Wirtel: Putin – szkodnik, Zelenski – komediant, Orban – Pan Polityk

Wojna NA Ukrainie (właśnie NA) trwa już 1.5 miesiąca i końca nie widać. Końcowy rezultat (ot choćby przyszłość przemysłowego Donbasu) ciągle jest niewiadomą. Wiadome jest jedno – potężnie ucierpi ukraińska gospodarka, ale i wszystkie kraje sąsiednie (na czele z Polską) też poniosą w jej wyniku straty. Duże, a niepotrzebne (bo wojny na taką skalę szło uniknąć).

„To gorzej niż zbrodnia – to błąd”, czyli wina W. Putina

Nic nie oddaje tak celnie owego konfliktu jak ów przywołany cytat od Ch.Talleyranda. [1] (Przypomnijmy – ów dyplomata zmieniał panów jak rękawiczki, służąc kolejno Burbonom, Rewolucji, Napoleonowi i znów Burbonom. Ale oprócz oportunizmu odznaczał się też inteligencją, a swojej Francji dobrze się zasłużył na Kongresie Wiedeńskim, skłócając między sobą zwycięskie mocarstwa i dzięki temu wygrywając nieco lepsze warunki dla pokonanej ojczyzny). Błąd bywa w polityce winą gorszą od zbrodni, a rosyjski prezydent W.Putin popełnił błąd właśnie, rozpoczynając wojnę w dużej skali (tzn. nie ograniczoną do jakiegoś spornego regionu).

Nie mam oczywiście dostępu do rosyjskich dokumentów niejawnych (bo i skąd?) ale można dedukować, że rosyjski prezydent zakładał szybkie zwycięstwo nad słabszym przeciwnikiem, ustanowienie pro-rosyjskiego rządu w Kijowie (wzorem tego w Mińsku) i ustawienie Ukrainy w roli „junior partnera” Rosji, którym była jeszcze za rządów W.Janukowycza (tzn. do 2012).

Rosyjski prezydent się przeliczył, nie doceniając determinacji przeciwnika i rozpoczynając wojnę na pełną skalę. (Nawet jeśli Rosjanie sami wierzyli w swoje propagandowe zaklęcia o „operacji wojskowej”, to najdalej po tygodniu musieli się zorientować, że mają do czynienia z „pełnowymiarową” wojną). Trzeba więc niestety nazwać W.Putina głównym sprawcą wojny, pierwszym winnym jej wybuchu (choć nie jedynym, o czym poniżej).

Zelenski – bohater ludu czy zwykły naiwniak ?

Ukraiński prezydent W. Zelenski (pochodzenia żydowskiego, z zawodu komediant) został prezydentem trochę z przypadku (wyborcy NA Ukrainie mieli już dość skorumpowanych „elit”, i ogromną większością wybrali polityka partii Sługa Narodu, które to ugrupowanie wzięło nazwę … z programu satyrycznego).[2]

Trzeba komikowi przyznać (akurat bez ironii) – w momencie rosyjskiego ataku na Kijów wykazał pewną odwagę cywilną, zostając w oblężonym mieście. Zawadiackie odzywki Zelenskiego typu „mnie trzeba amunicji, a nie podwiezienia” (w odpowiedzi na propozycję ewakuacji ze stolicy) z całą pewnością wzmocniły morale ukraińskich jednostek. Udana obrona stolicy okazała się zresztą punktem zwrotnym wojny, i odrzuciła napastników na pogranicze.

Zupełny brak doświadczenia może i pomógł Zelenskiemu w kampanii wyborczej (dając efekt „świeżego człowieka z czystymi rękami”) ale wkrótce zaczął się mścić na polityku z Kijowa. Nie pomogą Ukrainie szumne zapowiedzi, jak to kraj natychmiast rozpocznie procedurę wstąpienia do NATO [3] (a wręcz przeciwnie, mając taką wizję przed oczami, Rosjanie będą walczyć do upadłego). Nie zyska też przyjaciół polityk, który pozwala sobie na aroganckie pouczanie przywódców innych krajów (i to w trakcie kampanii wyborczej w tychże krajach !) o czym jeszcze się tu wspomni.

Warto też rozważyć, czy aby ukraiński prezydent naprawdę uczynił wszystko dla uniknięcia konfliktu. Oczywiście nie ma tu „symetryzmu”, bo główną winę za napaść ponosi napastnik. Zapowiedzi „odzyskania” Donbasu i Krymu z pewnością jednak nie pomogły w rozładowaniu napięcia.[4]

Wypowiedzi ukraińskiego prezydenta na tematy historyczne robią zaś wrażenie niesmacznych żartów. W przypadku odzywki Zelenskiego, że między Polakami a Ukraińcami „nigdy nie było poważniejszych sporów” można tylko się zastanawiać, czy to głupi dowcip, czy świadome kłamstwo, czy też całkowita ignorancja historyczna. W kontekście rzezi wołyńskiej i galicyjskiej (której sprawcy mają NA Ukrainie pomniki, a ofiary nie doczekały się ani godnego pochówku !)  była to odzywka co najmniej nie na miejscu.
Inna wpadka byłego komedianta to jego niesławna wypowiedź, jak to „Ukraińcy ratowali Żydów” [5] podczas II wojny światowej. Chciałoby się krzyknąć – ALE ŻE CO ?! Którzy to Ukraińcy „ratowali Żydów” ? Czy ukraińskie formacje pomocnicze w niemieckich obozach zagłady (Bełżec, Sobibór, Treblinka) [6], czy może banderowcy z UPA (dziś uznawani nad Dnieprem za „herojów”), co to przed rzezią wołyńską na Polakach przećwiczyli masowe mordowanie na Żydach właśnie [7] ?

Brzydki cień oligarchy, czyli Kolomojski

A skąd taki Zelenski (komediant przecież, bez żadnej praktyki w polityce) nagle wypłynął na szerokie wody ? Ano musiał mieć bogatych przyjaciół i mentorów, bo w polityce bez pieniędzy ani rusz (już choćby sama kampania wyborcza kosztuje, i to niemało). Gdy przyjrzeć się powiązaniom Zelenskiego, widzimy dość szemraną postać, a dokładnie oligarchę I. Kolomojskiego (tej samej narodowości, co nowy prezydent, i zupełnym przypadkiem dawnego lidera jednej z żydowskich organizacji NA Ukrainie). Osobnik ów jest jednym ze sponsorów niesławnego pułku Azow [8] (zresztą niezła ponura groteska, żeby żydowski oligarcha sponsorował neonazistowską bojówkę). Oględnie mówiąc, tenże „biznesmen” nie słynął z kryształowej uczciwości (co zresztą wśród nowobogackich NA Ukrainie jest smutną regułą).

Widząc osobników jego pokroju, trochę łatwiej zrozumieć Rosjan, którzy chcieli przynajmniej Donbas utrzymać z dala od podobnych „ludzi interesu”. Choć jeszcze raz powtórzmy, że i to NIE JEST usprawiedliwieniem dla wojny na pełną skalę, a zwłaszcza strzelania po cywilach.

Jak Węgrzy robią Realpolitik

Tak się akurat złożyło, że wojna NA Ukrainie (rozpoczęta pod koniec lutego) zbiegła się w czasie z wyborami na Węgrzech (w początku kwietnia). Urzędujący premier (Viktor Orban z prawicowej partii Fidesz) zajął umiarkowane stanowisko – z jednej strony poparł sankcje UE przeciw Rosji, i przyjął pewną liczbę uciekinierów z Ukrainy [9] (o czym polskie media zdają się „zapominać”), z drugiej strony nie zgodził się na wysyłanie broni (z Węgier czy choćby przez ich terytorium) dla władz w Kijowie [10]. Krytykom takiego posunięcia premier Orban odpowiedział krótko – węgierskie władze muszą dbać o węgierskie interesy, bo nikt tego za nich nie zrobi ! [11]

Taka postawa spodobała się widać wyborcom na Węgrzech, bo Fidesz odniósł czwarte kolejne zwycięstwo z wynikiem 54% (!!!) [12]. Nic nie pomogło zjednoczenie opozycji, gdzie socjaliści i liberałowie połączyli siły nawet ze skrajnie prawicowym Jobbik (!!!) i na tą okazję przestali opluwać „faszystów” z owej partii. „Koalicja anty-Fidesz” dostała ok. 34% głosów i na kolejne 4 lata pozostanie w opozycyjnych ławach.

Jak się już rzekło, ukraiński prezydent chyba naprawdę uwierzył, że został mentorem całej Europy (albo nie wyzbył się dawnych kabaretowych przyzwyczajeń), bo podczas węgierskiej kampanii pozwalał sobie na obraźliwe komentarze o „faktycznym sojuszniku Putina” (którym rzekomo miał być Orban) [13]. Nic więc dziwnego, że po swoim wyborczym triumfie węgierski premier zaliczył komedianta z Kijowa do pokonanych przeciwników (obok oligarchy G.Sorosa czy Komisji Europejskiej) [14]. Polskie media cytowały przemówienie V. Orbana z histerycznym oburzeniem. No cóż, widocznie przegapiłem ogłoszenie dogmatu o nieomylności (i niepokalanym poczęciu) ukraińskiego prezydenta, bo naiwnie myślałem, że jak każda osoba publiczna, i on podlega krytyce.

W każdym razie Viktor Orban kolejny raz pokazał, że jest Panem Politykiem (przypomnijmy, że jednym z głównych kryteriów oceny polityka jest jego skuteczność) i tym się właśnie różni od kijowskich i warszawskich … żółtodziobów (tak ich łagodnie nazwijmy).

Ręce precz od RUSKICH pierogów

Szczytem obłędu jest cenzurowanie języka – słowne potworki typu „w Ukrainie” (swoją drogą typowy … rusycyzm ! tak właśnie, bo po polsku piszemy – NA Ukrainie, NA Węgrzech, NA Słowacji) czy też „uchodźczynie” (może jeszcze pisać „człowiekinie”, aby tylko zainteresowane  nie poczuły się broń boże, wykluczone ???).  Najnowszym hitem pisania „po polskiemu” okazały się „pierogi ukraińskie” zamiast niesłusznych, niepoprawnych politycznie RUSKICH.

Ktokolwiek wymyślił tego językowego potworka, najwyraźniej nie ma pojęcia, że słowo RUSKI nie wywodzi się od Rosji, a od Rusi Czerwonej (historyczny region ze stolicą we Lwowie). Województwo ruskie istniało tam od czasów jagiellońskich (XV w.), na liście wojewodów ruskich znajdziemy m.in. S. Czarnieckiego (bohater z czasów potopu szwedzkiego) czy J. Sobieskiego (ojciec przyszłego króla) [15]. Czekam na postulat usunięcia S. Czarnieckiego z hymnu narodowego, bo jeszcze mógłby urazić naszych „przyjaciół” jako wojewoda RUSKI.

Będąc niedawno w jednej mieścinie na południu kraju, zamówiłem na obiad ruskie właśnie. Po zjedzeniu rzuciłem do szefa kuchni – dzięki za smaczne RUSKIE, i za zostawienie ich nazwy !  – No a co by to dało, gdyby nazwę zmieniać ? – odparł szef bardzo przytomnie. Ten przynajmniej myślał logicznie (i tym się właśnie różnił od miłościwie nam panujących).

Entuzjazm się skończy (cudze pieniądze też), wahadło się przechyli

Jak już się tu rzekło, przyjęcie uciekinierów z Ukrainy było słusznym odruchem (ale rozdawanie socjalnych przywilejów już nie). Aż się ciśnie na usta cytat z filmu Krzyżacy : Hojny zaiste był ten cesarz, gdy szło o cudze ! [16] (W filmie rycerski zakon chwali się cesarskim nadaniem ziemi „pogan i schizmatyków”, u nas rolę dobrego cesarza odgrywa rząd PiS, który jest hojny na cudzy koszt, tzn. z pieniędzy podatników).

Wojna kiedyś się skończy (i raczej się nie skończy triumfalnym wjazdem kijowskiego komedianta do Moskwy), entuzjazm polskiej ludności do „przyjaciół” ze wschodu też się skończy, skończą się też pieniądze na hojne rozrzucanie dla „przyjaciół” (i to skończą się szybciej, niż nam się zdaje). Pozostanie za to północny sąsiad (Federacja Rosyjska jest północnym sąsiadem Polski, nie zaś wschodnim), i niestety, energetyczna zależność od tegoż. Radosne rozdawnictwo w wykonaniu PiS (nałożone na politykę klimatyczną UE i resztki nieszczęsnego Polskiego Ładu) skończy się zapewne poważnym kryzysem finansowym, i – siłą rzeczy – niechęcią społeczeństwa do obcego elementu, hojnie opłacanego przez rząd na koszt podatnika.

W tym miejscu należy wspomnieć o niedawnym incydencie z Sejmu, gdzie politycy Konfederacji urządzili konferencję pod hasłem – TAK dla pomocy, NIE dla przywilejów. Nasze „wolne media” (tym razem wolne głównie od rozumu) postanowiły … zbojkotować owo wydarzenie, czyli zwyczajnie zabawić się w cenzorów. [17]

No cóż, przypomnimy sobie o tym epizodzie za kilka miesięcy. Bo niestety to partia Korwina robi za ostatni bastion realizmu (i niepoprawnego poglądu że 2+2=4, nawet w niespokojnych czasach). Dla rządu PiS jest to zapewne ostatnia kadencja, bo dobre czasy przespali (by nie rzec, że je przes*ali), a w złych robią to, co potrafią najlepiej – rozdają pieniądze na prawo i lewo. Ale do czasu, gdy w budżetowej sakiewce pokaże się dno. A zobaczymy je raczej prędzej niż później.

Wnioski na dziś

Ciężko o pozytywne zakończenie takiego tekstu, Wnioski jednak można i należy wyciągać, nawet z najgorszej sytuacji. Pierwszym logicznym wnioskiem byłoby liberalizacja prawa dostępu do broni palnej – nie ma powodu, żeby Polacy na 100 mieszkańców mieli jej 5 razy mniej niż np. Czesi (którym i tak daleko np. do Finów) [18]. Geopolityki nie zmienimy – a kraj mamy nizinny i położony w środku kontynentu. Gdyby (odpukać) zachciało się odwiedzin jakimś nieproszonym gościom, warto być przygotowanym na ich najście.

Drugim wnioskiem jest konieczność szybkiej weryfikacji migrantów – natychmiast po zakończeniu wojny. Najlepiej na zasadzie – kto chce pracować i zarabiać, ten może u nas zostać. Amatorów zasiłków i socjalu zapraszamy zaś do szybkiego powrotu NA Ukrainę. (Choć powtórzmy tu jeszcze raz – w porównaniu z islamskimi „uchodźcami” z 2015, to akurat Ukraińcy wypadają nie najgorzej).

Trzecim i kluczowym wnioskiem jest życzenie z głębi serca, żeby Polacy choć trochę odeszli od romantyzmu na rzecz Realpolitik. Niestety patrząc na działania rządu PiS, człowiek przypomina sobie fraszkę od Kochanowskiego :

“Cieszy mię ten rym: „Polak mądr po szkodzie”;
Lecz jeśli prawda i z tego nas zbodzie,
Nową przypowieść Polak sobie kupi,
Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi.”

 

Michał Wirtel

Absolwent politologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Zwolennik państwa minimum i wolnego rynku. Miłośnik psów dużych ras.

Przypisy:

[1] https://pl.wikiquote.org/wiki/Charles-Maurice_de_Talleyrand

[2] https://www.dw.com/pl/s%C5%82uga-narodu-%C5%9Bwiatowy-popyt-na-serial-z-ze%C5%82enskim/a-61125261

[3] https://www.wprost.pl/wojna-na-ukrainie/10660891/zelenski-zapytal-wprost-czy-ukraina-moze-dolaczyc-do-nato-odpowiedz-byla-bardzo-jasna.html

[4] https://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/swiat/artykuly/8360855,zelenski-ukraina-rosja-prowokacje-dyplomacja.html

[5] https://polskatimes.pl/zelenski-ukraincy-ratowali-zydow-teraz-wy-macie-mozliwosc-wyboru/ar/c1-16109327

[6] https://pl.wikipedia.org/wiki/SS-Wachmannschaften

[7] https://pl.wikipedia.org/wiki/Rze%C5%BA_wo%C5%82y%C5%84ska

[8]  https://www.reuters.com/article/idUS60927080220150505

[9] https://www.cnbc.com/2022/04/04/hungarys-viktor-orban-criticizes-ukraines-zelenskyy-in-election-speech.html

[10] https://hungarytoday.hu/orban-ukraine-weapons-ukrainian-refugees/

[11] https://www.rp.pl/dyplomacja/art35950811-orban-wojna-rosji-z-ukraina-wegry-sa-po-wegierskiej-stronie

[12] https://en.wikipedia.org/wiki/2022_Hungarian_parliamentary_election

[13] https://dorzeczy.pl/opinie/284263/zelenski-atakuje-orbana-niemal-otwarcie-popiera-putina.html

[14]  https://www.cnbc.com/2022/04/04/hungarys-viktor-orban-criticizes-ukraines-zelenskyy-in-election-speech.html

[15] https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojewodowie_ruscy

[16]  https://www.youtube.com/watch?v=TfhJvKFc2E0 [1:50:20-1:50:40] [17] https://wkraju24.pl/konfederacja-mocno-na-temat-dzialan-rzadu-ws-wspierania-uchodzcow-tak-dla-pomocy-nie-dla-przywilejow/

[18]  https://en.wikipedia.org/wiki/Estimated_number_of_civilian_guns_per_capita_by_country

Click to rate this post!
[Total: 31 Average: 3.8]
Facebook

15 thoughts on “Wirtel: Putin – szkodnik, Zelenski – komediant, Orban – Pan Polityk”

  1. Pod rządami Orbana w latach 2010-2020 PKB Węgier wzrósł o 10%. Pod rządami Tuska i Kaczyńskiego PKB Polski w latach 2010-2020 wzrósł o 20%. Czyli Orban jest może i dobrym politykiem ale słabym ekonomistą skoro pod jego rządami Węgry rozwijają się 2 razy wolniej niż rusofobiczna do szpiku kości Polska. Albo po prostu ten gaz z Rosji nie jest tak tani jak twierdzi Orban.

    1. Przyszła nowa rzeczywistość, która potrwa około 10 lat. Teraz okaże się kto będzie miał lepsze wskaźniki w zakresie inflacji, kosztów zaciągania długu i kursu waluty w stosunku do dolara. Sam wzrost PKB to tylko nominalny wskaźnik. Liczy się siła nabywcza mediany płacy. Wystarczy wskazać, że płace wzrosły w Polsce po 1989 roku dziesięciokrotnie, ale w tym samym czasie butelka wódki podrożała sześciokrotnie. Nie można na razie przesądzić kto wyjdzie na tym mniej źle, czyli z mniejszymi stratami.

    2. Jestem raczej agnostykiem. Gdybym kiedyś zdecydował się zmienić wyznanie, to chciałbym wiedzieć: Czy do PKB należy się modlić?

    3. Samo suche PKB nic nie mówi. Ważne tu też są struktury gospodarcze, transfery finansowe, zadłużenie, struktura eksportu, inflacja, procent PKB przechodzący przez budżetówkę, stopień ubóstwa itd.

      Możesz mieć wzrost PKB o 30% ale jesteś krajem surowcowym.
      Możesz mieć wzrost PKB o 5% ale być krajem wysokich technologii.

    4. Niedouczona pani Ala Wilk: Od kiedy to PKB jest obiektywnym miernikiem gospodarki. Przypomnę, że zyski są transferowane w większości za granicę bez płacenia podatków. Mnie interesowało by PKB netto, które pozostaje w Polsce, nasze aktywa za granicą i takie tam inne duperele.

  2. poziom>jak Michalkiewicz+sommer+kurwin vel mikke i
    jaro 'dementia’ kaczor+Moraver+maciarewicz
    ale
    czegóż można się spodziewać po 'absolwencie politologii’
    i teraz najbardziej zabawne>ten 'autor’ będzie płodził swoje płody w stylu jak to Kant (krytyka władzy sądzenia) nazwał:
    MATOŁ, nauczy się i powtarza.

    1. Ta wojna w UPAdlinie to taka pandemia, zamordyzm 2.0. Wszystkie media non stop 24/7 grzeją ten temat, który obecnie jest na tapecie, kolportując przy tym wyłącznie ukraińską narrację, że aż chce się żygać od tego. O niczym innym, tylko Ukraina odmieniana przez wszystkie przypadki, szczerze mówiąc gdyby nie język polski to nie wiedziałbym, że to są polskie media. Taką mamy wolność, niezależność i pluralizm mediów. Nadają z tego samego klucza co pandemia koronawirusa. Tak więc jeśli ten konflikt będzie trwał powiedzmy parę lat, to będą stale tylko o tym napieprzać, tak jak o covidzie przez ostatnie 2 lata. To również świetna przykrywka dla polinskiego rządu.

  3. 2/3 wydobywanej na swiecie ropy jest zuzywana w Azji. Wojna na Ukrainie nie jest tym glownym konfliktem. Zreszta tak samo w czasie II WS swiatowej kluczowym frontem byly Chiny , a konlikt w Europie byl tylko dywersja na tylach. Jesli zostanie otworzony np w Azjii drugi front obecnej wojny , to zobaczmy , jak to natychmiast zmieni perspektywe. Jak bezradne i porzucone poczuja sie rozne Finlandie i Szwecje , nie mowiac o tragicznym polozeniu Polski w takiej sytuacji.

  4. Merkel zapowiedziala 2-3 lata temu przejscie w ciagu kilku lat na odnawialne zrodla energii . To wtedy Rosjanie podjeli decyzje o wojnie. Jesli Putin popelnil blad to w 2014 roku nie idac na wojne z zachodem. Spotkalem sie z opinia , ze Szanghaj jest zablokowany , zeby nie dostarczac zachodowi czesci do uzbrojenia , ktore zachod przekazuje Ukrainie. Gdyby to byla prawda , to mamy cos w rodzaju drugiego frontu. W takim kontekscie bardzo jest interesujace , jak dlugo Amerykanie i ich wasale sa w stanie wojowac bez dostaw z Tajwanu. Amerykanie podali , ze przekazali Ukrainie 60 tys zestawow przeciwczolgowych i 20 tys przeciwlotniczych . Po pojawieniu sie informacji , ze armia USA nigdy nie dysponowala takim ilosciami tej broni z podawanych liczb odjeto po jednym zerze.

  5. Autorowi pomylił się rok zakończenia rządów Wiktora Janukowycza w pierwszej części felietonu – był to 2014 roku, a nie 2012.
    Co do reszty – tekst bardzo ciekawy.

  6. A czy warto poświęcić PKB na ołtarzu geopolityki? Warto mieć 2 razy wolniejszy wzrost gospodarczy za cenę sojuszu z Rosją? Jak to wytłumaczyć wyborcom? OK, będziecie mniej zarabiać ale za to Putin i Szojgu będą was chronić przed wrednym Bidenem?

  7. Ja też mam teorię że w krajach rusofobicznych jest mniejsze przyzwolenie na rozkradanie kasy przez rządzących – tzn. UE i USA pozwalają mniej kraść Kaczyńskiemu niż Putin Orbanowi. Stąd ten wolniejszy wzrost gospodarczy na Węgrzech. No ale to moja teoria tylko.

  8. Proszę zwrócić uwagę, że koszty wojny, wg Autora, ponoszą Ukraina, czy Polska, natomiast nie ponoszą ich wcale …Rosja i Białoruś. No po prostu wojują bezkosztowo. 😉

    Ukraińscy uchodźcy w Polsce nie są zaś żadnym „kosztem”, tylko przeciwnie, zyskiem i znakomitą inwestycją. Po wojnie na pewno wielu z nich wróci do siebie, ale też wielu zostanie, swoją pracą przyczyniając się do wspólnego dobrobytu.

    Wojna obecna toczy się zaś również o to, żeby Rosja, w obecnym kształcie terytorialnym i ustrojowym, już nie była dłużej sąsiadem Polski, ani wschodnim, ani północnym, ani żadnym innym, tylko wylądowała tam gdzie jej miejsce – na śmietniku historii.

    A koniec katechona Putina i Rosji jest również końcem przeróżnych mniejszych putinków, którzy usiłują zbudować analogiczny do putinowskiego ustrój polityczny i społeczny, końcem Orbana, i PIS.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.