Lewicki: Dyscyplinowanie Polski niemieckim kijem

Unia postanowiła Polskę zdyscyplinować i pokazać jej, oraz wszystkim innym, jaki jest status nowych państw Unii. Decyzja o uruchomieniu działań w artykułu 7 traktatu lizbońskiego wskazuje, że te kraje maja co najwyżej status protektoratów, czy terytoriów zależnych. Do takich konstatacji przywiodła mnie refleksja nad zastosowanie zupełnie innego podejścia wobec sytuacji w Polsce oraz w Hiszpanii. W Hiszpanii rząd brutalnie, z użyciem policji i oddziałów paramilitarnych, stłumił działania autonomii katalońskiej a jej urzędników wyaresztował i przegnał. Część z nich schroniła się w Belgii uciekając przed autentycznym zagrożeniem. Ta sytuacja nie spowodowała jednak jakiejkolwiek reakcji organów UE. Znaczy, wszystko jest w porządku. Natomiast próba polskiego rządu i parlamentu przeprowadzenia reform wymiaru sprawiedliwości spowodowała wściekłą reakcję organów UE a przede wszystkim Niemiec i Francji. Wskazuje to, że jakieś istotne ich interesy zostały naruszone. Najpewniej chodzi tu o gospodarcze interesy Niemiec oraz szerzej o zwalczanie i usuwanie z Polski wpływów amerykańskich, którym jest przychylny nowy rząd. Zapewne Niemcy i Francja obawiają się, że po usunięciu Wielkiej Brytanii z UE teraz amerykańskie wpływy poprzez Polskę będą chciały oddziaływać na Unię. Trzeba temu zapobiec i najlepiej przywrócić stan poprzedni, czyli rządy posłusznie wypełniające wszelkie polecenia z Berlina i Brukseli, a także wrażliwe na interesy Paryża.
To wszystko jest oczywiste, a jednak gdzieś, może podświadomie, człowiek łudził się, że oto Polska, piąty, pod względem wielkości, zaludnienia i gospodarki, kraj Unii jest ważnym elementem, także w zakresie stanowienia kierunków wspólnej polityki, wywierania wpływu, czy zabezpieczania własnych interesów. Okazuje się jednak, że nic z tych rzeczy. Polska nie jest podmiotem w UE, Polska jest przedmiotem, jest, jak to stwierdził nowy premier w expose, „foreign owned country”, państwem zarządzanym z zewnątrz, państwem teoretycznym, przestrzenią do penetracji dla obcych koncernów.
Najbardziej śmieszne ale i straszne w tym wszystkim jest to, że przy takim stanie rzeczy, rząd polski angażuje się na Wschodzie wchodząc w konflikt z Rosją i ten rząd nie zdaje sobie sprawy z tego, że taką właśnie politykę może prowadzić tylko dlatego, że komuś na Zachodzie jest to wygodne, że znowu nie działa w swoim ale w czyimś interesie, jest czyimś agentem. Tylko takim agentem, że ewentualne zyski z jego działalności będą dla innych, zaś straty i ryzyko będą tylko jego.

Stanisław Lewicki

[Głosów:14    Średnia:4.2/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *