Wielomski: Dlaczego jestem „denialistą klimatycznym”? (cz.3)

Dwa moje ostatnie teksty poświęcone były uzasadnieniu mojego „denializmu klimatycznego”, czyli sceptycyzmu co do ustaleń części uczonych – wbrew temu co twierdzi się w mediach nie jest to pogląd „jednogłośny” – co do hipotezy jakoby za ocieplenie klimatu odpowiadał człowiek i stworzona przezeń rewolucja agrarna i przemysłowa. Ostatni artykuł z serii „denialistycznej” poświęcę próbie odpowiedzi kto i dlaczego jest tak mocno zaangażowany w walkę o ochronę klimatu przed CO2.

Po krótkiej kwerendzie literatury dotyczącej globalnego ocieplenia szybko zauważyłem, że linia podziału jest tutaj stosunkowo prosta: mit cieplarniany negowany jest przez konserwatywną prawicę, która widzi tutaj kolejne wcielenie lewicowej (antykapitalistycznej) ideologii. Na prawicy dosyć często uważa się, że za klimatyzm mieliby odpowiadać tzw. marksiści kulturowi, którzy za pomocą pompowania strachu przed rzekomo zbliżającą się katastrofą naszej planety mieliby zwalczać industrializację stanowiącą esencję znienawidzonego przez nich kapitalizmu i esencję własności środków produkcji powstałych podczas rewolucji przemysłowej. Powyższy pogląd wspierają osoby związane z amerykańskim przemysłem ciężkim, wytwarzającym najwięcej CO2. Jest na ten temat całkiem znacząca literatura (A.M. McCright, RE. Dunlap, Defeating Kyoto: The Conservative Movement’s Impact on U.S. Climate Change Policy, „Social Problems”, 2003, t. 50, nr 3,‎ s. 348-73; K. Möhler, G. Piet, E. Zaccai, Changement climatique et familles politiques en Europe, „Courrier Hebdomadaire du CRISP”, 2015, nr 2257, s. 76, 85, 122-25; R. Hourcade, A. Wagner, Le climatoscepticisme: une approche interdiscursive, „Mots”, 2021, nr 127, s. 12-14; J.-D. Collomb, Le populisme climatique de Donald J. Trump et le libre marché des idées, „Transatlantica”, 2021, nr 1, s. 1-22).

Prawdę mówiąc przedstawioną powyżej interpretację uważam za zbyt daleko idące uproszczenie, co nie zmienia faktu, że na klimatyzm choruje obecnie cały tabun lewicowych i antykapitalistycznych ideologów i aktywistów na całym świecie. Zwróćmy jednakże uwagę, że wspiera go także lewica liberalna. Mam tutaj na myśli nurt „postępowy” światopoglądowo – opowiadający się za aborcją na żądanie, małżeństwami jednopłciowymi, antyklerykalny i transhumanistyczny – który przy wszystkich swoich ideologicznych dziwactwach kulturowych absolutnie nie neguje jednak samej instytucji własności prywatnej (L. Martínez, Cambio climático: crisis del sistema u oportunidad de la izquierda, „Ecologistas en Acción”, 2007, nr 54, s. 58-61; H.A. Baer, Al Gore and the climate reality project down under: the up market of the climate movement, „Practicing Anthropology”, 2015, t. 37, nr 1, s. 10–14; D. Chakrabarty, J. Chalier, Changement climatique et capitalisme, „Esprit”, 2018, nr 441, s. 153-68). Ci liberalni lewicowcy – na czoło których wysuwają się w Stanach Zjednoczonych tacy politycy jak Al Gore i Hilary Clinton – związani są po prostu z inną grupą wielkiego kapitału. Nieformalną stolicą ideologii klimatyzmu jest Dolina Krzemowa w amerykańskiej Kalifornii. Klimatyzm stanowi jeden z podstawowych postulatów ideologicznych GAF (Google + Amazon + Facebook). Innymi słowy, ideologii tej poparcia udziela ta część wielkiego kapitału, która związana jest z rewolucją przemysłową opartą o komputery, sztuczną inteligencję, światem cyfrowym, czyli generalnie związaną z usługami, a nie z produkcją przemysłową w tradycyjnym rozumieniu tego słowa.

Rzadko kto w Polsce wie, że ideologia GAF narodziła się w latach sześćdziesiątych XX wieku w Esalen Institute, znajdującym się nad brzegiem Pacyfiku 200 kilometrów na południe od Doliny Krzemowej. Był to współtworzony nieformalnie przez CIA ośrodek badawczy zajmujący się eksperymentami z narkotykami, psychotropami, krytykujący całą zachodnią cywilizację w imię szamanizmu i religii orientalnych (szczególnie hinduizmu). Na przyjeżdzających tutaj młodych ludziach CIA badała tutaj ewentualny wpływ narkotyków i hinduskich technik medytacyjnych na żołnierzy. Niestety, przy okazji wyprodukowano niechciany produkt uboczny w postaci narkotycznej kultury lat sześćdziesiątych i sprzeciwu wobec wojny w Wietnamie, którą CIA przecież współprowadziła.

W Esalen powstał ruch sprzeciwu wobec cywilizacji przemysłowej w imię archaizmu. Jego zwolennicy stworzyli współczesną ideologię klimatyzmu, którą nasiąkli menedżerowie z GAP, z pobliskiej Doliny Krzemowej. Stąd ich współczesna ideologia GAP brzmi: Ziemia ma być czysta i ekologiczna, należy wyeliminować CO2, a kapitalizm przenieść do świata on-line, do e-przestrzeni. GAP to połączenie cyfrowego futuryzmu z archaizmem indiańskich szamanów i hinduskich guru. Człowiek z życia realnego ma się przenieść do e-przestrzeni i przestać produkować dwutlenek węgla.

Stąd mój pogląd, że za sporami o to, kto odpowiada za zmiany klimatyczne – pozornie politycznymi i ideologicznymi – kryją się nieprawdopodobne pieniądze. To spór tradycyjnego przemysłu przetwórczego, opartego o surowce naturalne, z przemysłem opartym o algorytmy i sztuczną inteligencję. Daje to tej drugiej strony naturalną przewagę medialną i informacyjną, ponieważ Google, Twitter, YouTube czy Facebook popierają e-gospodarkę przeciwko tradycyjnym gałęziom, opartym na produkcji. Nie dziwmy się, że w walkę z globalnym ociepleniem tak mocno włączył się Bill Gates i Microsoft, propagujący między innymi zastąpienie hodowli krów przez mięso syntetyczne, produkowane sztucznie, przez wzrost komórek mięsnych w sztucznym środowisku. Zanim ocenimy tę propozycję, winniśmy wiedzieć, że wcześniej Bill Gates i Jeff Bezos zainwestowali miliony dolarów w firmę Memphis Meats, pracującą nad produkcją tego pseudo-jedzenia (M. Adday, You Could Be Eating Lab-Grown Meat in Just Five Years, na stronie fortune.com z 31.03.2022).

Czy więc chodzi tylko o ochronę klimatu czy też o pomnożenie i tak już gigantycznych majątków e-korporacji międzynarodowych?

Adam Wielomski

Click to rate this post!
[Total: 20 Average: 4.3]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.