Rękas: Trumposyjonizm

Czemu międzynarodowe organizacje syjonistyczne, wspierane przez Izrael i Stany Zjednoczone – żądają tak gigantycznych sum od Polski? Odpowiedź jest prosta: BO MOGĄ.

Jednostronna, bezalternatywna polityka zagraniczna prowadzona przez kolejne rządy III RP, a zwłaszcza przez obecny gabinet – postawiła nasz kraj pod ścianą. Polska jest całkowicie osamotniona w środowisku międzynarodowym, nie ma żadnego oparcia, żadnych przyjaciół ani żadnych realnych sojuszy – tylko ten jeden, działający wyłącznie w jednym kierunku pas transmisyjny, wysysający pieniądze z Polski do Ameryki i związanych z nią ośrodków izraelskich. To tragiczny skutek bezbrzeżnej ślepoty, jeśli nie wprost agenturalności polskich elit, które postawiły Polskę jak najmniejszą łamagę na podwórku, samotną wobec największych chuliganów, którzy teraz zagonili ją w kont i złośliwie się uśmiechając każą oddać kieszonkowe i drugie śniadanie.

Nie w tym więc rzecz, że protesty (zresztą bardzo nieśmiałe i pilnujące, żeby broń Boże nie urazić USA) organizowała m.in. Konfederacja, ale czemu nie protestowali wszyscy inni? Przecież Polski po prostu nie stać na żądane 300 miliardów dolarów, taka kwota zniszczy naszą ledwie trochę odbudowaną gospodarkę!

Powiązanie sprawy roszczeń syjonistycznych z kwestią lokacji stałej bazy amerykańskiej to również pochodna tych samych polskich błędów. Obowiązująca w Polsce linia propagandowa wiecznego straszenia „zagrożeniem rosyjskim” stawia od razu Warszawę w pozycji petenta, który błaga, „żeby go przed Rosją bronić”. A wiadomo nie od dziś, że zawsze to chcący płaci. Nawet, jeśli chce rzeczy całkowicie mu zbędnych czy nawet szkodliwych

Amerykanie doskonale to rozumieją, a zaplecze prezydenta Trumpa jest zdeterminowane, by wycisnąć ze swych europejskich kolonii ostatniego dolara na rzecz amerykańskiego sektora wojenno-przemysłowego i energetycznego. Niestety, nieprzypadkowo obecne polskie elity kształcone były na amerykańskich stypendiach, w duchu całkowitej podległości interesom USA. Ci ludzie ograbią własny naród z ostatniej koszuli na jedno machnięcie rudej grzywki.

I tak pętla się zaciska – Donald Trump nie raz starał się udowodnić, że nawet w realiach naturalnie pro-syjonistycznej polityki amerykańskiej chciałby zostać zapamiętany jako „najlepszy przyjaciel Izraela” – i za ten pomnik też zapłacić mają Polacy. Skoro zaś ci domagają się jeszcze jak głupi jeszcze więcej amerykańskich żołnierzy na swoim terytorium – to sfinansują i Fort Trump, i dostawy drogiego amerykańskiego skroplonego gazu, i równie drogą a wątpliwej jakości saudyjską ropę. Słowem – wszystko, o czym tylko Amerykanie sobie zamarzą. To tak, jakby żebracy z całej ulicy musieli się składać na lepsze wczasy dla miliardera. Taki los zgotowały Polakom ich rządy.

A czemu winna miałaby być Rosja? A czemu nie? Przecież według polskiego rządu Rosja i Putina odpowiadają za wszystko co złe na świecie, więc to oczywiste, że za to też.

Mówiąc zaś poważnie, Jarosław Kaczyński i jego partia modlą się teraz zapewne, by tym razem USA i Izrael pozwoliły im wyjść z twarzą i rachunki do zapłacenia przedstawiły dopiero po jesiennych wyborach parlamentarnych, w których Prawo i Sprawiedliwość pozostaje faworytem. Jeśli uda się przeciągnąć do jesieni zaprzeczanie faktom i nadal wmawiać Polakom, że żadnych roszczeń nie ma, a jeśli nawet są, to „wymyślone przez Putina” – wówczas, mając zapewnione kolejne 4 lata rządów, PiS zapłaci Amerykanom i syjonistom WSZYSTKO. Z Polski nie zostanie kamień na kamieniu, bo skala dewastacji finansów i własności będzie większa niż po największym kryzysie gospodarczym, porównywalnie tylko ze zniszczeniami wojennymi.

Wtedy już jednak będzie za późno na reakcję, a zresztą, gdy polska gospodarka się zawali – to i tak na pewno będzie wina Rosji!

Konrad Rękas

[Głosów:24    Średnia:4.8/5]
Facebook

3 thoughts on “Rękas: Trumposyjonizm”

  1. Kryzys porównywalny z wojną przeżyła Polska w latach 90 XX w. w ramach terapii ekonomicznej zaaplikowanej nam przez USA i UE. Myśmy myśleli, że to taka pomoc, która pozwoli szybciej stanąć na nogi. Po tym doświadczeniu Polacy niczego się nie nauczyli i nadal bezwarunkowo popierają Zachód. Panuje hasło: jeśli nie Zachód to Białoruś i Rosja, jakby nie można było prowadzić niezależnej polityki.

  2. Dalej popieram Konfederację i liczę na jej szerokie poparcie również ze strony konserwatystów, niech dołączą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *