Bulza: Jak to jest z tym komunizmem? Był komunizm, czy go nie było. Część I.

Rewolucja obyczajowa w Rosji bolszewickiej

Rewolucja seksualna lub obyczajowa, która dokonała się w Europie w latach 60. i 70. XX w., tak jak prawie wszystko w UE, swoje źródło ma w rewolucji bolszewickiej w Rosji.

Fryderyk Engels w dziele „Pochodzenie rodziny, własności prywatnej i państwa”, twierdził, że rodzina monogamiczna nie była instytucją naturalną. Według niego stanowiła ona jedynie wytwór konkretnych warunków historycznych towarzyszących triumfowi własności prywatnej nad pierwotną własnością wspólnotową. Pierwszym „uciskiem klasowym” był zatem ucisk mężczyzny nad kobietą. Aby wyzwolić seksualnie kobietę należało uwolnić ją od domowych obowiązków i wysłać do pracy zarobkowej. Opiekę nad dziećmi i ich wychowanie miało przejąć całe społeczeństwo.

W grudniu 1917 r. przywódca bolszewików Włodzimierz Ilicz Lenin podpisał serię dekretów likwidujących w praktyce instytucję małżeństwa oraz znoszących dotychczasowe kary za utrzymywanie stosunków homoseksualnych i usuwanie ciąży (aborcja). Sowiecki kodeks rodzinny z 1926 r. w intencji jego twórców był właśnie ostatnim krokiem na drodze do zaniku rodziny jako komórki społecznej. W „Małej Encyklopedii Sowieckiej” stwierdzono, że „rodzina była pierwotną formą niewolnictwa„ i zapowiadano rychłe jej obumarcie wraz z własnością prywatną i państwem. Obowiązujące w latach 20. XX w. hasło brzmiało: „Rozbijając ognisko rodzinne, wymierzamy ostateczny cios ustrojowi burżuazyjnemu”. Na szczęście plany odebrania wszystkich dzieci rodzicom pozostały na papierze, bowiem na założenie aż tylu żłobków brakowało funduszy i personelu. W 1936 r. wprowadzono zakaz aborcji, utrudniając także procedurę rozwodową. Jednocześnie cała sfera seksualności człowieka podlegała ingerencji państwa (http://historia.org.pl/2015/07/08/bolszewicka-rewolucja-seksualna/

W 1920 r. Lenin w rozmowie z Clarą Zetkin, niemiecką komunistką, powiedział: „Równolegle z rewolucją proletariacką trwa obyczajowa – dotycząca małżeństwa i relacji seksualnych. Jest ona zbliżona do rewolucji proletariackiej”. Szerzone przez propagandę poglądy bolszewickich feministek, takich jak Zetkin czy Kołłontaj, szybko trafiały do komunizującej młodzieży, która je wulgaryzowała (http://wyborcza.pl/alehistoria/1,150661,19559461,wielka-rosyjska-rewolucja-seksualna.html).

Kontrrewolucja

 

W 1936 r. Stalin zlikwidował rewolucję obyczajową dotycząca małżeństwa i relacji seksualnych, wprowadzono zakaz aborcji, utrudniając także procedurę rozwodową. Jednocześnie cała sfera seksualności człowieka podlegała ingerencji państwa (http://historia.org.pl/2015/07/08/bolszewicka-rewolucja-seksualna/). Tępienie przestępczości nieletnich, sztucznych poronień, utrudnienia przy rozwodach, nałożenie podatku na samotnych albo na rodziny z mniej niż z trojgiem dzieci wskazują, że społeczeństwo radzieckie powraca do norm tradycyjnych (Maurice Merleau-Ponty cytuje Arthura Koestlera, „Ciemność w południe”).

Maurice Merleau-Ponty, w książce„Humanizm i terror” pisze: „Trocki uwydatnił dobrze głęboką przemianę ZSRR. Ale określił ją jako kontrrewolucję i wyprowadził stąd wniosek, iż trzeba było na nowo rozpocząć ruch z 1917 roku. Słowo kontrrewolucja ma sens precyzujący tylko wtedy, jeśli aktualnie w ZSRR kontynuacja rewolucji jest możliwa. A właśnie Trocki często opisywał odpływ rewolucyjności jako nieuchronne zjawisko po porażce rewolucji niemieckiej. Mówić o kapitulacji, to zakładać, że Stalinowi zabrakło odwagi wobec sytuacji samej przez się równie jasnej jak sytuacja walki” (Maurice Merleau-Ponty, „Humanizm i terror”, Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej Uniwersytet Warszawskiego, Warszawa 2005).

Rewolucja obyczajowa została wprowadzona w 1917 r. przez Lenina, i była ona zbliżona do rewolucji proletariackiej. W tym sensie Stalin dokonał kontrrewolucji. Po śmierci Stalina w 1955 r. ponownie wprowadzono aborcję.

Lew Trocki (właśc. Lejba Dawidowicz Bronsztejn), w 1937 r. napisał książkę „Zdradzona rewolucja”, w której zamieścił krytyczną analizę rozwoju gospodarczego i społecznego ZSRR po dojściu do władzy Stalina. Jedna z najważniejszych prac teoretycznych ruchu trockistowskiego. Według intencji autora zawartych we wstępie miała być równolegle analizą radzieckiego systemu władzy, krytyką stalinizmu i zarazem podkreśleniem tych osiągnięć rewolucji październikowej, które jego zdaniem nie uległy zupełnej destrukcji.

Amerykański trockista James Patrick Cannon, w wydanej w 1942 roku „Historii amerykańskiego trockizmu” pisał, „trockizm nie jest nową doktryną, ruchem ale renowacją, odrodzeniem prawdziwego marksizmu, który był postulowany w czasie rewolucji rosyjskiej i w pierwszych dniach Międzynarodówki Komunistycznej”.

Permanentna rewolucja

W czasie rewolucji 1905 r. Trocki sformułował teorię permanentnej rewolucji, która stanowi przedstawienie punktu jego widzenia na proces przemian społecznych. Trocki następnie rozwinął tę teorię w książce „Permanentna rewolucja”, która została wydana w 1930 r. Po 1989 r. w Polsce dokonano zmian w różnych dziedzinach prowadzących do przemiany istotnych dla całego systemu społecznego. System społeczny oznacza całokształt wzorców, funkcji i społecznie akceptowanych sposobów zachowania, obowiązujących w danym społeczeństwie, natomiast jego przemiana oznacza zmianę całokształtu wzorców, funkcji i społecznie akceptowanych sposobów zachowania obowiązujących w społeczeństwie. Na skutki nie trzeba było długo czekać. Po 1989 r. w Polsce nastał kryzys moralności. Stan ten spowodował rozchwianie wartości i porządku moralnego, niezbędnego do równowagi psychicznej i samorealizacji osoby. Zatarcie bądź zniesienie granic między dobrem a złem w pewnych kręgach społecznych spowodowało dezorientację moralną i problemy na większości płaszczyzn życiowych.

Idea permanentnej rewolucji nawiązuje do Marksa. Użyte przez Marksa w 1850 r. w „Apelu Komitetu Centralnego do komunistów” wyrażenie „rewolucja permanentna” w gruncie rzeczy oznacza, że cel nigdy nie będzie osiągnięty, gdyż go nie ma. Nie ma również idei, do której należy dążyć. Jest tylko czysty sadyzm. Bowiem u Marksa idea i cel są pojmowane mglisto, natomiast jest mocno rozbudowana krytyka panującego porządku społecznego oraz religii chrześcijańskiej. Adam Michnik w 1990 r. powiedział, że Polska od 1944 r. znajduje się w stanie permanentnej rewolucji.

Trockiści mają czas i są cierpliwi. Trocki powiedział Kamieniewowi: «Nie jestem w żadnym razie zmęczony, ale jestem zdania, że musimy się uzbroić w cierpliwość na dosyć długi okres, na całą epokę historyczną. Dzisiaj nie ma problemu walki o władzę, lecz problem przygotowania narzędzi ideologicznych i organizacji walki o władzę w perspektywie nowego wzlotu rewolucyjnego. Kiedy natomiast nadejdzie ten wzlot – tego nie wiem» (Maurice Merleau-Ponty, „Humanizm i terror”, Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej Uniwersytet Warszawskiego, Warszawa 2005). W Polsce ten czas przyszedł w 1989 r.

Trocki sam charakteryzuje radziecki „termidor” (poniżej) w ten sposób, iż ukazuje się on jako niejednoznaczna faza historii, a nie jako osiągnięty cel rewolucji. Mógłby on, na szczeblach historii powszechnej, reprezentować okres utajenia, podczas którego stabilizuje się pewna zdobycz.

Wobec dylematu Zinowjewa – zdobyć władzę czy podporządkować się – Trocki kreśli trzecie rozwiązanie: zachować spuściznę rewolucyjną, prowadzić w kraju agitację za linią klasyczną aż do momentu, kiedy obiektywne warunki staną się sprzyjające i kiedy ujawni to nowy zryw mas, krótko – podjąć działalność opozycyjną. Trocki: „Bo najwyższym szczęściem człowieka nie jest wcale korzystanie z teraźniejszości, lecz przygotowywanie przyszłości” (Maurice Merleau-Ponty, „Humanizm i terror”, Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej Uniwersytet Warszawskiego, Warszawa 2005)

Teoria rewolucji permanentnej – idea ciągłego wysiłku rewolucyjnego, bezinercyjnej struktury społecznej podważanej ciągle przez inicjatywę mas, idea historii przejrzystej i jakby rozrzedzonej – wyraża o wiele więcej niż efektywny przebieg procesu rewolucyjnego, wyraża racjonalistyczne postulaty trockizmu. Układ statyczny (układ bezinercyjny) – w przeciwieństwie do układu dynamicznego jest układem, w którym nie można wyróżnić żadnych zmiennych stanu.

Dwa różne marksizmy

Adam Schaff (1913-2006), polski filozof pochodzenia żydowskiego, rewizjonista, był uważany za głównego i oficjalnego ideologa marksizmu. W 1965 r. Państwowe Wydawnictwo Naukowe w serii „Omega” wydało jego skróconą wersję książki „Marksizm a jednostka ludzka”. Wydawać by się mogło, że opinie autora zawarte w tej książce dotyczą okresu minionego i obecnie są już nieaktualne. Po co czytać jakieś bzdury. Przecież komunizm upadł i już nie powróci. Nic bardziej mylnego, bowiem książka jest scenariuszem wydarzeń, które nastąpiły w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej po 1989 r. Postulaty zawarte w książce A. Schaffa mogą być zrealizowane tylko w systemie liberalnym, nie mogły więc być zrealizowane w PRL.

Adam Schaff był protektorem zakładanego przez Adama Michnika Klubu Poszukiwaczy Sprzeczności. W książce „Marksizm a jednostka ludzka”, postawił ryzykowną wówczas tezę, że w społeczeństwie socjalistycznym alienacja jednostki może istnieć w dalszym ciągu. Zyskał przez to u ówczesnych władz opinię rewizjonisty. Na fali zmian 1968, wskutek antysemickiej nagonki prasowej, w dniach 6–7 lipca został usunięty z KC PZPR i odsunięty od wpływu na naukę filozofii w PRL. We wspomnieniach pisał, że miał podstawy by bać się wtedy o swoje życie.

Adam Schaff odczytuje Marksa po nowemu, i wysuwa na pierwszy plan elementy systemu, które były nieznane, i z tego powodu nie mogły być wprowadzone w życie. Twierdzi, że odkrycie młodego Marksa, tzn. publikacja nowych, nie znanych dotąd tekstów marksowskich, przed wszystkim zaś jego „Rękopisy ekonomiczno-filozoficzne” z 1844 r., które zostały dopiero opublikowane w 1932 r. wnoszą nowe treści w marksizm. Pisze, że wystarczy powołać się na fakt, że zarówno „Rękopisy ekonomiczno-filozoficzne” jak „Niemiecka ideologia” zostały po raz pierwszy opublikowane w całości w języku oryginału w 1932 r., a „Przyczynek do krytyki heglowskiej filozofii prawa” w 1927 r., by zrozumieć, jak wielka był luka w wiedzy o Marksie, a więc i w rozumieniu marksizmu poprzednich pokoleń. Stwierdza: „Nie znając tych, a także szeregu mniejszych tekstów marksowskich, zarówno Kautski, jak Róża Luksemburg, Plechanow, Gramsci i Lenin dysponowali tylko niepełną wiedzą o marksizmie, której nie mógł uzupełnić największy geniusz. Tym bardziej, że szło tutaj o genezę myśli marksowskiej, genezę, która rzuca nowe światło na cały dalszy rozwój tej myśli”.

Autor wymienia cztery powody, dlaczego opublikowane w latach trzydziestych teksty Marksa nie wywarły do wybuchu drugiej wojny światowej większego wrażenia. Według autora, jednym z powodów był okres stalinowski, w którym nie było miejsca dla problematyki jednostki ludzkiej, filozofii człowieka i humanizmu. Pisze: „Tradycyjny, surowy i nieraz do granic mechanizmu posunięty stereotyp marksizmu został w tej atmosferze, w kontekście określonych potrzeb bieżącej polityki, nie tylko usankcjonowany, ale jeszcze bardziej usztywniony”.

(…) „Dopiero po drugiej wojnie światowej publikacja nie znanych dotąd prac młodego Marksa była prawdziwym odkryciem. Na Zachodzie pisma te przyciągały do marksizmu szerokie rzesze inteligencji, zwłaszcza młodzieży oraz myślicieli jak Sartre, Merleau-Ponty, czy nawet Heidegger. Dla autora najważniejszą jednak rzeczą było to, że przyciągały samych marksistów, że pisma młodego Marksa zmieniły ich wizję marksizmu, a na tle doświadczeń tzw. okresu kultu jednostki wpłynęły nie tylko na wizję teoretyczną, lecz i na praktyce. Humanizm marksistowski staje się coraz większą potęgą ideologiczną – na zewnątrz i wewnątrz ruchu robotniczego, tzn. jako element propagandy socjalizmu i jako element socjalistycznego wychowania”. Autor porównuje pisma młodego Marksa z dojrzałym i dochodzi do wniosku, że „ma się niewątpliwie do czynienia z twórczością różną – z punktu widzenia zarówno treści, jak i stylu intelektualnego tych prac”.

Dalej autor zapytuje: „Dwóch różnych Marksów, czy też jeden? Dwa różne marksizmy, czy też jeden? Te pytania zawierają poważną i ciekawą treść metodologiczną, której zasięg wykracza daleko poza sprawę Marksa i marksizmu. Ale zawierają one również doniosły sens praktyczny, idzie w nich bowiem o nowe spojrzenie na marksizm, o nowe rozumienie treści marksizmu, co posiada implikacje zarówno teoretyczne, jak i praktyczne, wchodzące w sferę działania. Tezy o istnieniu dwóch marksizmów i o przeciwstawności Marksa młodego dojrzałemu bronią nie tylko ci, którzy z pozycji rewizjonizmu, negując naukowy charakter marksizmu, pragną Marksa młodego pasować na jedynie „prawdziwego”, lecz i ci, którzy przeciwstawiają – pozornie z pozycji ortodoksji – Marksa dojrzałego młodemu”. Schaff odpowiada: „Do problemu jedności względnie braku jedności należy podchodzić historycznie, to znaczy coś znacznie szerszego, a mianowicie „rozwojowo”, „w dynamice”. A rozwój, dynamikę bada się i i ten postulat wchodzi wyraźnie w zasób metodologicznych wskazań historyzmu marksowskiego – również z punktu widzenia skutków danych zjawisk w procesie historycznym”.

(…) „Przy takim szerokim rozumieniu słowa „historycznie” sprawa losów myśli Marksa przedstawia się stosunkowo prosto. Oto myśliciel, który jest czynny na niwie twórczości duchowej ponad czterdzieści lat. W tym czasie przechodzi ewolucję, która prowadzi go w filozofii od idealizmu do materializmu, a w polityce od burżuazyjnego demokratyzmu i liberalizmu do komunizmu”.

Książka młodego Karola Marksa „Rękopisy filozoficzno-ekonomiczne” z 1844 r., która została dopiero opublikowana w 1932 r., była świętą księgą rewizjonistów. Według J. Kuronia, wnosiła ona nowe treści w marksizm.

Postulaty młodego Marksa mogą być zrealizowane tylko w systemie liberalnym, nie mogły więc być zrealizowane w PRL. Dlatego rewizjoniści, czyli wyznawcy młodego Marksa, walczyli po 1956 r. o liberalizację systemu. Jednak dopiero po 1989 r. zaistniały warunki do wprowadzenia liberalizmu.

Rewizjoniści

W 1957 r. ukazały się dwa artykuły rewizjonistyczne: pierwszym był artykuł Leszka Kołakowskiego zamieszczony w „Życiu Warszawy” w lutym 1957 r., nazwany „manifestem rewizjonistycznym”, drugim tekstem rewizjonistycznym był elaborat Juliana Hochfelda, opublikowany na łamach „Nowych Dróg” w kwietniu 1957 r. Hochfeld zamieścił w nim tak obrazoburcze dla partyjnego aparatu tezy jak pochwałę wolnej gry sił politycznych (stojących co prawda „na gruncie socjalizmu”), a także proponował zbudowanie systemu „hamowania i równowagi” w oparciu o parlament. Był to ostatni tekst na łamach centralnej prasy partyjnej, zawierający propozycje korekty funkcjonowania systemu komunistycznego w Polsce z pozycji rewizjonistycznych.

Od tego momentu numery „Trybuny Ludu” oraz „Nowych Dróg” pojawiające się przy okazji X Plenum KC PZPR oraz III Zjazdu PZPR będą zadrukowywane sążnistymi tekstami potępiającymi rewizjonizm, bez próby merytorycznej polemiki. Był to również moment, w którym mianem rewizjonistów otwarcie zaczęto określać wszystkich członków PZPR pragnących „socjalizmu z ludzką twarzą” (http://polska1918-89.pl/pdf/problem-rewizjonizmu-marksizmu-na-lamach-centralnej-prasy-partyjnej-w-,4606.pdf).

Jerzy Holzer o rewizjonistach pisał: „Decydujące o przyszłości działania władz dotyczyły przede wszystkim samej partii. Pod hasłem walki na dwa fronty – z dogmatyzmem i rewizjonizmem, w praktyce skierowanej jednak głównie przeciw rewizjonistom, przywrócono reguły tzw. Centralizmu demokratycznego i odgórnie sterowanie realizowane za pomocą zawodowego aparatu partyjnego. Zaostrzono cenzurę oraz podporządkowano prasę i wydawnictwa dyrektywom centralnego kierownictwa partyjnego.

Symbolicznego znaczenia nabrała likwidacja jesienią 1957 r. rewizjonistycznego tygodnika „Po prostu”, który odegrał istotną role w przygotowaniu październikowego przełomu”.

Dalej: „Także środowiska rewizjonistów stały się obiektem ataku. Ich próby zwiększenia aktywności uśmierzano środkami policyjnymi oraz narastającą kampanią propagandową. Bezpośrednie represje dotknęły młodych rewizjonistów, których przywódcy, Karol Modzelewski i Jacek Kuroń, skazani zostali w 1965 r. na kilka lat więzienia. Bardziej wstrzemięźliwie traktowano znanych przedstawicieli nauki i kultury, choć w 1966 r. niektórych z nich usunięto z partii, jak np. filozofa Leszka Kołakowskiego (Jerzy Holzer, ”Solidarność 1980-1981. Geneza i historia”, Wydawnictwo Krąg, Warszawa 1984).

Jacek Kuroń i Karol Modzelewski związani z prominentnym członkami KC PZPR, z pozycji rewizjonistów, podjęli krytykę kierownictwa partyjnego, zarzucając mu odejście od zasad marksizmu i leninizmu.

  1. Modzelewskiego i J. Kuronia oskarżano o „sporządzanie i rozpowszechnianie opracowań zawierających szkodliwe dla interesów państwa polskiego, fałszywe wiadomości dotyczące stosunków politycznych i społeczno-gospodarczych w Polsce”. Modzelewski został wówczas skazany na 3,5 roku więzienia, Kuroń na 3 lata.

W dziesięciolecie Października grupa studentów Uniwersytetu Warszawskiego postanowiła na Wydziale Historycznym zorganizować spotkanie, na którym przedyskutowano by jego trwały i nietrwały dorobek, zwłaszcza na gruncie wolności twórczych. Wśród organizatorów zebrania znajdował się Adam Michnik, który po aresztowaniu Kuronia i Modzelewskiego z wolna wyrastał na nieformalnego lidera grupy młodych ludzi, przez czynniki partyjne przezwanej z czasem mianem „komandosów”. Nazwa ta wzięła się stąd, że ci inteligentni, młodzi ludzie, pojawiali się regularnie na zebraniach partyjnych i ZMS-owskich i tak jak prawdziwi komandosi działający na zapleczu nieprzyjaciela dezorganizują jego szyki, tak oni swoim nonkonformistycznymi wystąpieniami (a byli na ogół dobrymi mówcami) zakłócali z góry ustalony porządek obrad.

Alexander Dubček (1921-1992) był czechosłowackim działaczem politycznym, w latach 1963-68 był I sekretarzem KC KP Słowacji i członkiem Prezydium KC KPCz; 1968-69 I sekretarzem KC KPCz; gł. realizator reform w partii i państwie, zwanych praską wiosną 1968. Swój program określał głośnym w swoim czasie sloganem „socjalizm z ludzką twarzą”. Wydarzenia na Węgrzech w 1956 r. oraz w Czechosłowacji w 1968 r., krwawo stłumione, miały na celu wprowadzenie liberalizacji systemu. Bo droga do komunizmu wiedzie z liberalizmu.

Hasło rewizjonistów „Socjalizm z ludzką twarzą pojawiło się podczas sierpniowych strajków w Stoczni Gdańskiej w 1980 r. Naiwni stoczniowcy wierzyli, że państwo „ludowe” można zreformować, aby polepszyć los szarego człowieka.

Zbigniew Herbert o socjalizmie z ludzką twarzą: „Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca. Oszust intelektualny. Ideologia tych panów, to jest to, żeby w Polsce zapanował „socjalizm z ludzką twarzą” . To jest widmo dla mnie zupełnie nie do zniesienia. Jak jest potwór, to powinien mieć twarz potwora. Ja nie wytrzymuję takich hybryd, ja uciekam przez okno z krzykiem”. „…między innymi to szczere wyznanie Zbigniewa Herberta sprawiło, że TVP zażądała w 2000 roku ocenzurowania filmu o poecie. W uzasadnieniu podano, że to ze względu na „zbędne dygresje” i „wątpliwości natury etycznej” (http://wpolityce.pl/polityka/162935-15-lat-temu-zmarl-zbigniew-herbert-poeta-ktory-kochal-polske-i-pietnowal-jej-wrogow-michnik-jest-manipulatorem-to-jest-czlowiek-zlej-woli-klamca).

Adam Schaff pisał: „Jeśli komunizm jako cel społeczny jest pomyślany jako humanizm w praktyce, to cel ten wiąże się organicznie z charakterem rewolucji, która do tego celu prowadzi – rewolucji społecznej.

Według Marksa, komunizm to nie ustrój, nie ideał,

lecz ruch komunistyczny

„Komunizm jest dla nas nie stanem, który należy wprowadzić, nie ideałem, którym miałaby się kierować rzeczywistość. My nazywamy komunizmem rzeczywisty ruch, który znosi stan obecny” (A. Schaff, „Marksizm a jednostka ludzka”).

Adam Schaff wstępował do ruchu komunistycznego a nie partii komunistycznej. Na ten temat mówił: „Gdy się szło do ruchu komunistycznego, można było stracić życie…” (Bohdan Chwedeńczuk, „Dialogi z Adamem Schaffem”, Wydawnictwo ISKRY, Warszawa 2005 r.).

Jest to więc dobrze zorganizowana rzesza ludzi, która prowadzi walkę przeciwko Bogu, Kościołowi, religii, rodzinie, patriotyzmowi, państwu, chrześcijańskiemu systemowi wartości. Walka ta nie jest już prowadzono środkami z lat stalinowskich, lecz marksowskim humanizmem. Schaff stwierdza: „Wychowanie nowego człowieka polega na wpajaniu ludziom poglądów i postaw, które cechuje negacja zjawisk w życiu społecznym, a następnie walka o aprobatę sytuacji, w której te zjawiska zostają przezwyciężone”. Jest to typowa metoda manipulacji społecznej. Jak to się robi?

Członkowie ruchu komunistycznego w środkach masowego przekazu najpierw walczą o przezwyciężenie konserwatywnych postaw ludzkich, a potem o akceptację nowych postaw, jak np. pozytywny już stosunek do aborcji, homoseksualistów, związków homoseksualnych, pornografii, narkotyków, in vitro, eugeniki, wychowania seksualnego w szkołach.

 

Komunizm to humanizm w praktyce

Wielu Polaków nie rozumie, co to jest komunizm. Jest to całkowite zniesienie rynku, własności prywatnej, pieniądza, państwa, Kościoła, religii, wartości i moralności chrześcijańskiej, rodziny, to socjalizacja dzieci przez wychowanie seksualne w szkołach (demoralizacja), gender, aborcja, eugenika i eutanazja, to rewolucja seksualna lub kulturalna, homoseksualizm i wymieszanie narodów hinduizmem, buddyzmem i islamem. To chaos i dżungla. To cofnięcie w rozwoju społeczeństw do epoki wspólnoty pierwotnej.

W Europie zachodniej rewolucja seksualna lub kulturalna dokonała się w latach 60. i 70 XX w. W Polsce się dokonuje od 1989 r. W wydanym w okresie międzywojennym „Słowniku wyrazów bliskoznacznych” podano krótką definicję komunizmu: komunizm to dżungla. Właśnie początek lat 90. XX w. był dżunglą.

Według Adam Schaffa, komunizm to humanizm w praktyce: „Jeśli komunizm jako cel społeczny jest pomyślany jako humanizm w praktyce, to cel ten wiąże się organicznie z charakterem rewolucji, która do tego celu prowadzi – rewolucji społecznej. Komunizm, jako skończony naturalizm = humanizmowi, jako skończony humanizm = naturalizmowi; stanowi on prawdziwe rozwiązanie konfliktu między człowiekiem a przyrodą oraz między człowiekiem a człowiekiem…” (Adam Schaff, „Marksizm a jednostka ludzka”).

W filozofii kultury naturalizm to egzystencja, w której podstawowe wartości to przyjemność zmysłowa, życie w zdrowiu i dobrobycie. Stanowią one przeciwieństwo przykrości, choroby i śmierci. Najgorszą sytuacją jest jednak nie śmierć, lecz życie w ciężkiej chorobie i nędzy, będąc zdanym na opiekę innych. Taka hierarchia wartości powoduje, że w naturalizmie zezwala się na eutanazję (śmierć jest lepsza od cierpienia) oraz aborcję, a także wszelkie inne działania poprawiające jakość życia (np. eksperymenty na embrionach). Naturalizm w etyce przejawia się w liberalizmie  (http://pl.wikipedia.org/wiki/Naturalizm_%28filozofia%29).

Przełomy i odnowy

Adam Michnik powiedział w 1990 r., że Polska od 1944 r. znajduje się w stanie permanentnej rewolucji (Polskie Radio, program1). Za tym faktem przemawia chociażby kryzysogenny charakter polskiej gospodarki w minionym okresie. Kolejne polskie kryzysy, zwroty i przesilenia, przełomy i odnowy, Okrągły Stół (wrzenie społeczne w 1956, 1968, 1970, 1976, 1980,1981) były przez komunistów manipulowane i kontrolowane. Kluczowym zdarzeniem i symptomem każdego przełomu była zmiana kierownictwa władzy. Nowa ekipa składała deklarację, która pozwalała rozładować napiętą sytuację, po czym następowało stopniowe uspokojenie nastrojów społecznych i powrotów do poprzedniego stanu. Zmiany personalne w aparacie władzy pozornie tylko świadczyć miały o zmianie kursu, by pozyskać opinię publiczną. Jednak głównym celem tych ustawicznych zmian było usprawnienie systemu władzy, oraz co najważniejsze, to przez składanie deklaracji dawano społeczeństwu nadzieję na lepsze życie. W latach 1944-1989 jednym z najważniejszych kierunków działania ruchu komunistycznego było zagwarantowanie sobie monopolu i ciągłości władzy.

Jest rzeczą charakterystyczną, że podstawowe kanonu komunizmu, a więc ateizacja, świeckość państwa, laickie wychowanie w szkołach, walka z religią, wychowanie nowego człowieka, walka z prywatnym handlem, wprowadzone w latach 40. i 50. XX w. w żadnym momencie powojennej historii Polski nie zostały złamane w sposób trwały i nieodwracalny. Okrągły Stół ten nienormalny stan utrwalił.

 

Demoniczny chirurg

W Polsce po 1944 r. komuniści w sposób radykalny przystąpili do niszczenia stosunków własnościowych, zarówno własności prywatnej i spółdzielczej. Wywłaszczono ziemian, właścicieli fabryk i zakładów produkcyjnych, sklepikarzy, kupców. Polacy stali się społeczeństwem bezklasowym, zostali wywłaszczeni i zmuszeni do zatrudnienia się u jednego i tego samego, kolektywnego pracodawcy. Polacy zostali brutalnie pozbawieni własnej elity. Jej miejsce zajęła kasta komunistyczna, która została nazwana „nową klasą”. W odróżnieniu od dawnych „klas”, ta „nowa klasa” korzystała z przywłaszczonych przez siebie dóbr nie bezpośrednio, lecz zasadniczo poprzez udział we władzy jako biurokracja polityczna odpowiednio wysokiego szczebla, tj. raczej właśnie dysponowanie własnością, niż przez jej używanie.

Tak jak w latach 1944-1956 komuniści przeprowadzili zbrodnicze eksperymenty na narodzie polskim, tak i po 1989 r. Polacy ponownie padli ofiarą zbrodniczych eksperymentów, prowadzonych skrycie i metodami b. subtelnymi, przy propagandzie rzekomego dobrobytu. Eksperyment ten obliczony został na długie lata, ale najpierw komuniści muszą rzucić naród polski na kolana, bo rewolucja permanentna w gruncie rzeczy oznacza, że cel nigdy nie będzie osiągnięty. Nie ma również idei, do której należy dążyć. Jest tylko czysty sadyzm.

Permanentna rewolucja to niekończące się reformy, ciągłe zmiany, wprowadzanie w życie teorii maltuzjańskich, ograniczanie Polakom dostępu do lekarza, to aborcja (po 1989 r. dopuszczalność w trzech wypadkach) i eugenika, szerzenie strachu: przed utratą pracy, przed wyrzuceniem na bruk, a więc niepewność przyszłości, niepokój i niebezpieczeństwo, to koszmarne sny. To wreszcie niszczenie polskiego przemysłu, bezrobocie i głębokie przemiany społeczne oraz systemu społecznego. To również ciągłe zmiany w oświacie.

Trockizm to stan permanentnego wrzenia społecznego, stan nieustannych przewrotów, które mają zostać podporządkowane interesom trockistów, a nie dobru wspólnemu narodu (Bartłomiej Gajos, „Stan wojenny a interes narodowy”, Konserwatyzm, 13.XII.2012). Po strajkach górników, przyszły permanentne manifestacje KOD/ROAD, wrzenie społeczne, oraz groźby PO i Nowoczesnej wyprowadzenia Polaków na ulicę.

Komuniści traktują Polskę jak chorego człowieka, którego ledwo utrzymuje się przy życiu. Platon w „Liście siódmym” o chorym człowieku pisze: „Przypuśćmy, że mamy człowieka chorego i pędzącego taki tryb życia, który ujemnie wpływa na jego zdrowie. Czyż ten, kto chce mu swoją radą służyć i pomocą, nie powinien przede wszystkim wpłynąć na zmianę jego dotychczasowego trybu życia i dopiero wtedy, jeżeli go posłucha, zalecać mu jeszcze inne środki? W razie zaś odmowy ze strony chorego, człowiek z charakterem i prawdziwy lekarz uchyli się, moim zdaniem, od udzielenia dalszej porady; o tym, kto by się godził na to, powiedziałbym przeciwnie, że pozbawiony jest charakteru i niewiele się rozumie na sztuce lekarskiej. To samo da się także zastosować do państwa…”.

Norman Davies w „Boże igrzysko” pisze, że metodę tę stosował już na narodzie polskim cesarz niemiecki Fryderyk II Wielki, który zaplanował operację, by osłabić Polskę i zarazem pozbawić ją możliwości stawiania oporu. Autor pisze: „Rozczarowany ubocznymi skutkami wcześniejszych aktów bezpośredniej agresji, udoskonalił technikę, która kosztowała mniej, sprawiając wrażenie bardziej skutecznej. Demoniczny chirurg z góry upatruje sobie ofiarę i poznaje jej słabości. Potem, pozując na życzliwego obserwatora zaniepokojonego objawami choroby, tak długo drażni chore miejsce, aż wywoła konwulsje, a ofiara zacznie skręcać się z bólu. Następnie radzi zbawienną operację, na którą zdesperowana ofiara daje się łatwo namówić. W trakcie operacji pilnuje, by skalpel chirurga pozostawił akurat tyle chorej tkanki, ile trzeba do ponownego wywołania stanu zapalnego, a asystentów zachęca do ćwiczenia się w swej sprawności i przy okazji amputowali pacjentowi rękę lub nogę. Następnie, gdy pacjent już osłabiony cierpi na dalszy atak konwulsji, lekarz kieruje go na kolejną operację, a potem jeszcze jedną i tak aż do skutku. Jeżeli pacjent umrze, światu się ogłasza z żalem, że choroba od początku była złośliwa, oraz, że podejmowano wysiłki, by chorego uratować. Fryderyk dobrze wiedział, że metoda rozstrzygającej operacji miała wszelkie pozory szacownej legalności. Była ona o wiele bezpieczniejsza i o wiele bardziej skuteczna niż zaatakowanie ofiary na ulicy. Co więcej, wiązała się z minimum przemocy, a temu, kto ją umiejętnie stosował, wzbudzała podziw świata. Jest to metoda, którą na swój sposób doprowadziła do perfekcji caryca Katarzyna, a którą wschodzący tyranii z tak wielką ochotą naśladowali” (Norman Davies, „Boże igrzysko”, Wydawnictwo Znak, Kraków 1989).

Jerzy Urban, rzecznik prasowy rządu PRL w latach 1981–1989, również zabawił się w chirurga, i w 1981 r. napisał list do ówczesnego sekretarza PZPR Stanisława Kani. W liście tym m.in. napisał „Tu trzeba chyba kalkulować jak lekarz przed ciężką operacją: czy większa jest szansa, że pacjent przeżyje, gdy się go zoperuje, czy kiedy operacja się nie odbędzie. W chirurgii, gdy jest np. tylko 15% szansy, że pacjent przeżyje – kroi się go na pewno. Rozumiem, jak trudno jest postawić wszystko na jedną kartę, słabą kartę i nieprzyjemną kartę. I że łatwiej jest czekać w nadziei, że jakoś to się z czasem uspokoi, ale chyba potrzebna jest dziś ta chirurgiczna śmiałość, to zagranie losem Polski”.

Urban w liście tym bardzo krytycznie ocenił dotychczasową taktykę PZPR wobec presji Solidarności, jako „politykę wleczenia się w ogonie wydarzeń, to ustępowania, to opierania się i mówienia „nie”, żeby jutro znów ustępować”. Krytykował również postawę tych ludzi z władz, którzy „ustępują, godzą się oddawać krok po kroku władzę”. Zdaniem Urbana, sama władza powinna przeprowadzić spektakularną operację polityczną w wielkim stylu, urządzając w Polsce odgórnie „przełom”. Polegałby on na wciągnięciu solidarnościowej opozycji do udziału we władzy, powołaniu koalicyjnego rządu. To z kolei ułatwiłoby stopniowe rozmycie i osłabienie opozycji.

Urban pisał: „Wyobrażam to sobie jako stworzenie koalicyjnego rządu z minimalną większością PZPR-owców i to najbardziej strawnych dla społeczeństwa, a z udziałem reprezentatywnych katolików i umiarkowanych ludzi z kręgu „Solidarności” (…) trzeba urządzić w Polsce przełom (…). Istotą przełomu byłoby oczywiście powołanie koalicyjnego rządu (…). Jestem człowiekiem skrajnie niechętnym katolikom, ich programowi, wyobrażeniem -mentalności, ale – co wygląda na paradoks – w rządach koalicyjnych widzę najlepszą szansę odrodzenia znaczenia i siły PZPR, oczywiście PZPR bardzo zmodyfikowanej programowo i pod względem stylu działania. W tej chwili PZPR dźwiga całą odpowiedzialność rządową, a inne siły, stojące na zewnątrz, krytykują i naciskają swobodnie a nieodpowiedzialnie. Rząd koalicyjny sprawi, że część tych sił, zbierając poklask z tytułu swej opozycyjnej pozycji, zacznie współodpowiadać, więc zbierać cięgi od społeczeństwa (…). Upadnie więc wyobrażenie, że ci inni z ugrupowań katolickich, z „Solidarności” są lepsi. Pogorszy się ich pozycja wobec społeczeństwa” (List ten był opublikowany w paryskiej „Kulturze”, nr 501 w 1989 r.). Urban został doceniny prze gen. Jaruzelskiego.

W zderzeniu z brutalną rzeczywistością Solidarność, a następnie ZChN i AWS musiały przegrać, bowiem posłowie z tych ugrupowań nie rozpoznali jej. Dla nich władza była najważniejsza, dlatego nawet nie wiedzieli, że zostali zmanipulowani i brutalnie wykorzystani przez komunistów.

Nic dziwnego, że wybory parlamentarne w 1993 r. wygrała koalicja SLD, która w latach 1993-1997 tworzyła rząd większościowy z PSL, a w 1995 r. Aleksander Kwaśniewski został prezydentem RP.

Stanisław Bulza

Cdn.

Facebook
[Głosów:5    Średnia:5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *