Czy polska prawica chciałaby mieć swojego Putina? – z prof. Adamem Wielomskim rozmawia Mariusz Świder

Panie Profesorze, moi przyjaciele z prestiżowego rosyjskiego portalu regnum.ru poprosili mnie jako specjalistę od relacji polsko-rosyjskich, bym porozmawiał z polskim uczonym zajmującym się teorią polityki na temat prawicy w Polsce. Jako że się znamy i współpracujemy – poprosiłem Pana o rozmowę i dziękuję, że zechciał Pan propozycję przyjąć. Pierwsza rzecz, która dziwi Rosjan (tych, którzy interesują się Polską), to że rządząca partia PiS nazywana jest prawicową – choć jej program socjalny jest bardzo lewicowy…

Pojęcia „prawica” i „lewica” w Polsce w sposób znaczący różnią się od zachodnioeuropejskich, które ukształtowała Rewolucja Francuska i podziały stronnictw zasiadających w ławach Zgromadzenia Narodowego w 1789 roku w Paryżu. W Polsce o wszystkim nadal rozstrzyga  dziedzictwo komunizmu i opozycji antykomunistycznej. W dziedzictwie tym „lewicę” utożsamiono z obroną PRL, a „prawicę” z antykomunizmem. Aby było ciekawiej, nurt najradykalniejszego antykomunizmu wyrasta z przedwojennej tradycji Józefa Piłsudskiego i jego dyktatury wojskowej ustanowionej w 1926 roku. Zarówno sam Piłsudski, jak i jego otoczenie, wyszło zaś z szeregów Polskiej Partii Socjalistycznej. Dlatego w Polsce najbardziej antykomunistyczna jest tradycja niemarksistowskiego socjalizmu. Polska przedwojenna prawica narodowa (Narodowa Demokracja) sprzeciwiając się oczywiście marksizmowi jako ideologii, do Związku Radzieckiego podchodziła dość pragmatycznie, szukając z nim porozumienia przeciwko niemieckiemu zagrożeniu. To jej lider Roman Dmowski uznał ZSRR i nawiązał z nim stosunki dyplomatyczne będąc ministrem spraw zagranicznych. Narodowa prawica mało podkreślała element antykomunistyczny w polityce międzynarodowej. Podobnie pragmatycznie myśleli jej epigoni w okresie późnego komunizmu.

Niestety, to „Solidarność” zastąpiła u władzy komunistów i to jej kategorie ukształtowały pojęcia na polskiej scenie politycznej, kojarząc „prawicę” z antykomunizmem, który w polityce zagranicznej dodatkowo miesza się w jedno z postawami antyrosyjskimi, skoro to w Rosji Lenin stworzył komunizm. Dlatego antykomunistyczny PiS uchodzi za „prawicę”, choć program tej partii jest socjalny, a mentalność jej przywódców wprost rewolucyjna politycznie.

No to według jakich linii przechodzą obecnie podziały polityczne w Polsce?

Tak jak powiedziałem, podziały te są spuścizną obozu „Solidarności”. Dlatego są nieadekwatne do opisu polskiej rzeczywistości politycznej. Mam zresztą poważne wątpliwości czy podziały na prawicę i lewicą zachowują nadal sens, nie tylko w Polsce, ale i w Europie Zachodniej. Podstawową linię podziału stanowi dziś stosunek do państwa narodowego. Podział na zwolenników obrony państw narodowych i na ich przeciwników to podstawowy wyróżnik obecnych scen politycznych. Albo państwo narodowe, albo superpaństwo Unia Europejska i pochwała procesów globalizacji. Coraz więcej łączy mnie – konserwatystę, z lewicą popierającą obronę państw narodowych, a coraz więcej dzieli mnie z „prawicą” popierającą procesy tej integracji i samolikwidacji Polski pojętej jako państwo narodowe.

Europa stoi dziś przed alternatywą: albo luźna konfederacja suwerennych państw, albo imperium europejskie. Konserwatyści powinni dziś wspierać ideę suwerennego państwa, ponieważ rewolucja obyczajowa przychodzi do Polski z Europy Zachodniej i ze Stanów Zjednoczonych, czyli ze strony zwolenników globalizacji. Państwo narodowe jest dziś naszym ostatnim punktem obrony. Gdy upadnie, to pojawi się prawo europejskie stanowione przez Parlament Europejski większością głosów. Wtedy wszystkie postulaty agendy LGBT i najbardziej dziwaczne idee obyczajowe zostaną w Polsce ustanowione w ciągu miesiąca za pomocą decyzji zapadających poza Polską i wbrew opinii przeważającej większości Polaków.

 

A jak wygląda problem prawicowości w podejściu do tradycyjnych wartości czy orientacji geopolitycznej?

Jak pokazałem w odpowiedzi na poprzednie pytanie, te problemy ściśle się ze sobą łączą, skoro rewolucja obyczajowa przychodzi do Polski z szeroko pojętego „Zachodu”. Szczególnie, jeśli zdamy sobie sprawę, że to państwa położone na wschód od Polski traktują religię jako niezbędne spoiwo istnienia społeczeństwa. Nie wiem jakie są osobiste stosunki z Bogiem Aleksandra Łukaszenki czy Władimira Putina. Dostrzegam jednakże na Białorusi i w Rosji poparcie państwa dla tamtejszych kościołów i dzieła rechrystianizacji tamtych społeczeństw po przymusowej ateizacji w okresie komunistycznym. Takie poparcie w państwie członkowskim Unii Europejskiej nie jest możliwe tak z powodu prawnych rozwiązań, jak i siły liberalnych mediów.

Największym problemem polskiej „prawicy”, czyli i polityków i elektoratu PiS, jest kompletne niezrozumienie tej kwestii. Polityka obecnego rządu i partii rządzącej jest wewnętrznie sprzeczna: nie sposób być w militarnej i politycznej zależności od Waszyngtonu, a równocześnie sprzeciwiać się „małżeństwom” jednopłciowym, gdy prawa homoseksualistów są w Stanach Zjednoczonych traktowane jako oficjalna ideologia mocarstwa. Stany Zjednoczone to imperium niosące idee emancypacji jednostki od wszelkich ograniczeń tradycyjnych i religijnych, traktujące tych, którzy ich nie akceptują jako „barbarzyńców”. I któregoś dnia rząd w Warszawie dostanie ultimatum: albo agenda LGBT od jutra, albo koniec sojuszu. I co wtedy zrobi Jarosław Kaczyński? Polityk ten prawicowość utożsamia z antykomunizmem, a komunizm z Rosją – to są całe jego sprecyzowane poglądy. Dlatego jego wybór wydaje mi się oczywisty. Rząd odwleka moment w którym ogłosi to Polakom, gdyż dla znacznej części elektoratu PiS kwestia LGBT jest nie do zaakceptowania. Moim prywatnym zdaniem nie sposób skutecznie bronić religii, tradycji i rodziny w tym systemie sojuszniczym, w jakim jesteśmy w tej chwili.

Badania opinii publicznej pokazują spadek popularności Kościoła w Polsce. Czy to oznacza, że wcześniej tak tradycyjne społeczeństwo polskie staje się lewacko-liberalnym, podążającym w tym względzie za „zachodnią modą” czy trendem?

Kościół katolicki, a szerzej każdy kościół z powagą traktujący swoje dogmaty i Credo religijne, musi popaść w śmiertelny konflikt z liberalizmem i liberalnymi mediami. Kościół naucza o dogmatach, gdy liberałowie twierdzą, że nie istnieją żadne stałe i ponadczasowe prawdy. Przez ostatnich trzydzieści lat Kościół został uśpiony i kupiony za pomocą dotacji unijnych. Dziś ośrodki liberalne uznały, że czas koegzystencji skończył się, szczególnie, że biskupi dość ostentacyjnie popierają rząd PiS-u. Dlatego rozpoczął się proces medialnego linczu, którego celem jest stworzenie społecznego wizerunku księdza-pedofila. Metoda ta osiąga pewne sukcesy. Towarzyszy temu autentyczny spadek religijności w związku z pojawieniem się kultury konsumpcyjnej. Za dwadzieścia-trzydzieści lat katolicyzm zachowa się w Polsce tylko ma wsiach.

Biskupi i katolicy cofają się z każdym dniem na całym froncie, przerażeni medialnym linczem. Za akt dużej odwagi należy uznać głośny sprzeciw przeciwko agendzie LGBT. Państwo liberalne jest przeraźliwie słabe i mimo że władzę sprawuje „prawicowy” rząd, to nie ma instrumentów na poskromienie liberalnych mediów. Poza kontrolą rządu są prywatne stacje telewizyjne, radiowe, praktycznie cała prasa i dzienniki internetowe, a także media społecznościowe. Państwo liberalne nie ma instrumentów kontroli i ograniczenia dostępu do rewolucyjnych ośrodków medialnych, które posiadają takie państwa jak Rosja czy Chiny, traktujące środki masowego przekazu jako część swojej polityki wiążącej się z obroną suwerenności. Z Zachodu idą olbrzymie pieniądze dla tzw. trzeciego sektora, czyli stowarzyszeń i fundacji prywatnych, zajmujących się walką z tradycyjnymi wartościami i instytucjami. W Polsce trwa w tej chwili rodzaj „medialnego Majdanu”, kolejna „rewolucja kolorowa” przeciwko rządowi, który uchodzi za nazbyt konserwatywny i pozostający w dobrych relacjach z Kościołem. Tyle, że „polski Majdan” nie ma to charakteru zbrojnej rewolty, lecz sączenia ustawicznej propagandy liberalnej.

Jak Pan widzi miejsce i rolę PiS po prawej stronie sceny politycznej? Które inne partie prawicowe mają szansę konkurować (teraz czy w przyszłości) z PiS?

Tak jak mówiłem, PiS stanowi „prawicę” tylko w polskim rozumieniu tych terminów, acz genetycznie środowisko tworzące tę partię pochodzi z niemarksistowskiej lewicy. Oczywiście, mocno przesunęło się w prawo, o czym świadczą dobre stosunki tej partii z Kościołem. Dopóki jednak rządzi tam Jarosław Kaczyński, dopóty PiS prawicą nie jest i nie będzie. Polityk ten wyszedł ze światopoglądowej lewicy, ze środowisk wolnomularskich. Z pewnością jest patriotą i antykomunistą, ale zarazem demagogiem społecznym, a wszystkie jego poglądy warunkuje archaiczny antykomunizm i antyrosyjskość. Stąd jego zupełne niezrozumienie dla polityki zagranicznej Węgier Viktora Orbana i jego walki z wpływami George’a Sorosa. Jarosław Kaczyński nie rozumie, że nie sposób być sojusznikiem Waszyngtonu i sprzeciwiać się rewolucji obyczajowej płynącej z Waszyngtonu. W przekonaniu zwolenników PiS wszelkie zło wynika z Moskwy, i to z niej wynikają ataki na Polskę ze strony LGBT czy Izraela. Jeśli błędnie definiuje się kierunek skąd pojawia się zagrożenie, to trudno skutecznie się bronić. Stąd tendencja, aby rządzić za pomocą demagogii socjalnej i kupowania wyborców kolejnymi programami społecznymi, finansowanymi z pożyczek w zachodnich bankach, co wzmacnia zależność Polski od Zachodu.

Polsce potrzebne jest odrodzenie tradycji autentycznie prawicowej, zarazem broniącej suwerenności państwa w obliczu globalizacji, czyli odrodzenia idei oryginalnej Narodowej Demokracji – prawicy wolnorynkowej, konserwatywnej obyczajowo i otwartej na nowe możliwości geopolityczne. Jedyną szansę upatruję dziś w Konfederacji, która pod pewnymi względami przypomina zjawisko Front National/Rassemblement National we Francji. Mimo mojego krytycyzmu co do poszczególnych osób, idei i poglądów wyrażanych przez tę partię lub jej poszczególne skrzydła, nie widzę dziś dla polskiej prawicy jakiejkolwiek alternatywy. Dlatego moja Żona Magdalena Ziętek-Wielomska startowała w prawyborach prezydenckich tego stronnictwa, aby zaakcentować mocno poglądy naszego środowiska.

Czym różni się Pańskie stanowisko wobec suwerenności Polski i jej interesu narodowego od stanowiska PiS?

Zasadnicza różnica jest taka, że PiS ciągle mówi o suwerenności Polski i jej interesie, po czym albo nic w tym kierunku nie robi, albo wprost działa przeciwko niemu. Podstawowa różnica dotyczy oceny geopolitycznego położenia Polski. Jarosław Kaczyński i całe jego otoczenie uważa, że Polska leży w miejscu geopolitycznie przeklętym, pomiędzy Niemcami i Rosją. Dlatego jesteśmy ciągle narażeni na agresję, gdyż armie ciągnące na Moskwę lub na Berlin muszą przejść przez polskie ziemie, podbijając je uprzednio. Stąd jego wizja ucieczki z tych geopolitycznych kleszczy poprzez sojusz ze Stanami Zjednoczonymi, które zagwarantują naszą niepodległość. I jest gotów zapłacić każdą cenę za ten sojusz. Stąd wszystkie błędy w polityce międzynarodowej tego rządu, który jest przekonany, że lada chwila zostaniemy zaatakowani przez armię Federacji Rosyjskiej.

Ja nie widzę dziś zagrożenia militarnego dla Polski ze strony rosyjskiej. Może moja ocena nie spodoba się rosyjskim Czytelnikom, ale współczesna Rosja ma potencjał militarny potrzebny do zaatakowania i zdobycia Europy wschodniej, ale nie posiada potencjału ekonomicznego aby swoją okupację utrzymać. Rosja utrzymuje swój potencjał militarny ze sprzedaży surowców, a wojna oznacza koniec ich eksportu, czyli zamknięcie dostępu do środków finansowych. Dlatego Władimir Putin żadnej agresji na Europę nie planuje i nie przeprowadzi, nawet gdyby w ogóle miał taki pomysł (w co wątpię, gdyż tzw. Doktryna Miedwiediewa wyraźne precyzuje rosyjskie cele geopolityczne).

W XXI wieku położenie geopolityczne Polski przestaje być przekleństwem, stając się błogosławieństwem. Cały handel wschód-zachód musi przejść przez Polskę, tutaj winien przejść chiński Nowy Jedwabny Szlak, tutaj powinny przechodzić ropociągi i gazociągi z Rosji na Zachód. Nic tylko postawić budkę na granicy i pobierać opłaty za przejazd i za tranzyt. I to jest polski interes narodowy. Tyle, że to oznacza wyeliminowanie z handlu światowego oceanów, które kontrolują Stany Zjednoczone. Skoro zaś PiS uważa je za gwaranta polskiej niepodległości, to rząd polski robi co może, aby w interesie Waszyngtonu utrudnić ten tranzyt wschód-zachód w Eurazji. I zamiast czerpać zyski z tranzytu, dopłacamy Amerykanom za ich bazy w Polsce, kupujemy u nich droższe surowce, swoją polityką wymuszamy budowę super-drogiego Nord Streamu, etc.

Panie Profesorze, chciałbym zadać na koniec pytanie tak często zadawane mi przez Rosjan interesujących się relacjami rosyjsko-polskimi (dla nas są to relacje polsko-rosyjskie). A mianowicie – jak to jest, że im bardziej prawicowa partia w Polsce – tym życzliwszy stosunek do Rosjan i gotowość do współpracy z nimi? Wydawałoby się, że powinno być na odwrót…

Prawica w autentycznym rozumieniu tego słowa kieruje się politycznym pragmatyzmem i realizmem, zamiast prowadzić kolejne powstanie przeciwko urojonej rosyjskiej okupacji. Myśliciele, analitycy i politycy autentycznie prawicowi dostrzegają, że Rosja to nie Związek Radziecki, a Putin to nie Stalin – Rosja Putina to taki sam uczestnik stosunków międzynarodowych jak każdy inny kraj. Dostrzegają też nie zagrożenia, lecz korzyści z naszego położenia geopolitycznego dla czerpania z niego znaczących zysków handlowych. Przede wszystkim postawa ta wynika z przerażenia rewolucją kulturową postmodernizmu na Zachodzie, która coraz większą falą wlewa się do Polski za pomocą zagranicznych mediów. Prawica odrzuca stereotyp wykreowany przez solidarnościowych polityków i liberalne media zachodnie w Polsce, jakoby Putin był postkomunistycznym despotą, widząc w nim polityka konserwatywnego, dbającego o interes własnego państwa. A takiego przywódcę prawica chciałaby mieć w Polsce. A nie ma…

 Dziękuję za rozmowę!

Wywiad ukazał się najpierw w języku rosyjskim na portalu www.regnum.ru

Facebook

4 thoughts on “Czy polska prawica chciałaby mieć swojego Putina? – z prof. Adamem Wielomskim rozmawia Mariusz Świder”

  1. No właśnie. Jest to realna ocena sytuacji. Profesorze, moja ocena sytuacji trochę się różni, ale konkluzja jest zbieżna. Dziękuję.

  2. Polsce potrzebny jest powrot do korzeni-ale tych prawdziwych,a nie tych wyimaginowanych,wynikajacych z bliskowschodnio-pustynnych dogmatow.

  3. wielkie uznanie dla Pana Mariusza Świdra>mniejsze dla prof. Wielomskiego bo:
    – 'światowym trendem’ jest walka z 'populizmem’ lub faszyzmem lub wszelkimi przejawami narodowego myślenia – w naszym przypadku endeckiego bo 'globalizm-neoliberalizm-washington consens’ jak to wytłumaczył Morawiecki
    – Kaczyński – jak wszystkie rządy post1989 – realizuje agendę neoliberalną autorstwa USA-UN World Bank-International Monetary Found-NATO-EU i tak polityka tych 'rulers’ ZBANKRUTOWAŁA>zadłużenie, rosnąca bieda>proszę sobie dać spokój z tym 'wolnomularstwem’>Janem Józefem Lipskim, etc
    Szwankuje teleologia – nauka o związkach przyczynowo-skutkowych i realiów neoliberalizmu-globalizmy-etc.
    i Putin – jeżeli mówiąc o liderach – jak przejął ster rządów po Jelcynie-a Rosja została rozkradziona wg dokładnych recept IMF tak jak Polska post1989-wywalił IMF z Rosji, potem spłacił IMF i trzyma się z daleka od tej instytucji 'charytatywnej’ a po ostatnich zmianach w konstytucji 'załatwił’, że w FRosyjskiej OBOWIĄZUJE PRAWO ustalone przez Federację Rosyjską a przy okazji, wywalił też Sorosa (jak Orban) jak również EU-jską jednostkę
    The European Endowment for Democracy (EED) FOTYGA
    https://www.demoThe European Endowment for Democracy (EED) FOTYGA
    https://www.democracyendowment.eu/en/about/about-us.html cracyendowment.eu/en/about
    odpowiedzialną za promowanie 'wartości’>czyli>The European Endowment for Democracy (EED)tam się udziela pani FOTYGA
    to jest taki europejski odpowiednik amerykańskiego NED>national endowment for democracy utworzone przez Reagana w 1983 a która dzisiaj (tj od 1983) robi to co robiła CIA wcześniej (ale CIA dalej robi swoje jak wcześniej).
    Pan Profesor Wielomski dramatycznie się myli w ocenach 'możliwości’ konfederacji jako 'jedynej’ siły politycznej> jest tak groteskowa jak Korwin-Mikke czy Braun czy Winnicki czy Bosak czy Berkowicz??Gimme a break!!
    i jedyną siłą – moim zdaniem – jest ENDECJA=NARODOWA DEMOKRACJA ale v.2020 a nie klepanie kalek II RP ale z kolei nie widać LUDZI 'do roboty’, liderów etc, a poza tym, zarówno 'zjednoczone prawiczki’ + 'demokratyczna opozycja’ zrobi wszystko aby sprawę upupić
    ALE to nie zwalnia z obowiązku DBANIA o Polaków, Polskę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *