Krzan: Ukraina a polska racja stanu

Profesor Adam Wielomski skomentował na Facebooku mój tekst pt. „Polska w orbicie Anglosasów” „jako jeden (i chyba pierwszy) odmienny głos odnoszący się do obrony polskiej polityki wobec Ukrainy”. Uwaga ta skłoniła mnie do pewnego zastanowienia, natomiast po lekturze tekstu Jana Engelgarda, pt. „Fałszywi przyjaciele Ukrainy” (myslpolska.info z 27 lutego br.), napisanego w związku z uchwaleniem przez Sejm (cyt.) „kolejnej kabotyńskiej rezolucji w sprawie bezwarunkowego wsparcia dla Ukrainy”, przeciwko której był „tylko jeden poseł, w dodatku uznawany za dziwaka” (Grzegorz Braun), postanowiłem odnieść się szerzej do współczesnej „kwestii ukraińskiej”.

Z naszej, polskiej perspektywy, sprawa wydaje się o tyle istotna, że spór ten zwykle nie dotyczy interpretacji faktów, co do której można się spierać, lecz dotyczy samych faktów, które nie powinny budzić wątpliwości. Na początek istotna uwaga. Mianowicie, nieodłączną cechą rosyjskiej polityki jest odpowiednia i dostosowana do obrony tej polityki narracja, która ma przedstawić światowej opinii publicznej racjonalne i słuszne uzasadnienie podejmowanych przez Rosję działań. Mówiąc dosadniej i wprost: mamy nieustannie do czynienia z rosyjską propagandą, której odbiorca może tę propagandę przyjąć w całości lub w części albo ją odrzucić. W sprawie rosyjskiej propagandy jestem wyczulony od ponad 30 lat, po lekturze książki Jerzego Łojka pt. „Geneza i obalenie Konstytucji 3 maja” (Lublin 1986 r.). W książce tej utkwił mi w pamięci opis politycznych działań Rosji mających uzasadnić Europie Zachodniej drugi rozbiór Polski, w 1793 r. Prof. Łojek opisuje działania ambasady rosyjskiej w Londynie, kierowanej przez kniazia Semena Woroncowa, który przekupywał łapówkami dziennikarzy „wolnej prasy” brytyjskiej, aby pisała o Rzeczypospolitej w korzystnym dla Rosji świetle (polecam pracę Łojka). Innymi słowy, brytyjscy i europejscy czytelnicy londyńskich dzienników dowiadywali się pod koniec XVIII w., za rosyjskie pieniądze, jak zbawienny i dobroczynny był dla Europy II rozbiór Rzeczypospolitej, państwa upadłego, targanego anarchią, liberum weto i zwalczającego dysydentów, czyli nie szanującego religijnej tolerancji, co anglikańską Wlk. Brytanię i protestancką północną Europę musiało szczególnie bulwersować. Lektura książki prof. Łojka zawsze mi się przypomina jak słyszę lub czytam o dzisiejszej Ukrainie jako o „państwie upadłym”.

Po tym wstępie stwierdźmy dwa fakty, które, mam takie wrażenie, red. Jan  Engelgard postrzega zupełnie inaczej.

Fakt pierwszy: czy Ukraina chce napaść na Rosję czy Rosja chce napaść na Ukrainę ?

 

Z tekstu red. Engelgarda jednoznacznie wynika, że to Ukraina jest agresorem (fakt pierwszy niezgodny z rzeczywistością). Nie trzeba przypominać, że jest to także teza rosyjskiej propagandy rządowej. Dla każdego obserwatora sytuacji na Ukrainie jest jasne, że ewentualna ukraińska ofensywa na Donieck i Ługańsk musiałby doprowadzić do wkroczenia regularnych oddziałów armii rosyjskiej do Donbasu i Ługańska, która mogłaby się zatrzymać dopiero w Kijowie. Ukraińcy mają pełną świadomość, że rozpoczęcie przez nich ewentualnej ofensywy na Donieck i Ługańsk skończyłoby się zmasowaną odpowiedzią Rosji i jej armia zajęłaby całą wschodnią Ukrainę po Dniepr. Czyli Zełeński, wydając rozkaz do takiego ataku skończyłby tak samo jak swego czasu Saakaszwili w 2008 r. w Osetii Płd. Po drugie, gdyby „kolektywny Zachód” (określenie ministra Ławrowa) uważał, że Ukraina zaatakuje Rosję, to USA i Wlk. Brytania nigdy by nie dostarczały broni na Ukrainę (n.b. Zachód swego czasu obarczył Saakaszwilego winą za nieprzemyślany atak na wojska rosyjskie w Oseti Płd. będący, jak się później okazało, skutkiem rosyjskiej prowokacji). Zatem wniosek z powyższych faktów jest taki, że to Rosja chce zaatakować Ukrainę, a nie odwrotnie (hybrydowo już zresztą atakuje od dawna). Chętnie wysłucham argumentów przeciwnych. Ponadto Rosja musi własnym obywatelom jakoś uzasadnić swoją ewentualną militarną „odpowiedź na niesprowokowaną agresję”. Innymi słowy, Rosja szuka swojej radiostacji gliwickiej, a z tekstu red. Engelgarda bije kontrfaktyczne przekonanie, że to Rosja jest ofiarą, a Ukraina i USA agresorami.

Fakt drugi: dlaczego Dmowski był antyukraiński ?

Redaktor J. Engelgard na początku tekstu pt. „Fałszywi przyjaciele Ukrainy” przywołuje tezę Dmowskiego: „Ukraina, oderwana od Rosji zrobiłaby wielką karierę. Czy zrobiliby ja Ukraińcy ?” I dalej pisze o rzekomych celach jej fałszywych przyjaciół: „Popieramy Ukrainę, ale tylko wtedy, kiedy jest antyrosyjska. Tak więc, nie tyle życzymy pomyślności Ukrainie i Ukraińcom, tylko żądamy od niej ostrego kursu przeciwko Moskwie. Tylko wtedy kochamy Ukrainę i ją wspieramy. Gdyby jednak ta sama Ukraina zmieniła swoją politykę i stała się np. bardziej neutralna, nawet nie prorosyjska – wtedy traci naszą sympatię. Wtedy nie ma dla nas znaczenia”.

Redaktor Naczelny „Myśli Polskiej” stawia ostatecznie kropkę nad „i: „To wszystko oznacza, że tzw. proukraiński obóz w Polsce jest cyniczny i zakłamany, w swej istocie ma instrumentalne podejście do wschodniego sąsiada, jest on dla nas atrakcyjny tylko pod pewnym, jednym warunkiem – ma być wrogiem Rosji. Taka postawa bierze się z irracjonalnej rusofobii, o której już dawno pisał Dmowski (bardziej nienawidzili Rosję niż kochali Polskę). Ta rusofobia polityczna jest chorobliwym stanem umysłu każącym oceniać każde zjawisko polityczne tylko z jednego punktu widzenia – stosunku do Rosji. Państwa, politycy, narody nie mieszczące się w tej polskiej skali rusofobii oskarżane są o głupotę, małość, zaprzedanie i zdradę”.

W tym miejscu muszę zaprzeczyć i skontrować tezy wybitnego znawcy i propagatora myśli politycznej Romana Dmowskiego. Zacznijmy od początku.

Stosunek Dmowskiego do Ukrainy i Ukraińców miał wyłącznie wymiar geopolityczny. Z kilku powodów. Po pierwsze, nieświadomi swej narodowości Rusini zostali w swojej masie, w XIX w., zorganizowani w Galicji przez zaborcę austriackiego jako potencjalna siła polityczna przeciwko Polakom, a konkretnie polskim właścicielom ziemskim stanowiącym pod względem ekonomicznym, politycznym i kulturalnym dominującą warstwę społeczną na tych ziemiach. Wówczas wszyscy w Galicji mówili, że narodowość ruską „wymyślił” gubernator Franz von Stadion w czasie Wiosny Ludów zwołując do Lwowa Wielką Radę Ruską, jako przeciwwagę dla polskich zrewoltowanych szlacheckich powstańców w celu wygaszenia insurekcyjnych nastrojów w Galicji. Od tej chwili Ukraińcy trwale związali się z przymierzem austriacko-niemieckim i stali się dla Dmowskiego, idącego po niepodległość z Rosją i Ententą, politycznym przeciwnikiem. Ze wspierania przez Austriaków i Niemców Ukraińców przeciwko Polakom wymieńmy trzy przykłady najbardziej wymowne: (1) wydanie Ukraińcom w 1918 r. przez wycofujących się z frontu wschodniego Austriaków składów broni, które Ukraińcy wykorzystali przeciwko m. in. obrońcom Lwowa, w tym nieletnim Orlętom, (2) utworzenie przez Niemców państwa ukraińskiego i osławiony traktat Niemiec z Ukrainą z lutego 1918 r. ustanawiający granicę między państwem ukraińskim i proniemieckim Królestwem 5 listopada na zachód (sic!) od Bugu z pozostawieniem Chełma po stronie ukraińskiej, (3) utrzymywanie w Berlinie przed II Wojną Światową dowództwa „armii ukraińskiej” i oddanie jej we władanie (na krótko) Rusi Zakarpackiej po niemieckiej aneksji Czechosłowacji (marzec 1939 r.).

Ukraina ciążąca ku Berlinowi nie mieściła się, ze względów oczywistych jako potencjalny sojusznik Niemiec, w planach terytorialnych Dmowskiego. Dlatego projektowana granica wschodnia wg „linii Dmowskiego” dzieliła ziemie ukraińskie między Polskę i Rosję. Oba państwa miały wspólny interes w usunięciu politycznego czynnika ukraińskiego jako potencjalnego alianta Niemiec.

Powyższe fakty obrazują jak zasadniczo zmieniła się współczesna geopolityka Polski, Ukrainy i  Niemiec. Napiszmy wprost jakie czynniki się zmieniły w porównaniu z okresem przedwojennym: (1) brak sporów granicznych między Polską i Niemcami oraz między Polską i Ukrainą (2) Rosja państwem rewizjonistycznym w sprawie własnych granic (3)  Ukraina polskim buforem przed rewizjonistyczną Rosją (4) Niemcy kierujące się zasadniczo interesami gospodarczymi i zainteresowane zachowaniem status quo oraz współpracą z Rosją.

Polska natomiast, niezmiennie „w strefie zgniotu” na Nizinie Środkowo-Europejskiej, między Rosją a Niemcami, między amerykańskim atlantyzmem a rosyjskim eurazjatyzmem.

  

Powróćmy do tez red. Engelgarda wzmocnionych kolejnymi wyrazistymi ocenami (cyt.): „ W tej grze jaka toczy się między Zachodem, głównie zaś USA, a Rosją – Ukraina jest tylko pionkiem na szachownicy. O jej ruchach decydują obecnie protektorzy, którymi są obecnie tylko i wyłącznie Amerykanie. Wpływ państw europejskich na Ukrainę jest minimalny. Dla Waszyngtonu Ukraina to wymarzone narzędzie do rozgrywki z Rosją, przede wszystkim z geograficznego punktu widzenia. Jeszcze nigdy Ameryka nie miała państwa-dywersanta przeciwko Rosji tak blisko jej granic. O mało co nie udało się w 2014 roku zaszachować Rosji jeszcze bardziej – nie ulega bowiem kwestii, że celem ostatecznym przewrotu w Kijowie był Sewastopol i flota rosyjska a nie żadna demokracja. (…) Co z tego mają zwykli Ukraińcy? Niewiele. Ci na zachodzie otrzymali złudną w sumie wolność gloryfikowania UPA i Bandery, co niektórym wystarcza. Jak wielu, trudno powiedzieć. Śmiem jednak wątpić, że aprobata dla tego szowinistycznego amoku jest powszechna. Ośrodki banderowskie mają duże „doświadczenie” w terroryzowaniu własnych ziomków i zmuszaniu ich do wielbienia UPA i Bandery. W ogóle spora część Ukraińców po prostu boi się okazywać swoje prawdziwe poglądy – ci na zachodzie swojej dezaprobaty dla tradycji UPA, a ci na wschodzie swoich sympatii do Rosji. Po prostu nie jest możliwe, że w takich miastach jak Odessa czy Charków ludzie o takich poglądach zapadli się pod ziemię. (…) Jest przecież sprawą nie podlegającą dyskusji, że Ukraina mająca status państwa neutralnego, nie skonfliktowana z Rosją, ale z nią współpracująca, ma większe szanse na spokojny byt niż Ukraina na najdalej wysuniętym froncie walki Ameryki z Rosją. Dla Ameryki bowiem rozwój Ukrainy i jej pomyślność nie mają znaczenia, dla niej liczy się tylko jej gotowość do szkodzenia Rosji. Może to być i państwo upadłe, byle było zdolne do realizacji geopolitycznych celów USA. (…) To wtedy zgodziliśmy się na całkowitą marginalizację naszego znaczenia przyjmując upokarzającą rolę podnóżka Ukrainy, świadczącego jej usługi nie spotykające ze strony Kijowa z żadnym odzewem i wzajemnością. Po prostu politycy w Kijowie wiedzą, że Warszawa ma ich popierać i nic więcej. Wiele razy postawa Kijowa wobec Polski była po prostu bezczelna, by wspomnieć nie tylko kwestie pamięci historycznej, ale i obecne relacje, czego ostatnim drastycznym przykładem jest blokowanie tranzytu z Chin. Powiedzmy sobie szczerze, Polska nie ma żadnych korzyści z takiej „współpracy” z Ukrainą poza złudnym przekonaniem (opartym zresztą na fałszywej ocenie), że „suwerenna” Ukraina jest gwarantem naszego bezpieczeństwa. Jest to jeden z najbardziej bezsensownych i głupich mitów obecnych w polskiej polityce po 1989 roku, mitu, który stał się obowiązującym dogmatem i który ma nie polegać dyskusji”.

Ogólne wrażenie po lekturze tekstu ? Dużo emocji i mało polityki. Poniżej kilka uwag, a wnioski niech wyciągną sami Czytelnicy:

„Ukraina jest tylko pionkiem na szachownicy” – Zgoda, gdyż celem polityki rosyjskiej jest „Europa od Lizbony do Władywostoku” z nieuniknionym sojuszem Moskwa- Berlin. Czy tego chce red. Engelgard dla Polski ?

„Popieramy Ukrainę, ale tylko wtedy, kiedy jest antyrosyjska. (…) Gdyby jednak ta sama Ukraina zmieniła swoją politykę i stała się np. bardziej neutralna, nawet nie prorosyjska – wtedy traci naszą sympatię. Wtedy nie ma dla nas znaczenia” – Nie bardzo, popieramy Ukrainę, gdyż jest obecnie buforem bezpieczeństwa przed rewizjonistyczną Rosją. Polska w rosyjskich, najdalej idących planach na przyszłość, ma się znaleźć w strefie buforowej, pozbawiona gwarancji bezpieczeństwa. Czy gdyby wówczas, takich gwarancji Polska szukała na Zachodzie i przez to sprowokowała Rosję, a ta zrobiła „Donbas” na Lubelszczyźnie, czy wówczas też red. Engelgard uznawałby rosyjskie roszczenia do posiadania „limitrofów” za oczywiste i uzasadnione ?

„Dla Ameryki bowiem rozwój Ukrainy i jej pomyślność nie mają znaczenia, dla niej liczy się tylko jej gotowość do szkodzenia Rosji. Może to być i państwo upadłe, byle było zdolne do realizacji geopolitycznych celów USA. (…) Jak się okazuje, dla polskich polityków także” – Bynajmniej, po pierwsze to Ukraina prosi USA o pomoc i wsparcie przed agresywną Rosją, po drugie geopolitycznym celem USA nie jest „szkodzenie Rosji” tylko niedopuszczenie do powstania osi Moskwa-Berlin, co leży także w interesie Polski. Dlatego Polska jest w NATO i opiera na Ameryce swoje bezpieczeństwo przed Rosją (zresztą przed Niemcami także).

„Nie chce się wierzyć, że miliony Ukraińców zachwycają się tym, że są wolni od wpływów Rosji, że żyją w stanie zawieszenia i niepewności co do przyszłości, że materialnie nic na tej „demokracji” nie zyskali, że system oligarchicznego złodziejstwa ma się nadal dobrze, i do tego doszli jeszcze złodzieje z Zachodu” – Dlaczego red. Engelgard nie chce wierzyć, że Ukraińcy chcą mieć własne państwo i chcą przestać żyć w stanie ciągłego zagrożenia wojną z Rosją ? Dlaczego dokonuje tej emocjonalnej oceny z perspektywy Moskwy skoro z Warszawy widać to znacznie lepiej ? Dlaczego nie dostrzega zalegalizowanego państwowego i oligarchicznego „złodziejstwa” w samej Rosji ? Taki Nawalny na przykład dostrzega.

„O ile jeszcze w 2014 roku polski minister spraw zagranicznych (wówczas Radosław Sikorski) był dopuszczany do rozmów o przyszłości Ukrainy, to potem – na życzenie Kijowa – Polska została odsunięta i nie brała udziału w rozmowach mińskich” – Tutaj też się nie zgodzę; jeżeli uznamy, że Polska wspiera aspiracje Ukrainy, to bynajmniej nie Ukraina zablokowała udział Polski w Mińsku, tylko Rosja. Podobnie sprawa wygląda z „formatem normandzkim”. Ostatnią rzeczą jaką Rosja zaakceptuje to wtrącanie się Polski w sprawy obszaru Międzymorza.

„W polskiej narracji usprawiedliwia się to tylko fałszywą narracją historyczną, odwołując się do mocno wątpliwego mitu sojuszu Piłsudskiego z Petlurą, który – jak wiemy – był de facto polskim dyktatem, w dodatku odrzucanym przez 90 proc. ukraińskich sił politycznych a w Polsce nie mającego żadnego poparcia” Sojusz Piłsudskiego z Petlurą ma tu nic do rzeczy, gdyż został przegrany, Ukraina przy pomocy Polski nie utrzymała swojego państwa. Niewątpliwie prometeizm obozu Piłsudskiego doprowadził do wielkich klęsk w relacjach z Rosją (najazd bolszewicki 1920, operacja polska NKWD 1937-38, pakt Ribbentrop-Mołotow, Katyń, PRL).

„Posługiwanie się tym mitem [sojuszu Piłsudskiego z Petlurą] ma jednak stwarzać pozory „niezależnej polskiej polityki wschodniej”, tymczasem jest to tylko parawan mający przykryć podrzędną rolę Polski jako podwykonawcy polityki amerykańskiej” – Moim zdaniem wygląda to trochę inaczej i pozwolę sobie na małą trawestację (nieco z przymrużeniem oka i co nieco prowokacyjną): „Posługiwanie się tym mitem Polska już dawno porzuciła, jednak Moskwa i Mińsk nie przestają widzieć w Warszawie głównego wroga na obszarze postsowieckim, który posługując się swoim amerykańskim podwykonawcą prowadzi „niezależną polską politykę wschodnią” mającą na celu niedopuszczenie do powstania osi Moskwa-Berlin” 🙂

Na zakończenie Jan Engelgard zauważa jak zmieniła się geopolityka Niemiec i jak wielka krytyka spada obecnie na Niemcy w sprawie Ukrainy (cyt.): „Widać to jak na dłoni obserwując ataki na obecną politykę Niemiec wobec Rosji. Wylewa się prawie codziennie brudna fala pomyj na kraj, który akurat w tej kwestii zachowuje zdrowy rozsądek. Co ciekawe, nawet siły uznane w Polsce za „niemiecką agenturę” też pohukują na Berlin rozczarowane ich „miękkością”.

Nie przeczymy, z perspektywy Berlina, oś Moskwa-Berlin to niewątpliwie zdrowy rozsądek.

 

Jeszcze pod koniec lat 80. Stefan Kisielewski (Kisiel), po tygodniowym przeglądzie prasy, ze zdziwieniem konstatował w swoim felietonie: „Co się na tym świecie porobiło ? Żydzi eksterminują Arabów, Polacy handlują, a Niemcy walczą o pokój !”. Tylko nasza szacowna profesura narodowa („Myśl Polska” ukazuje się od 1941 r.) ciągle tylko z tą Rosją i Rosją. Panowie, powinniście wziąć przykład z Dmowskiego. Po wybuchu rewolucji bolszewickiej pan Roman zaprzestał kontaktów z Rosjanami, co ważni emigranci w Paryżu, byli szefowie dyplomacji Imperium Rosyjskiego, Izwolski i Sazonow, mieli mu wielce za złe. Jednak pan Roman w 1919 r. już nie potrzebował Rosji do zjednoczenia ziem polskich. Były one zjednoczone, a po nieudanym eksperymencie Piłsudskiego z państwem ukraińskim, Stanisław Grabski wynegocjował w Rydze granicę wschodnią (1921 r.) zwaną przez federalistów „inkorporacyjną”. Dmowski dokładanie wiedział w latach 1905-1917, do czego jest mu potrzebna Rosja. Wiedział też, do czego mu będzie potrzebna Rosja Sowiecka, kiedy spotkał się z bolszewickim posłem w Warszawie Piotrem Wojkowem w 1925 r. albowiem, jak sam Dmowski powiedział do prof. W. Konopczyńskiego tuż po podpisaniu Traktatu Wersalskiego w 1919 r.: „Czeka nas jeszcze ciężka wojna z Niemcami”. Sanacja, jak wiadomo, do niczego ZSRR nie potrzebowała, więc mieliśmy upadek państwa i PRL. Zasadnicze pytanie brzmi: do czego Redaktorzy „Myśli Polskiej” dziś potrzebują Rosji ?

Jeżeli do przywrócenia ruchu bezwizowego z Obwodem Kaliningradzkim to jestem za. W 1917 r. w opracowaniu pt. Problems o Central and Eastern Europe Dmowski przedstawił projekt likwidacji Prus Wschodnich przez przyłączenie do Polski całych Mazur i Warmii, z wyodrębnieniem całkowicie zniemczonej niewielkiej enklawy wokół Królewca, bliskiej dzisiejszym granicom Obwodu Kaliningradzkiego. Projekt został odrzucony przez Komisję Terytorialną J. Cambona i był to niewątpliwie jeden z największych błędów Ententy popełnionych podczas paryskiej Konferencji pokojowej, który wykreował określenie „polskiego korytarza” (Pomorze Gdańskie). Dmowski kilka lat później z żalem konstatował: „Królewcowi z przyległościami, a nie Gdańskowi należał się los wolnego miasta”. Uważał, że niewielki Okręg Królewiecki szybko by się gospodarczo integrował ze znacznie większym obszarem polskim. Nie można było tego powiedzieć o całych Prusach Wschodnich ciążących politycznie, historycznie i gospodarczo ku Berlinowi. Zatem Panowie do dzieła, naturalnie po zelżeniu pandemii i napięcia wokół Ukrainy.

                                                                                                                                  Jarosław Krzan

Click to rate this post!
[Total: 31 Average: 2.9]
Facebook

14 thoughts on “Krzan: Ukraina a polska racja stanu”

  1. Chciałbym przypomnieć, że przez lata Ukraina głosiła hasła w stylu odzyskania Kubania, wyzwolenia Tatarstanu czy całej Syberii. Nawet powstał parlamentarny zespół w sprawie rekonkwisty Kubania.

    To jak Ukraina zamierzała odzyskać Kubań bez agresji na Rosję?

  2. żeby pisać słowa:
    'do czego Redaktorzy „Myśli Polskiej” dziś potrzebują Rosji’
    to trzeba być totalnie odmóżdżonym radcą prawnym z głębokiej prowincji
    a poza tym całe to pisanie tego gościa swoją groteskowością
    przypomina groteskę pisowskiej aka patriotycznej polityki>
    pis tak czy siak jest do 'odstrzelenia’ w ramach operacji 'regime change’>tak przynajmniej twierdzą wróble w USA:
    Will Hungary And Poland Be The Next Victims Of US/EU Regime Change?
    .https://www.zerohedge.com/geopolitical/will-hungary-and-poland-be-next-victims-useu-regime-change
    a piszą gostki z amerykańskiego Mises Institute
    i ostatnie zdanie z tego pisania:
    'Jeśli status quo się utrzyma, interwencjonistyczna kabała w Waszyngtonie zawsze znajdzie sposób na nękanie i destabilizację narodów za granicą.’
    i jest kolejny sposób:
    USA poprosiły Węgry o zezwolenie aby zagościć kontygent wojsk USA!!!
    US Asks Hungary To Host Troops Aimed At Russia, Despite Long Snubbing Orbán (28.01.22)
    .https://www.zerohedge.com/geopolitical/us-asks-hungary-host-troops-aimed-russia-despite-long-snubbing-orban
    chociaż wcześniej Węgry (i Orban) 'humiliate Hungary’s „human rights backsliding” leader’ na słynne Democracy Summit zwołane przez juzia poopped bideta.
    ale wczoraj:
    Hungary’s Orbán „Answers” Biden Troop Hosting Request: Flies To Moscow For Marathon Meeting With Putin
    .https://www.zerohedge.com/geopolitical/hungarys-orban-answers-biden-troop-hosting-request-flies-moscow-marathon-meeting-putin
    i załatwił 'tańszy gaz’ dla Węgrów.
    A o co chodzi Rosji/Putinowi>
    What Putin Wants
    https://www.unz.com/mwhitney/what-putin-wants/
    i tam jest detalicznie opisane 'co-jak’.
    a czy ich stać aby 'podskakiwać’ 'wolnemu-demokratycznemu- światu’ (czyli nam również) to tu:
    Waiting for the military-technical Oczekiwanie na wojskowo-techniczne SAKER 31.01.22
    .https://thesaker.is/waiting-for-the-military-technical/
    i biorąc pod uwagę wszystko co piszą INNI na świecie:

    Panie radco prawny z głębokiej prowincji i całe szacowne grono (p. Engelgard, Wielomski, Dmowski,)>min. Ławrow powiedział:
    'If it’s up to the Russian Federation, there will be no war. We do not want wars. But we won’t allow the West to grossly ignore our interests, either,’
    co na nasze się przekłada:
    'Jeśli to zależy od Federacji Rosyjskiej, to nie będzie żadnej wojny. My nie chcemy wojen. Ale nie pozwolimy też, aby Zachód rażąco ignorował nasze interesy,’
    DOTARŁO!!!
    myslpolska.info opublikowało dwa teksty Dugina:
    1szy – Rosja nie chce wojen, ale potrafi je wygrywać!!!
    .https://myslpolska.info/2022/01/18/dugin-rosja-nie-chce-wojen-ale-potrafi-je-wygrywac/
    i
    2gi- ważniejszy wg mnie >
    liberalizm przeciwko rzeczywistości
    .https://myslpolska.info/2022/02/01/dugin-liberalizm-przeciwko-rzeczywistosci/
    bo Putin
    – nie się gdzie cofnąć a poddać>chyba idiota by się spodziewał
    – praktycznie swoją polityką WALCZY z neoliberalizmem-globalizmem tzw. cancel cultur (qwertylgbttransgenderbidet) promowane przez USA-NATO-WB-IMF-EU-
    – ma zasoby w tym wsparcie CHRL
    i to mi wystarczy
    a wy jak się chcecie kitwasić w tym Polin to wbijcie sobie do głów:
    Churchill miał powiedzieć spotykając się w Moskwie z polskimi władzami (w drodze z Jałty):
    'Polacy absolutnie nieadekwatnie postrzegają rzeczywistość i nie zamierza się z nimi więcej spotykać, gdyż oni – ze swoimi chorymi wyobrażeniami – całkowicie stracili kontakt z otaczającym ich światem. ’
    ale to relacja Yakowa Kadmi, który mówi:
    „Polska powinna dziękować Stalinowi…”
    https://pl.sputniknews.com/opinie/2021020913799133-izraelski-polityk-dla-sputnika-polska-powinna-dziekowac-stalinowi-sputnik/
    Gwoli wyjaśnienia> Yakow Kadmi to rosyjski Żyd, wyjechał do Izraela, był nawet szefem albo Mossadu albu SzinBet i wrócił do Rosji Putina.
    a drugi cytat Churchilla (o Polakach, rządzących w Polsce preWWII)
    ‚Najdzielniejszy pośród dzielnych, prowadzony przez najpodlejszych wśród podłych.”
    a o 'polityce’ Beck i sanacji (postmonachium1938)
    POLAND, GREEDY HYENA of EUROPE (głodna hiena europy)
    i zważcie ABYŚCIE przez historię nie zostali osądzeni w ten sam sposób
    jak już się bawicie w osoby publiczne-HISTORYCY-DZIENNIKARZE-radcy prawni-’zawód: politycy’ czy 'zawód: filozof’ (to Kurwin vel mikke)

    1. Niezawodny RAST, intelektualny chaos, hasełka z linkami do cudzych pogladów, wycieczki ad personam nie ad rem, w gruncie rzeczy niewiele rozumiejący z otaczajacej go rzeczywistości.

      Mentalnie prowincjonalny RAST nie wyczuł ironii w moim pytaniu 'do czego Redaktorzy „Myśli Polskiej” dziś potrzebują Rosji’. Mimo tego żartu problem jest poważny. Rosja ma agendę wobec Polski, a mnie interesuje jaką agendę ma „Myśl Polska” wobec Rosji, bo agenda samego RASTA – tak jak ją sam przedstawia w swych wpisach – wygląda mi na agendę dziecka wobec rodzica.

      Will Hungary And Poland Be The Next Victims Of US/EU Regime Change? – cytuje RAST i oczywiście nie ma pojęcia dlaczego i skąd to się bierze. Odpowiadam: Orban i Kaczyński budują system polityczny „suwerennej demokracji” typu rosyjskiego, co zbliża Polskę i Wegry do Rosji. Nie tylko polska opozycja nie ma zamiaru tego tolerować, panie RAST, ale jak widać Waszyngton i Berlin także. A drążąc dalej, na co pozwolić Polsce, panie RAST ? Odpowiadam: na status Ukrainy za 10-15 lat.

      RAST jest bardzo zdziwiony (no, aż trzy wykrzykniki !), że: „USA poprosiły Węgry o zezwolenie aby zagościć kontygent wojsk USA!!!” – Ano właśnie tak, panie RAST, zamyka się usta pomagierom Kremla (akapit wyżej). Sam Orban bynajmniej nie pchał się, trzy dni temu, na Kreml, lecz został wezwany przez Putina i, robiąc za tło i statstę, jak uczniak wysłuchiwał Putina, przedstawiającego przed mediami, rosyjską narrację w sprawie konfliktu z Ukrainą i Zachodem. Biden wskazał Orbanowi jego miejsce w szeregu i tak się skończyła wielka „niezależna” polityka tego przyjaciela Kaczyńskiego.

      'Jeśli to zależy od Federacji Rosyjskiej, to nie będzie żadnej wojny. My nie chcemy wojen. Ale nie pozwolimy też, aby Zachód rażąco ignorował nasze interesy,’ DOTARŁO!!! – A co konkretnie dotarło do RASTA z tych słów Ławrowa ? Że Rosja jest krajem miłującym pokój ? Ale tylko pod warunkiem, że ma Środkowo-Wschodnią Europę pod swoją kontrolą ? Co zatem RAST wybiera, a wybór jest szeroki: od Rady Nieustającej przez Królestwo Polskie po PRL ?

      'bo Putin
      – nie się gdzie cofnąć a poddać>chyba idiota by się spodziewał’ – Idę o zakład z RASTEM, że Putin się ostatecznie wycofa. Jednak nie będę żałował przegranego zakładu, gdyż to będzie oznaczało, że Hannibal ruszył na Rzym, z wiadomym skutkiem.

      'Churchill miał powiedzieć spotykając się w Moskwie z polskimi władzami (w drodze z Jałty):
      'Polacy absolutnie nieadekwatnie postrzegają rzeczywistość i nie zamierza się z nimi więcej spotykać, gdyż oni – ze swoimi chorymi wyobrażeniami – całkowicie stracili kontakt z otaczającym ich światem. ’ '‚Najdzielniejszy pośród dzielnych, prowadzony przez najpodlejszych wśród podłych.” a o 'polityce’ Beck i sanacji (postmonachium1938) POLAND, GREEDY HYENA of EUROPE (głodna hiena europy)’ – Wszystko to prawda, panie RAST, tylko jednego Pan nie rozumiesz: otóż powiedział to o fatalnej polityce sanacji, Piłsudskiegi i Becka, oraz późniejszej, już całkowicie bezsilnego gen.Sikorskiego. Zapamietaj sobie RAST: nie dotyczyło to polityki Dmowskiego, któremu szacunek oddał Lloyd George w swych pamiętnikach pt. „Prawda o traktatach” (1938 r.). To była zupełnie inna polska polityka, której goście o Twojej mentalności będą mieli jeszcze możliwość zrozumieć.

  3. #’jarek”
    moja agenda jest prosta jak myśl Lenina>
    YANKEE GO HOME!!! a przekładając na język poliński>WYPIE…..LAĆ.
    Piszesz pan:
    'Odpowiadam: Orban i Kaczyński budują system polityczny „suwerennej demokracji” typu rosyjskiego, co zbliża Polskę i Wegry do Rosji. ”
    ??
    A z czego się ma Putin wycofać??
    A po jaką cholerę miałby se Putin brać na garba Polin czy Ukrainę>> Upadłe państwa w każdych kategoriach cywilizacyjnych!!!
    .
    Nie pozostaje mi nic innego jak cenić swój chaos myślowy (i komplet moich poglądów) czytając to co wypisuje pan radca prawny z prowincji- 'późnourodzony’ (a więc wyposażony w całość wiedzy post1989>czyli NUL)
    ale także to to co wypowiadają – piszą ELYTY z polin -obojętne czy 'pisowscy patrioci’ pod wodzą jaro dementia kaczor +Morawer+maciarewicz czy 'totalna opozycja’ +tzw. Lewica+konfederacja +
    i nie pozostaje nic innego jak gratulować sukcesów z obalanie komuny, odzyskania niepodległości, dekomunizacji, waschodniej flanki NATO aka przedmurza chrześcijaństw,
    a co się sprowadza do status quo opisanego przez jednego postowicza z amerykańskiego unz.com
    Difficult to find a country that would beat Poland in the Crass Stupidity League
    a na nasze>
    trudno znaleźć kraj, który pobiłby Polskę w LIDZE BEZDENNEJ GŁUPOTY.
    i powołam się na to co miał powiedzieć Benjamin Franklin (ca 220 lat temu)>
    urodziliśmy się bez wiedzy ale trzeba się bardzo, bardzo starać aby pozostać głupim
    czy podobne, Bertranda Russella>
    MEN ARE BORN IGNORANT, NOT STUPID
    THEY ARE MADE STUPID BY EDUCATION
    ludzie rodzą się ignorantami ale nie głupcami
    głupcami zostaję dzięki edukacji
    i stąd to moje 'późnourodzony’>bo ja mając 75+ jeszcze się załapałem na DOBRE wykształcenie wyższe>a że techniczne, to mało podatne na ideologiczne zapędy>ale ekonomii kapitalizmu nam wykładał przedwojenny profesor ekonomii.
    i zajmowanie się myślą Dmowskiego (i działaniami)
    DZISIAJ !!!!
    zostawiam lekkoduchom.

  4. Stwierdzenie,że Gruzja w Sierpniu 2008 roku wszczeła wojne po prowokacji Rosji jest kłamstwem.Przygotowania i decyzja o ataku Gruzji na Osetie płd i Abchazje zapadła kilka miesięcy wstecz.

    1. Oj, nie tylko to. Przytoczony poniżej cytat z geopolitycznego credo p. Jarka wygląda jak żywcem wzięty z Radia Erewań: „(1) brak sporów granicznych między Polską i Niemcami oraz między Polską i Ukrainą (2) Rosja państwem rewizjonistycznym w sprawie własnych granic (3) Ukraina polskim buforem przed rewizjonistyczną Rosją” -))

        1. Przecież to nie mój dowcip… No a do tego, by serwować dobre dowcipy potrzebny jest chyba talent nie doświadczenie?

    2. (…)Przygotowania i decyzja o ataku Gruzji na Osetie płd i Abchazje zapadła kilka miesięcy wstecz.(…)
      To już wtedy wiedzieli, że Szakaaszwili zacznie walić artylerią w Cchinwali?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.