” i nie rozóżniasz problemów politycznych od realnych faktów. Jakoś tak fakty jednak mówią o tym że ten Twój obiegowo nazywany ashkeNAZIstowskim, „Zachód” sporo nakradł, a co nie mógł ukraść, to sporo się później napracował żeby zniszczyć, jak przyszła ta ashkeNAZIstowska demo-k…-racja. Ja ci tam nie będę światopoglądu prostował.

      Owce nie znają nic innego niż pastwisko i innego przewodnika co je w du..ę ru…a, niż baran. Rozmowa z owcą o tym że istnieje dziki step, a tam zupełnie inne reguły i swoboda, jest niezasadna.

      1. Rok 2021 proporcje miedzy PKB per capita Polski i innych krajów

        Hiszpania – 86,4%
        Portugalia – 98,8%
        Włochy – 82,0%
        Grecja – 117,6%

        Polska jeszcze nadrabiała, ale coraz wolniej. Maksimum osiągnęła w 2020, rok 2021 to już zaczął się spadek i wymienione wyżej kraje zaczęły odjeżdżać.

    4. Co do kompetencji inżynierów i naukowców zaraz po wojnie i później to zapomniał pan napisać, że Niemcy i ZSRR w różnych akcjach jak Inteligentzaktion, Katyń i inne wymordowali znaczną część naszej inteligencji w tym właśnie naukowców i inżynierów. Zatem to nie PRL było winne stanu naszej nauki i inżynierii ale wspomniane 2 kraje w czasach II wojny światowej.
      Gdyby nie PiS to pewnie tak bylibyśmy bardziej zsodomizowani, z LGBTowani, zgenderowani itd. Na zachodzie przecież to standard że dzieci w przeszkolach i w podstawówkach uczy się że dwóch tatusiów czy dwie mamusie to zupełnie normalne. Według „standardów” WHO dzieci 4-letnie należy uczyć masturbacji. I takie „standardy” UE chce u nas wdrożyć. W Niemczech za nieposyłanie dziecka na lekcje „edukacji seksualnej” (czytaj edukacji pedofilskiej) zabierają dzieci albo rodzice trafiają do więzienia. Dziękuję, ale ja wolę to nasze „zacofanie”.

  5. Ale się opłaciło, jesteśmy wolni. Stworzyliśmy w pocie czoła jakiś garbaty model państwa liberalno-demokratycznego, który z wolnością ma tyle wspólnego co krzesło z krzesłem elektrycznym, na dodatek z głębokim gardłem dla jankeskiego interesu. A ten, jak się znudzi zawsze swoich lokajskich wasali wypierdala na śmietnik, jak zużyty środek antykoncepcyjny. „Indianie znad Wisły powoli wyzbywają się wpływu na własną ziemię i historię. Żyjąc w świecie iluzji, prowadzeni przez plemiennych szamanów” paranoików, operetkowo karykaturalnych rusofobów na wojenną rzeź. Kościół mówi, by wybaczać. Nie to kompetencje Boga. Takim skurwysynom trzeba tylko załatwić z nim spotkanie.

    1. Co nas może czekać możemy sie dowiedzieć studiując historię republik bananowych np. Gwatemeli. Tam 70% ziemi nalezy do CHiquita – producenta bananów i niemieckich plantatorów kawy. raz w roku reżim spędza Indian z gór na plantację, na trzy miesiące. Kto nie odrobi pańszczyzny na platacji tego czekają nieprzyjemności a czasami śmierć. Tylko Indianie z podbitym auswiesem o pracy mogą bez obawy żyć dalej..

    2. Wybaczenie nie oznacza możliwości wymierzenia sprawiedliwości; „wybaczyć” to po prostu przestać czuć negatywne emocje wobec kogoś (i wcale nie oznacza, że „należy” czuć wobec tego kogoś emocje pozytywne).
      Tak więc można im po chrześcijańsku wybaczyć — po czym na zimno, z matematyczną dokładnością, policzyć „ile są winni społeczeństwu” za to, czego się dopuścili.
      Pewnie pojedyńczej kary śmierci dla każdego z nich nie starczy za to wszystko. Adekwatne byłyby jedynie jakieś sadystyczne, iście ukraińskie tortury.

  6. BTW nie jest prawdą nawet to, że Polska ma „największe w Europie złoża węgla”, co jest typowym bałamutnym stwierdzeniem pisowskiej propagandy. Większe od polskich (28 mld ton) zasoby węgla w Europie mają np Niemcy (36 mld ton), czy Ukraina (34 mld ton). Oraz oczywiście Rosja (162 mld ton)

      1. Jeśli już, jako oficjalna pozycja rządu, to:

        Rosja + Chiny = krańcowa lewica + krańcowa prawica
        UE+USA = środek

    1. @pilaster
      „większe mają…”
      a gdzie mają większe? no tak, przecie oni kopiąc na śląsku tudzież w obszarze księstaw głogowskiego żartobliwie zwanego dolnym śląskiem i ziemią lubuską to kopią u siebie tylko ktoś im niesprawiedliwie zabrał te ziemie.
      Ty to jakiś „polityczny” jesteś żeby nie używać słów powszechnie uznawanych za wulgarne. Właściwie „polityczny” też jest wulgarne, nawet proto wulgarne 🙂

    2. Jak zwykle pisze Pan nieprawdę. Udokumentowane zasoby bilansowe węgla kamiennego w Polsce przekraczają 43 mld ton. Trzy czwarte nich stanowi węgiel energetyczny, a reszta – koksujący. Polskie zasoby węgla brunatnego oceniane są na 13,6 mld ton. Wpisanie hasła w google to za mało 🙂 Wiedza o zasobach jest cenna. Węgla może byc i 2-3 krotnie więcej ale nie został on jeszcze rozpoznany.

      1. Ależ skąd. Według raportu energetycznego BP w roku 2020 udokumentowane polskie rezerwy węgla (kamiennego i brunatnego razem) wynosiły 28,395 mld ton i były niższe od niemieckich (35,9) , ukraińskich (34,375) i rosyjskich (162,166). Oczywiście są jeszcze rezerwy nieudokumentowane, ale w niewiadomej wysokości i występują też przecież w innych krajach.

        Zresztą węgiel nie ma przyszłości i w porównaniu z innymi źródłami energii staje się stopniowo coraz droższy

        Być może u Was w PIS obowiązuje inna „prawda” na ten temat, ale pilaster woli się trzymać miarodajnych ilościowych obiektywnych danych

  7. Panie Panasiuk, bądźże pan człowiekiem poważnym. Jeśli szkopi w celach odbudowy tylko średnio zniszczonego kraju „korzystali z planu marszala”, czyli pozwolono im wykorzystać kasę zrabowaną w krajach okupowanych, to ile pieniędzy potrzebowała Polska na odbudowę z niemal totalnych zgliszcz? I jeżeli nie dostała pieniędzy od „aliantów”, to skąd je brała? Sam pan pisze, że po wojnie odbudowaliśmy się od zera. Jakim to cudem? – niechby nawet najbardziej katolickim! Spłacać musieliśmy „właścicieli” zarówno fabryk typu wedel jak i „ziemian” – masowo kolaborujących ze szkopami.
    No więc z czego ich spłacaliśmy i skąd mieliśmy pieniądze na inwestycje odbudowując Polskę? Powiem panu: finansował nas Związek Radziecki – kosztem swoich obywateli, którzy musieli rezygnować z wielu rzeczy by pomagać „braciom polakom”. Jeśli jest pan człowiekiem normalnym, rozumiejącym, że nie zbuduje się nic operując samym powietrzem, to przestanie pan wypisywać głupoty, że my sami, samiusieńcy i to od zera własnymi rękami zrobiliśmy takie przemysłowe cuda; sami sobie budowaliśmy stocznie, w nich statki które sami od siebie kupowaliśmy po zawyżonych cenach, żeby kasy było więcej.
    TO ROSJANIE NAM POMOGLI, kupowali od nas prawie wszystko płacąc możliwie wysoką cenę, żeby Polacy mogli się dźwignąć. A Polacy w ramach wdzięczności rozpowszechniali „kawały o Ruskach”, którzy to byli wiecznie pijani i zawsze głupi.
    No, byli głupi, że pomagali aż tak Polakom i nie wystawiali za to weksli. Choć kto wie? Może takie weksle istnieją i stąd masowe oczernianie Rosji i jej Prezydenta? Bo dlaczego mieliby Polacy „takim Ruskim” spłacać weksle?
    To coś jak „brudny żyd”, którego można (było?) poniżać i okradać, wyśmiewać i nawet mordować. Choć niewielki remanencik w głowie bardzo by się panu, panie Panasiuk, przydał. Bo jeśli Polacy będą kontynuować taką linię historyczno-polityczną, to nikt po nas nie będzie płakał, gdy nas już nie będzie. I pan, panie Panasiuk, będzie miał w tym swoją niechlubną cegiełkę.

    1. Droga Pani: zauważmy może, że Polacy nie prosili o pomoc Sowietów — i że Sowieci „zaopiekowali się” nami na kilkadziesiąt lat całkowicie dobrowolnie, a wręcz domagali się tego. „Jeśli kogoś oswoisz, to bierzesz za niego odpowiedzialność” — jak to ujął Saint-Exupery w „Małym księciu”.
      Zaś obecnie potomkowie tychże Sowietów, zawleczeni nam do Polski przez Stalina, rozpieprzają państwo polskie w drobny mak.

  8. Droga pani nikt nie kwestionuje wartości radzieckiej pomocy. Była ona olbrzymia. Ale największy zasługę poniosło polskie społeczeństwo, które kosztem konsumpcji budowało ciężki przemysł i elektrownie. To jest w największej mierze naszą zasługą. No i PZPR, która kierowała wtedy państwem. Nie da się pisać o wszystkim.

    1. …i nie bezinteresowna. Została po wielekroć spłacona w okresie PRL-u dostawami za „psi grosz” do ZSRR i innych demoludów.

  9. PRL zbankrutowała, LWP było podległe ZSRS, a PRL nie była niepodległa. Dlatego ten artykuł jest bujdą na resorach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *